Stawiają na rodzinę
Treść
Kongres Ligi Polskich Rodzin zaaprobował koalicję rządową PiS, Samoobrony i LPR oraz upoważnił lidera partii Romana Giertycha do podpisania aneksu do umowy koalicyjnej związanego ze zmianą szefa rządu. Liga przedstawiła samorządowy program, a także kandydatów na prezydentów miast.
Prezes LPR wicepremier Roman Giertych zachęcał członków partii i kandydatów w wyborach samorządowych do odważnego w nich udziału. Przypomniał podstawowe hasło LPR: "Rodzina to fundament społeczeństwa", i wezwał rząd do prowadzenia takiej polityki, która powstrzyma wyjazd młodych Polaków z kraju. Według lidera LPR, "praca w kraju to zadanie dla rządu".
W czasie kongresu zaprezentowano kandydatów partii na prezydentów niektórych dużych miast. O prezydenturę we Wrocławiu ubiegał się będzie poseł i szef klubu LPR Janusz Dobrosz, w Łodzi - wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski, w Warszawie - poseł Wojciech Wierzejski, a w Szczecinie - wiceprezes LPR i eurodeputowany Sylwester Chruszcz.
LPR zaprezentowała także nowe logo partii. Jest nim symbol flagi i napis LPR na niebieskim tle.
W swoich wystąpieniach liderzy Ligi szczególnie podkreślali rolę rodziny - właśnie na nią chcą stawiać w swoich programach samorządowych.
Poseł Janusz Dobrosz, szef klubu parlamentarnego LPR, stwierdził w przemówieniu, że w polityce zagranicznej Polski powinno obowiązywać hasło: "Polska nie ma przyjaciół, tylko ma interesy". W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" stwierdził, że w polityce zagranicznej nie można kierować się sentymentami, tylko trzeba patrzeć, jaka jest sytuacja praktyczna, trzeba mówić o przyjaźni i o współpracy, ale kierować się interesami, i tego naszej polityce dotychczas brakowało. - To hasło już jest realizowane w naszej dyplomacji. Te wściekłe ataki na prezydenta są rezultatem działań pani minister spraw zagranicznych Fotygi i tego, że są próby wymiany naszego personelu dyplomatycznego, co oczywiście nie znaczy, że nie może być lepiej. Ale my dostrzegamy pewien pozytyw, jaki się pojawił. Zaczęło się wietrzenie tych wszystkich komunistów, ambasadorów forsowanych przez Unię Wolności, pracowników MSZ i przedstawicieli dyplomatycznycy i dlatego teraz jest taki frontalny atak - stwierdził poseł Dobrosz.
Paweł Tunia
"Nasz Dziennik" 2006-07-10
Autor: ab