Świat oburzony barbarzyństwem
Treść
Nie milkną głosy oburzenia po tragicznej śmierci - na skutek izraelskiego nalotu - ponad 60 Libańczyków, w tym głównie kobiet i dzieci. Praktycznie cały świat, oprócz Izraela i Stanów Zjednoczonych, domaga się natychmiastowego rozejmu.
Wczoraj rano do Bejrutu przybył minister spraw zagranicznych Francji Phillipe Douste-Blazy. Oświadczył on po przyjeździe, że rozmieszczenie sił pokojowych między Libanem a Izraelem nie będzie możliwe, dopóki wszystkie strony nie osiągną porozumienia politycznego. Jak podkreślił, dla Francji priorytetem jest zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem. Douste-Blazy zauważył również, że stabilizującą rolę na Bliskim Wschodzie odgrywa Iran. - To wielki kraj, wielcy ludzie i wielka cywilizacja - powiedział. Dodał, że w regionie jest on znaczącym i respektowanym państwem.
Także Rosja uważa, że "natychmiastowe" zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem jest bardziej niż kiedykolwiek konieczne, zwłaszcza po dramacie w Kanie, który stanowi "poważne pogwałcenie" praw człowieka. "Tragedia w Kanie jasno wskazuje, jak konieczne jest natychmiastowe wstrzymanie operacji militarnych, przelewu krwi i przemocy w Libanie. Jest to cel, który usiłują osiągnąć Rosja i większość członków wspólnoty międzynarodowej" - napisał wczoraj w komunikacie rzecznik prasowy rosyjskiego MSZ Michaił Kamynin. "Nie można zaakceptować logiki i argumentów tych, którzy pod różnymi pretekstami opóźniają zawieszenie broni, podczas gdy wspólnota międzynarodowa dochodzi do konsensusu w zasadniczych aspektach zażegnania konfliktu libańsko-izraelskiego" - czytamy w komunikacie rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Również duchowy przywódca irackich szyitów, wielki ajatollah Ali Sistani, zażądał natychmiastowego przerwania ognia w Libanie i ostrzegł, że świat muzułmański "nie wybaczy" krajom, które utrudniają powstrzymanie walk.
Szyicki wiceprezydent Iraku Adil Abdel Mahdi zarzucił tymczasem Izraelowi przeprowadzanie "masakr" w Libanie i Palestynie. Była to najostrzejsza krytyka Izraela wypowiedziana przez wysokiej rangi przedstawiciela władz Iraku, korzystających z poparcia Amerykanów. Wiceprezydent Mahdi powiedział, że również Irakijczycy doświadczyli w swej historii wielu ataków. - To, co zdarzyło się w Iraku, dzieje się teraz [w Libanie]. Straszliwe masakry w Libanie i Palestynie, dokonywane przez izraelskiego agresora, pobudzają nas do braterstwa i solidarności z cierpiącymi - oświadczył Mahdi.
Atak w Kanie potępiają w Iraku nie tylko szyici. Prezydent Iraku Dżalal Talabani, sunnicki Kurd, wyraził "ogromne oburzenie i smutek" z powodu "zbrodni" w Kanie.
Premier Iraku Nuri al-Maliki, polityk szyicki, wzburzył w zeszłym tygodniu członków Kongresu USA, ponieważ potępił izraelską ofensywę w Libanie, ale nie skrytykował Hezbollahu za ataki, które skłoniły Izrael do zbrojnej interwencji.
Do stolicy Libanu, Bejrutu, przybędzie w najbliższym czasie szef irańskiej dyplomacji Manuszehr Mottaki. Celem jego wizyty będą rozmowy z libańskim kierownictwem na temat konfliktu Izraela z popieranym przez Iran szyickim Hezbollahem.
Tymczasem izraelski minister obrony Amir Perec zapowiedział wczoraj, że Izrael rozszerzy kampanię, w tym akcje militarne, prowadzoną przeciwko Hezbollahowi. Minister oskarżył przy tej okazji Iran o wspieranie Hezbollahu. - Wojna prowadzona przez Izrael przeciwko szyickim radykałom z Hezbollahu zmieni sytuację w całym regionie - powiedział minister, wykluczając jednocześnie jakikolwiek natychmiastowy rozejm z bojówkami z Libanu.
PS, PAP
Nasz Dziennik 2006-08-01
Autor: wa