Stołki dla PO w energetyce
Treść
Jacek Kaczorowski, od dwóch tygodni nowy prezes kopalni w Bełchatowie, to nie tylko działacz Platformy Obywatelskiej, ale też zwolennik szybkiej prywatyzacji firmy i wejścia BOT, czyli grupy, w skład której wchodzi Bełchatów, na giełdę. Jego przekonania i plany są więc zaprzeczeniem deklaracji rządu. Dlaczego został prezesem? Ministerstwo skarbu twierdzi, że nie miało na to wpływu, tymczasem BOT w całości należy do Skarbu Państwa, a ten w bełchatowskiej kopalni ma prawie 20 proc. udziałów. Ze swoimi ludźmi w radach nadzorczych każdej ze spółek BOT minister może mieć wpływ na decyzje personalne. Dlaczego resort twierdzi, że jest inaczej? Czyżby bał się przyznać, że jego przedstawiciele w radzie nadzorczej poparli jedynego kandydata z PO? Tymczasem w kolejce czeka druga do "zatwierdzenia" osoba - także działacz PO (a wcześniej Unii Wolności) Waldemar Szulc.
- W radzie nadzorczej pracownicy mają dwóch przedstawicieli - powiedzieli nam związkowcy z kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie. - Przy wyborze prezesa stosunek głosów był 2 do 3, nasi byli przeciwko - dodają. Te trzy głosy, które zadecydowały, należą do ludzi z BOT (powstały w 2004 r. holding Bełchatów - Opole - Turów) i z ministerstwa skarbu - a przedstawiciele BOT to osoby kierowane do rady nadzorczej kopalni Bełchatów przez zarząd holdingu, czyli pośrednio także ministra skarbu. Na prezesa wybrano jedynego kandydata na to stanowisko Jacka Kaczorowskiego. Według pracowników, to wybór bardzo kontrowersyjny. 48-letni prezes jest inżynierem górnikiem związanym z firmą od 25 lat, ma już za sobą pracę w jej zarządzie. Jeszcze niedawno jego nazwisko pojawiało się wśród kandydatów na szefa całej grupy energetycznej. Skąd więc kontrowersje? Kaczorowski opowiada się za szybkim wejściem BOT na giełdę i prywatyzacją spółki. Pracownicy 9-tysięcznego zakładu boją się również, że będzie się starał realizować jedynie swoje partyjne interesy. - Dla niego ten stołek to początek do wielkiej kariery - mówią. - Jest niewątpliwie fachowcem w tej dziedzinie, ale to nie znaczy, że nie ma wyższych celów. Poza tym jest ściśle związany z grupą posłów PO, wobec których ma zobowiązania - dodają.
Dlaczego Kaczorowski został wybrany na to stanowisko? Resort skarbu przesłał nam następującą odpowiedź: "Uprzejmie informuję, że Skarb Państwa posiada 16,05% akcji BOT Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów S.A. oraz 19,11% akcji BOT Elektrownia Węgla Brunatnego Bełchatów S.A. W przypadku obu spółek Rada Nadzorcza w ramach swoich kompetencji ma prawo do odwoływania i powoływania Zarządów. W związku z powyższym wskazane jest zwrócenie się w tej kwestii do właściwych rad nadzorczych ww. spółek". Pod informacją podpisał się rzecznik ministerstwa Paweł Kozyra. Jednak to, co przekazał nam pan rzecznik, nie do końca jest prawdą. Tak naprawdę to Skarb Państwa nadal ma większościowy pakiet akcji w spółkach BOT i decyduje o wszystkim. Czy to samo tłumaczenie, że wszystko zależy od kogoś innego, a my nie mamy na nic wpływu, pojawi się przy okazji następnej "nominacji"? Na stanowisko prezesa elektrowni Bełchatów czeka kolejny działacz PO, kiedyś UW, Waldemar Szulc. - Ten sam układ nadal się trzyma dobrze i trwoni kasę - mówią pracownicy, którzy już nie wierzą w zmiany na lepsze. Nie wierzą też, że nie będzie prywatyzacji ich spółek.
Czerwiec 2004 r. Minister skarbu, działając jako jedyny akcjonariusz spółki BOT Górnictwo i Energetyka SA, podjął uchwałę o wniesieniu aportem 69 proc. akcji każdej ze spółek: Elektrowni Bełchatów SA, Elektrowni Opole SA, Elektrowni Turów SA, Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów SA, Kopalni Węgla Brunatnego Turów SA, do spółki BOT Górnictwo i Energetyka SA. To z kolei skutkowało przekazaniem akcji pracowniczych - zgodnie z ustawą do 15 proc.; pozostałymi dysponuje Ministerstwo Skarbu Państwa. Właścicielem BOT jest Skarb Państwa, jest on więc nadal podstawowym udziałowcem wszystkich spółek. BOT Kopalnia Węgla Brunatnego w Bełchatowie to największa kopalnia tego surowca w Polsce, razem z elektrownią stanowi także jeden z największych zespołów energetycznych w naszym kraju.
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2006-09-06
Autor: wa