Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Stoczniom potrzeba strategii

Treść

Gdańska delegatura Najwyższej Izby Kontroli ma dziś rozpocząć kontrolę w Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Chodzi o sprawdzenie prawidłowości działań pomocowych rządu wobec sektora stoczniowego. Kontrola jest efektem zawiadomienia, które kilka miesięcy temu złożyła w Izbie Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność". Doraźność i przypadkowość działań rządu wobec sektora to według związkowców jedne z głównych przyczyn nieskuteczności pomocy niesionej stoczniom, m.in. w postaci publicznego dofinansowania.
Rzecznik NIK Małgorzata Pomianowska zaznacza, że czerwcowa kontrola w sektorze okrętowym ma przede wszystkim zbadać prawidłowość wydawania publicznych pieniędzy na pomoc stoczniom. Związkowcy chcieli, aby NIK zbadała działania rządu wobec sektora od 2001 r. Chodzi m.in. o odpowiedź na pytanie: kto podjął decyzję o upadłości Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA i kto jest odpowiedzialny za opóźnienia w pomocy finansowej dla stoczni.
- W piśmie do NIK nie pytamy, jak państwo pomagało stoczniom, ale jak nie pomagało. Jak opóźniało działania, jak rozciągało je w czasie, w efekcie czego w 2002 r. i w 2003 r. stocznie zatrzymały produkcję statków. W Grupie Stoczni Gdynia miesiąc funkcjonowania - bez względu na to, czy się coś zbuduje czy nie - kosztuje 40 mln zł. Jeśli ta grupa czekała 10 miesięcy na uzyskanie poręczenia finansowego od rządu, to są to straty rzędu 400 mln zł - mówi Dariusz Adamski, przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Okrętowego NSZZ "Solidarność". - Ponoszenie strat przez stocznie to wynik nie złej koniunktury, ale fatalnego zarządzania państwa. W efekcie kończymy teraz stare statki i w ogóle nie korzystamy z olbrzymiego boomu, który jest obecnie na rynku - dodaje. "Wszystkie zdarzenia, które dotykały stoczni - przenosiły się bezpośrednio na ok. 1000 kooperantów i blisko 100 tys. pracowników. Nigdy tak ważna gałąź gospodarki nie doczekała się skutecznej strategii państwa" - napisali związkowcy w piśmie do NIK.
- Nawet jeśli rząd podejmuje jakieś działania wobec sektora, to nie jesteśmy o nich informowani. Niejasna informacja to wynik niejasnej polityki wobec sektora - mówi Jan Gumiński z Wolnych Związków Zawodowych Pracowników Gospodarki Morskiej Stoczni Gdynia. Potwierdza to Dariusz Adamski z NSZZ "Solidarność".
W kwietniu ub.r. rząd przyjął program konsolidacji sektora stoczniowego. Zespół ds. przemysłu stoczniowego uznał, że najkorzystniejszym rozwiązaniem jest utworzenie grupy kapitałowej na bazie dwóch największych stoczni - Stoczni Szczecińskiej Nowa i Grupy Stoczni Gdynia - w formie podportfela kapitałowego wyodrębnionego w Agencji Rozwoju Przemysłu. W efekcie tych ustaleń w październiku 2004 r. zarejestrowano Korporację Polskie Stocznie (KPS) z niewielkim kapitałem 500 tys. zł. Właścicielem tego podmiotu jest ARP, która docelowo ma jednak mieć tylko ok. 50 proc. akcji. Resztę najprawdopodobniej przekaże Skarbowi Państwa i wierzycielom KPS. Na tej zasadzie w maju br. 16 proc. akcji stoczni trafiło do firmy Ray Car Carriers, której właścicielem jest obywatel Izraela Rami Ungar - wierzyciel stoczni, który zarząd nad akcjami przekazał ARP. Podniesienie kapitału Korporacji ma polegać na wniesieniu do niej udziałów Stoczni Szczecińskiej Nowa posiadanych przez ARP oraz ok. 45 proc. akcji Stoczni Gdynia posiadanych przez Skarb Państwa. - Obecnie trwają procedury rejestracji kapitału - powiedziała nam Roma Sarzyńska, rzecznik ARP. - Korporacja ma przejąć część działalności stoczni po to, by obniżyć koszty ich funkcjonowania. KPS jako duża firma będzie miała inną zdolność kredytową, co także ułatwi finansowanie produkcji - dodała. Jednocześnie z procesami konsolidacyjnymi trwa restrukturyzacja poszczególnych stoczni. Ceną za udzielanie przez państwo pomocy restrukturyzującym się stoczniom jest narzucone przez Unię Europejską ograniczenie mocy produkcyjnych stoczni.
Finalnym celem działań obecnego rządu wobec stoczni jest prywatyzacja branży. - Całą wiedzę na temat KPS czerpiemy z ustnych deklaracji prezesa ARP Arkadiusza Krężla. Od 2003 r. nie ma żadnych pisemnych ustaleń co do KPS, a pomysł prezesa Krężla, że na wzór hutnictwa najpierw skonsoliduje sektor stoczniowy, a potem sprzeda go inwestorom lub poprzez giełdę, jest pomysłem chybionym - ocenia Dariusz Adamski. Pracownicy podkreślają, że pytanie o KPS to przede wszystkim pytanie o źródło finansowania Korporacji, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Pracownicy krytykują także politykę postkomunistycznego rządu wobec UE. Ich zdaniem, rząd powinien, na wzór Malty, wystąpić do Unii z wnioskiem o okres przejściowy w zakresie pomocy publicznej dla branży stoczniowej w związku z jej złą sytuacją. Efektem braku takich działań jest postępowanie wyjaśniające Komisji Europejskiej w sprawie pomocy państwa związanej z restrukturyzacją naszych stoczni.
Protest przeciwko polityce rządu trwa także w Stoczni Gdańskiej. Związkowcy zarzucili kierownictwu Grupy Stoczni Gdynia S.A. wykorzystywanie finansowe Stoczni Gdańskiej na rzecz uprzywilejowania Stoczni Gdynia. Załoga domaga się zwiększenia nadzoru właścicielskiego ze strony Skarbu Państwa.
Beata Andrzejewska

"Nasz Dziennik" 2005-06-13

Autor: ab