Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Stabilizacja" wyborami

Treść

Koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską na racjonalnych warunkach albo podpisanie przez Samoobronę, PSL i LPR "paktu stabilizacyjnego", albo wcześniejsze wybory parlamentarne. Każdy z tych trzech scenariuszy jest dziś równie prawdopodobny. Część komentatorów nie ma wątpliwości: wtorkowe spotkanie polityków Platformy Obywatelskiej z prezydentem Lechem Kaczyńskim może być preludium do zawiązania koalicji PiS - PO. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uszczegółowił swoją ofertę w ramach zaprezentowanego wczoraj "planu stabilizacyjnego", którego głównym adresatem jest PO, choć mogą zeń skorzystać wszystkie kluby. A szczególnie te, które jak ognia boją się wcześniejszych wyborów. Dziś dowiemy się, czy Samoobrona, LPR i PSL odpowiedzą pozytywnie na propozycję PiS.
W rozwiązanie kryzysu politycznego zaangażował się prezydent Lech Kaczyński. Postawił sprawę jasno: albo rząd będzie miał stabilne poparcie w formie porozumienia w Sejmie bądź koalicji rządowej, albo on sam skorzysta ze swojego uprawnienia i skróci kadencję parlamentu. Jeden z warunków brzmi: w rządzie nie ma miejsca dla osób z wyrokiem za przestępstwo umyślne, jest to więc jawny przytyk w stronę Andrzeja Leppera.
Ponownie w związku z tą sytuacją zaogniła się atmosfera w samej Platformie. Szeregowi posłowie widzą wolę współpracy we władzach PiS. Ale nie w swoich. Donald Tusk w kilkanaście minut po konferencji Jarosława Kaczyńskiego powtarzał słowa, które padały już wcześniej: cynizm, oszustwo, gra. I już nawet jego posłowie mówią to, co jeszcze niedawno artykułowało wyłącznie PiS: to Tusk i jego najbliższe otoczenie jest głównym hamulcowym koalicji.
Nie będzie też wcześniejszego, piątkowego, posiedzenia Sejmu. Taką decyzję podjął marszałek Marek Jurek po wczorajszym posiedzeniu Prezydium Sejmu. Posłowie wejdą na salę obrad 24 stycznia.
Od rana w Sejmie to nie początek rozmów koalicyjnych PiS z Samoobroną był w centrum uwagi, a stanowisko wszystkich sił politycznych wobec informacji, jaką we wtorek późnym wieczorem przekazał sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Robert Draba. Słowa o tym, że prezydent skłania się do uznania przełomu stycznia i lutego za termin, w którym powinien otrzymać z parlamentu gotowy budżet, sprawiły, iż widmo przedterminowych wyborów parlamentarnych zajrzało wielu politykom w oczy jeszcze wyraźniej niż dotąd. Natychmiast pojawiły się głosy oskarżające PiS, a w szczególności marszałka Sejmu Marka Jurka o "kuglowanie", a nawet oszustwo. Brylowały w tym SLD i Platforma Obywatelska. Wraz z Ligą Polskich Rodzin rozpoczęły natychmiastowe starania, by Sejm zebrał się już jutro i przeprowadził trzecie czytanie budżetu.

Prezydent reaguje
Marszałek Jurek tłumaczył, że decyzję o uznaniu, iż w stosunku do ustawy budżetowej obowiązuje zasada dyskontynuacji, przyjęło całe prezydium.
- To ja się czuję oszukany przez wicemarszałków, którzy twierdzą dziś, że ta sprawa ich tak zajmowała. To nieprawda - mówi marszałek.
Jego zdaniem, w krótkiej dyskusji w końcu listopada całe prezydium optowało za przyjęciem kalendarza uwzględniającego 19 października jako moment złożenia projektu budżetu. A zatem parlament miałby czas na jego uchwalenie do 19 lutego. Stanowisko prezydenta burzy ten kalendarz, ale też pokazuje inne spektrum całej sytuacji. Ukazał je w swoim oświadczeniu.
"Obowiązkiem prezydenta jest dążenie do zapewnienia stabilności politycznej, ciągłości rządzenia Państwem, uniknięcia sytuacji osłabienia władzy wykonawczej, która mogłaby być wysoce niebezpieczna wobec wyzwań, przed którymi stoi Polska. (...) Istnieją dwie możliwości ustabilizowania sytuacji politycznej. Pierwszą jest powołanie w bardzo krótkim czasie rządu większościowego. Nie może być w tym rządzie osób karanych za przestępstwa umyślne z oskarżenia publicznego. (...) Drugą możliwością jest zawarcie kontraktu podtrzymującego co najmniej przez rok rząd mniejszościowy, przy czym w kontrakcie musi uczestniczyć taka ilość partii reprezentowanych w Sejmie, by wycofanie się jakiejkolwiek z nich nie prowadziło do podważenia jego efektywności politycznej" - napisał Lech Kaczyński.
"Niezrealizowanie tych warunków oznacza, iż prezydent RP w imię zachowania stabilności państwa, realizując swoje obowiązki zapisane w Konstytucji i wynikające z przysięgi, będzie zmuszony skrócić kadencję parlamentu i rozpisać nowe wybory" - zakończył prezydent. W ciągu najbliższych trzech dni ma odbyć konsultacje polityczne z reprezentantami wszystkich klubów parlamentarnych.
Czy stanowisko prezydenta, którego wpływ na decyzje Prawa i Sprawiedliwości jest oczywisty, ostatecznie zamyka drogę do porozumienia z Samoobroną? Wydaje się, że tak być nie musi, ale "piłka" jest po stronie partii Andrzeja Leppera. Na razie szef zespołu negocjacyjnego Samoobrony Krzysztof Filipek stawia sprawę jasno: PiS nie chce koalicji rządowej, więc nie mamy o czym rozmawiać. Ale PSL i LPR nie zamierzają tak łatwo ustępować.
- Nie wepchniemy PiS-u tak łatwo w łapy Platformy - mówią. I przekonują, że to roczna koalicja programowa w Sejmie gwarantuje realizację programu "Polski solidarnej".

