Strzelam i znikam
Treść
Zaatakowany przez grupę młodych ludzi ochroniarz wicepremier Izabeli Jarugi-Nowackiej postrzelił jednego z nich, a potem zniknął na kilkanaście godzin.
Całe zdarzenie miało miejsce z niedzielę w nocy przed gdyńskim klubem, gdzie wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka świętowała uzyskanie mandatu poselskiego. Po wyjściu z klubu natknęła się na grupę kilkunastu młodych ludzi będących pod wpływem alkoholu. "Idzie wicepremier rządu RP" - to zdanie wypowiedziane przez funkcjonariusza BOR miało sprawić, że świeżo upieczona poseł będzie miała zapewnione swobodne przejście. Odpowiedzią był atak na jednego z ochroniarzy, który postrzelił 28-latka. Gdy policja chciała przesłuchać borowca, okazało się, że znikł. Po kilkunastu godzinach odnalazł się. Tłumaczył się, że "spał u kolegi, a ponadto rozładował mu się telefon komórkowy". Rzecznik BOR stwierdziła, że jego zachowanie to wynik szoku. Tymczasem gdyńską komendę niespodziewanie nawiedził minister Ryszard Kalisz, szef resortu spraw wewnętrznych, w celu poznania całej sprawy.
ZB
"Nasz Dziennik" 2005-10-04
Autor: ab