Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Szczęściarz Prygiel

Treść

Były reprezentant Polski w siatkówce Robert Prygiel uważa się za człowieka szczęśliwego. Robi to, co bardzo lubi, i jeszcze otrzymuje za to godziwą opłatę. Od trzech lat broni barw Gazpromu Surgut, zespołu rosyjskiej superligi.
Prygiel jako pierwszy polski siatkarz podpisał kontrakt z rosyjskim klubem. Choć los pionierów bywa czasem ciężki i nie zawsze trafiają oni na "żyłę złota", nie narzeka: - Na żyłę złota co prawda nie trafiłem, ale bizony też mnie nie stratowały - mówi. Dziś nie żałuje, że wyjechał na Syberię, do miasta położonego o 2,40 godz. lotu samolotem z Moskwy. - Występuję w niezłej drużynie, mam okazję grać przeciwko znakomitym zawodnikom. Kluby rosyjskie stają się coraz lepiej zorganizowane. Na pewno gra tutaj jest dużym wyzwaniem - uważa.
Prygiel podkreśla, że ma dwa domy - jeden tutaj, drugi w Polsce. - W Surgucie jest żona i dwie córeczki. W Polsce mam rodzinę, przyjaciół, choć tu na miejscu też są ludzie, z którymi rozumiem się już w pół słowa. Z językiem jakoś sobie radzę od samego początku. Rosyjskiego uczyłem się w szkole - dodaje. Jak podkreśla, w Gazpromie i innych klubach nie ma w ogóle problemu z płaceniem. - Zawodnik nie może myśleć o zarobkach, tylko musi skoncentrować się na grze - kończy Prygiel.
Pisk, PAP

"Nasz Dziennik" 2005-12-13

Autor: ab