Tusk blokuje koalicję
Zdaniem wielu polityków PiS i PO, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, jeszcze nigdy od chwili wyborów nie było tak blisko do podpisania koalicji tych partii. Ale wskazują na jeden problem: Donald Tusk. Bo przewodniczący Platformy zdaje się dalej naciskać na przyjęcie swoich warunków. List Jarosława Kaczyńskiego ocenił bardzo krytycznie. Zwrócił uwagę na zupełnie inne aspekty niż jego partyjni koledzy.
- Słowa, że nie ma i nie będzie w rządzie miejsca dla osób skazanych jest praktycznie końcem rozmów z Samoobroną - mówili w kuluarach posłowie.
Ale Tusk zarzucił Kaczyńskiemu, że w liście nie ma propozycji partnerskiej współpracy, tylko kolejna próba narzucenia dyktatu.
- Wysyłanie listów do partii politycznych z "planem stabilizacyjnym" uznałbym za bardzo pożądany krok, ale pod tym oczywistym warunkiem, że przystąpimy do działania, które uchroni Polskę przed wcześniejszymi wyborami - mówił na konferecji lider PO.
Nie zmienił też zdania co do rozbieżności z terminami konstytucyjnymi.
- Jeśli porozumienie między prezydentem Lechem Kaczyńskim, prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a marszałkiem Markiem Jurkiem było porozumieniem na rzecz wprowadzenia w błąd opinii publicznej po to, by rozpisać wcześniejsze wybory, to jest to oczywiste wykroczenie przeciw zasadom prawnym - grzmiał.
Tusk utrzymuje, że "wolałby uchronić Polskę przed wcześniejszymi wyborami", ale "nie widzi dobrej woli".
- My ją za to widzimy - deklaruje niemała grupa posłów PO.
- Reakcja na deklarację Andrzeja Sośnierza, który mówił, że chce wstąpić do klubu PiS, była kolejną zachętą dla Platformy i nie zrozumiem sytuacji, w której z niej nie skorzystają - mówi poseł PiS, który jest jednym z "łączników" między obiema partiami.
Mikołaj Wójcik

Projekty ustaw, których przyjęcia wymaga "plan stabilizacyjny" PiS:
1. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym
2. o lustracji majątkowej
3. o szczególnych środkach podejmowanych dla naprawy państwa, w tym zmiany uregulowań dotyczących służby cywilnej i przebiegu konkursów
4. o bezpieczeństwie państwa
5. o ochronie pracy
6. o nadzorze nad spółkami Skarbu Państwa, w tym określająca sposób wyłaniania Rad Nadzorczych, przy pełnym zachowaniu transparentnych procedur i prymatu kryteriów merytorycznych
7. rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych
8. nowelizacje ustaw gospodarczych ułatwiających realizację inwestycji oraz upraszczające i przyspieszające procedury, w tym:
a) ustawa Prawo geodezyjne i kartograficzne
b) ustawa Prawo budowlane
c) ustawa Prawo zamówień publicznych
d) ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym
9. nowelizacja ordynacji podatkowej w kierunku ograniczenia arbitralnego nakładania grzywien
10. nowelizacja ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw - "sprawa warszawska"
11. ustawy dotyczące realizacji programu rolnego zawartego w programie PiS-u "Polska Solidarna", w tym: paliwo rolnicze, ustawa o biopaliwach, ubezpieczenie społeczne rolników, ustawa o grupach producenckich

Co proponuje PiS
* trwała większość popierająca rząd albo też rozpisanie nowych wyborów
* szybkie podjęcie rozmów między ugrupowaniami "nieobciążonymi odpowiedzialnością za doprowadzenie do głębokiego kryzysu państwa", a tematem rozmów byłby plan stabilizacyjny na najbliższe pół roku i "rozważenie w dalszej perspektywie powołania trwałej większości"
* uchwalenie w ciągu pół roku pakietu priorytetowych dla PiS ustaw
* uchwalenie budżetu bez poprawek zwiększających w sposób znaczący wydatki państwa
* niezgłaszanie i niepopieranie wniosków o wotum nieufności wobec ministrów obecnego rządu, poza przypadkami rażącego naruszenia prawa
* utrzymanie zapisów regulaminu Sejmu, dotyczących kierowania przez marszałka pracami Izby, w tym ustalania przez niego porządku obrad
* udzielenie poparcia dla dalszego pełnienia funkcji marszałka przez Marka Jurka
* powołanie rządu koalicyjnego, po spełnieniu powyższych warunków, z zastrzeżeniem, że w jego skład (ale również do korpusu urzędników czy władz spółek Skarbu Państwa) nie wchodzą osoby skazane za przestępstwa umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego, a także te, które pełniły funkcje państwowe z nominacji SLD

"Nasz Dziennik" 2006-01-19

Autor: mj