Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Świeckie tradycje we Francji

Treść

Od wielu już lat Boże Narodzenie nad Sekwaną nie jest dla zdecydowanej większości Francuzów świętem religijnym. Co prawda mają oni świadomość jego "kościelnych" korzeni, ale prawdą jest, że przeciętny mieszkaniec Francji kojarzy je przede wszystkim z prezentami i rodzinną, uroczystą kolacją. Istnieje wprawdzie tradycja składania sobie życzeń pomyślnych świąt "końca roku", co w praktyce oznacza spędzenie miłego czasu przy choince, z prezentami oraz dobrym - ważnym dla każdego Francuza - posiłku zapijanym możliwie najlepszym winem, i ma niewiele wspólnego z duchowym przeżywaniem narodzin Zbawiciela.

Święta Bożego Narodzenia stanowią dla Francuzów przede wszystkim machinę napędzającą handel. Z roku na rok coraz wcześniej ukazują się bożonarodzeniowe oferty. Wielkie supermarkety już pod koniec października reklamują promocyjne, zniżkowe ceny zabawek dla dzieci. Cały okres Adwentu jest dla nich "jedyną" okazją agresywnej reklamy i zwiększania zysków. Francuski Noýl to okres wielkich wydatków. Dla sprostania trwającej już od lat świeckiej tradycji szereg rodzin zaciąga kredyty, by móc podołać wymogom wręczanych w Wigilię kosztowych prezentów, kojarzonych w Polsce bardziej z mikołajkami. Od kilku lat wydają oni coraz więcej pieniędzy na zewnętrzne dekoracje domów. Ta amerykańska tradycja zdobywa we Francji coraz większą popularność.
Interesy robią w tym czasie wszyscy producenci, również w branży gastronomicznej. Zwyczajowo we Francji organizuje się wystawne kolacje wigilijne, nazywane bożonarodzeniowymi, na które składa się tradycyjny indyk, ale poprzedzony wyszukanymi zakąskami, często w postaci bogatych zestawów owoców morza. "Wigilijna", czytaj: "bożonarodzeniowa kolacja", przeciąga się do późnych godzin nocnych i jest oprócz nocy sylwestrowej największą rodzinną imprezą. Tylko bardzo znikoma część jej uczestników pójdzie na tradycyjną Pasterkę, nazywaną tutaj Mszą o północy, ale wszyscy jednogłośnie stwierdzą, że Noýl spędzili wspaniale.
Przybysz z Polski bardzo by się pomylił, gdyby zewnętrzne zachowania Francuzów tłumaczył jako objawy wyrażania ich przywiązania do katolicyzmu. Francuski Noýl należy odczytywać jako rodzinne, tradycyjne święto, które niewiele ma wspólnego z religijną praktyką. Co prawda na tutejsze Pasterki przybywa więcej ludzi niż na niedzielne Msze Święte, ale zdecydowaną przesadą byłoby mówienie o jakimkolwiek masowym uczestnictwie. Zbierają się na nich ludzie prawdziwie wierzący i praktykujący, których we Francji jest tragicznie mało. Bywa, że na liczącym kilka tysięcy mieszkańców osiedlu, posiadającym własny kościół, w Pasterce uczestniczy jedynie około 200 osób.
Charakter Bożego Narodzenia we Francji widać w świeckości jego tradycji, w której uczestniczą wyznawcy różnych religii. Okazuje się, że jest ono "świętowane" zarówno przez muzułmanów, jak i przez wszystkich innych mieszkających we Francji cudzoziemców.
Okres Bożego Narodzenia kończy się 1 stycznia. Data ta oznacza bowiem koniec robienia intratnych interesów. W tym też duchu reagują merostwa, likwidując pośpiesznie bożonarodzeniowe dekoracje. Już 2 stycznia widać wyrzucane przez ludzi choinki, których rola skończyła się w sylwestrową noc.
Franciszek L. Ćwik
"Nasz Dziennik" 2007-12-24

Autor: wa