Sytuacja w Platformie
Treść
Posłowie Platformy Obywatelskiej mają dość hegemonicznej postawy Donalda Tuska i jego dworu. Ale mają też dosyć emocjonalnego i egocentrycznego podejścia do polityki Jana Rokity. W długim nocnym posiedzeniu klubu dali temu wyraz, odrzucając kandydaturę Zbigniewa Chlebowskiego na szefa klubu i nie popierając żadnej ze stron w dyskusji o tzw. sprawie krakowskiej.
- Donald postawił na Zbysia Chlebowskiego, żeby go skompromitować i pokazać Rokicie, że nie może liczyć na lojalność swoich zwolenników, a od początku popierał Bogdana Zdrojewskiego i odniósł sukces - to opinia jednego z najbliższych Tuskowi posłów w partii. Problem w tym, że to kolejny dowód na to, że gdy wypadki w Platformie potoczą się nie po myśli duetu Tusk - Schetyna, natychmiast dorabiana jest do tego spiskowa teoria mająca potwierdzić, że wszystko było z góry ukartowane. Ale nie było. Nieprawdą jest też, co usiłują wmówić dziennikarzom niektórzy posłowie, że gdy Tusk zorientował się, iż zbierane są podpisy pod kontrkandydaturą dla Chlebowskiego, przestał go popierać a jedynie "zaproponował".
- Był twardy do końca, dezawuował Zdrojewskiego, twierdził, że Chlebowski jest najlepszy, że przez ostatni rok de facto to on rządził klubem i robił to świetnie - mówi poseł, któremu daleko i do Tuska, i do Rokity. To właśnie ta grupa wygrała w PO. Na jak długo? Ich drugim sukcesem było przesunięcie konwencji programowej partii z jesieni na marzec.
- Czas skończyć z politykierstwem i ideologiami, a dbać o gospodarkę, jak ludziom dać jeść - mówi poseł Stanisława Okularczyk.
Niewiele wskazuje na koniec konfliktów wewnątrz PO. Rokita opuścił posiedzenie klubu z triumfem na twarzy. Powiedział, że on wygrał, a Tusk przegrał. Ale przecież Rokicie znacznie dalej do Zdrojewskiego niż Chlebowskiego. O tym, jak faktycznie wygląda sytuacja w PO, świadczy fakt, że posłowie PO z Wrocławia mieli głosować za Chlebowskim, a nie "swoim" Zdrojewskim.
- Tak się boją Schetyny - komentuje jeden z posłów.
Rokita nie ma powodu do triumfalizmu także dlatego, że dyskusję w klubie wyraźnie przegrał. Ba, swoim emocjonalnym wystąpieniem i postawieniem się w gronie "męczenników" Platformy (Andrzeja Olechowskiego, Macieja Płażyńskiego czy Zyty Gilowskiej) wzbudził niesmak nawet w gronie tych, którzy jeszcze we wtorek rano popierali go w konflikcie z Tuskiem.
Konflikt dwóch osobowości w PO nie został zakończony, a jedynie "przypudrowany". Kiedy wypłynie?
- Jeśli do wiosny nie będzie wyborów, to wypłynie prędzej czy później - mówi nam jeden z posłów z południa Polski. Dodaje, że grupa Schetyny jest wyraźnie zniesmaczona tym, że w co najmniej kilku regionach lokalna PO prowadzi politykę "po swojemu", a nie tak, jak chcą władze krajowe. Nie zapowiada to jednak większej demokratyzacji partii, a większy "zamordyzm". Dziś śmiało można powiedzieć, że jedność PO uratował instynkt samozachowawczy większości klubu (Zdrojewski wygrał różnicą ledwie kilku głosów). Nie wiadomo jednak, jak długo zostanie utrzymana w partii chęć jednoczenia się.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-12-07
Autor: wa