Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Szef policji kłamał

Treść

Czy szef polskiej policji generał Antoni Kowalczyk zmienił swoje wcześniejsze zeznania i obciążył swojego - do niedawna - przełożonego Zbigniewa Sobotkę? Jeśli te sensacyjne informacje, pochodzące z przecieku z poufnych akt prokuratury, odpowiadają prawdzie, to Kowalczyka może czekać dymisja i zarzut składania fałszywych zeznań oraz ujawnienia tajemnicy służbowej.

Przeciek ujawniły w sobotę dwa ogólnopolskie dzienniki. Ma on pochodzić z akt śledztwa, jakie kielecka prokuratura przekazała do Sejmu wraz z wnioskiem o uchylenie immunitetu posłowi Sobotce (SLD). Potwierdzenie tych informacji oznaczałoby, że gen. Antoni Kowalczyk popełnił przestępstwo w postaci złożenia fałszywych zeznań. Natomiast to, czy ujawnił tajemnicę służbową, zależy od formy, w jakiej przekazywał Sobotce informacje o akcji przeciwko starachowickim samorządowcom, którzy wówczas należeli do SLD i powiązani byli z gangiem, który m.in. handlował bronią i narkotykami. Jeśli informacje gen. Kowalczyka były na piśmie i były udostępniane wiceministrowi w kancelarii tajnej, to wszystko w porządku. Jeśli jednak przekazywał je ustnie - popełnił przestępstwo.
Pierwotnie Kowalczyk twierdził, co potwierdzał Sobotka, że nie informował nikogo w resorcie o planach działania Centralnego Biura Śledczego w Starachowicach. Podczas kolejnego przesłuchania... zmienił jednak zdanie i potwierdził, że informował Sobotkę o planowanej akcji. Zeznał, że plan operacji znał od szefa CBŚ Kazimierza Szwajcowskiego. Przypomnijmy, że jedną z poszlak obciążających Sobotkę i dowodzącą, że przeciek do posła Andrzeja Jagiełły wyszedł z Warszawy, jest błąd w liczbie osób, które zamierzała zatrzymać policja 26 marca br. Szwajcowski przez pomyłkę powiedział o planach zatrzymania 28 podejrzanych, a w rzeczywistości chodziło o 27. Prawdopodobnie generał przekazał tę informację Sobotce, który to powtórzył ją posłowi SLD Henrykowi Długoszowi, a ten z kolei - obecnie niezrzeszonemu, ale w chwili wydarzeń posłowi SLD - Andrzejowi Jagielle. To wersja, którą w tej chwili prokuratura - z nieoficjalnych danych - uważa za najbardziej prawdopodobną.
Zdaniem byłego szefa MSWiA Marka Biernackiego, cała sprawa jeszcze bardziej pogrąża Krzysztofa Janika. O ile bowiem zamieszanie w całą sprawę wiceministra spraw wewnętrznych i administracji było wydarzeniem bez precedensu w historii III RP, o tyle łamanie prawa w kwestii zachowania tajemnicy służbowej przez szefa policji to skandal trudny do wyobrażenia. Biernacki ma jednak nadzieję, że mamy do czynienia jedynie z korektą zeznań generała Kowalczyka, a informacje tajne przekazywał on Sobotce na piśmie, na jego usilne żądanie. Kielecka prokuratura nie chce wypowiadać się na temat ujawnionych zeznań Kowalczyka. Jej wiceszef Janusz Bors stwierdził, że te akta objęte są tajemnicą służbową i stanowią fragment materiału z klauzulą "poufne".
Jutro sejmowa Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich ma rozpatrzyć wniosek o uchylenie immunitetu Sobotce. Były wiceminister potwierdził w piątek PAP, że dobrowolnie zrzeknie się immunitetu, ale nie chciał powiedzieć, czy zrobi to jeszcze przed posiedzeniem komisji. Wniosek ten tydzień temu skierował do marszałka Sejmu minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk.
Mikołaj Wójcik
Nasz Dziennik 13-10-2003

Autor: DW