Środki nacisku będą polityczne
Treść
Z dr. Przemysławem Czarnekiem, z Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL, specjalistą w dziedzinie prawa konstytucyjnego, rozmawia Anna Wiejak
Czy dokument Rady Europy wzywający m.in. Polskę do legalizacji zabijania dzieci poczętych niesie za sobą jakieś konsekwencje dla naszego kraju?
- W moim przekonaniu żadnych konsekwencji prawnych nie niesie, tzn. jako kraj nie będziemy mieli obowiązku inkorporowania ustaleń, jakie 16 kwietnia zapadną w Radzie Europy, do polskiego porządku prawnego. Natomiast jest to kolejny przejaw jakichś niepokojących działań organizacji międzynarodowych, które rzeczywiście mają dość nieciekawe kierunki rozwoju. Nie będzie to zatem miało żadnego przełożenia na polski system prawny.
Czy Rada Europy dysponuje jakimiś środkami nacisku na rządy krajów, które nie zdecydują się na dekryminalizację, a co za tym idzie - legalizację aborcji na życzenie?
- Osobiście żadnych konkretnych środków prawnych nie widzę, a przynajmniej z pozycji prawa konstytucyjnego. Rada Europy nie ma takich kompetencji, aby zmusić państwa do zmiany ich wewnętrznego systemu prawnego.
Czy znane są Panu pomysły przełożenia tego na grunt polski?
- Dotychczas nie padły żadne poważne pomysły, czyli takie, o których by się już szeroko dyskutowało w literaturze prawniczej, zwłaszcza z zakresu prawa konstytucyjnego. Na nasze środowisko nadal dosyć mocno oddziałuje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku, które wyraźnie stwierdza, chociaż może nie tak bezpośrednio, jak byśmy sobie życzyli, że na gruncie konstytucyjnego prawa polskiego przysługuje człowiekowi prawna ochrona życia od momentu poczęcia. O żadnych tego typu pomysłach - a przynajmniej dotychczas - się nie mówi, ale nie należy wykluczać, że kolejne działania podejmowane na arenie międzynarodowej będą miały przełożenie również na polski grunt.
Czyli w grę wchodzą jedynie polityczne środki nacisku na Polskę, aby ta przyjęła proponowane przez Radę Europy prawo.
- Polityczne naciski to my obserwujemy praktycznie co chwilę. Najlepszym przykładem tego jest traktat lizboński: nic szczególnego Polsce indywidualnie nie daje, a jednak mamy takie środki nacisku, jakie mamy, i dochodzi do takich, a nie innych wydarzeń. Również w tym przypadku nie można wykluczyć politycznych środków nacisku na Polskę, aby spowodować zalegalizowanie aborcji na życzenie również u nas. Chociaż, moim zdaniem, jesteśmy w takim kręgu cywilizacyjnym i kulturowym, w którym jako społeczeństwo jesteśmy negatywnie nastawieni do zabijania nienarodzonych dzieci. Nie sądzę zatem, aby w najbliższym czasie takie środki polityczne zostały zastosowane, a przynajmniej taką mam nadzieję.
Czy ratyfikacja traktatu lizbońskiego i ewentualne podpisanie Karty Praw Podstawowych stworzą środowisko dla przyjęcia zapisów wymierzonych przeciwko życiu?
- Sam traktat lizboński nie. Natomiast Karta Praw Podstawowych niesie ze sobą niebezpieczeństwo, chociaż nie możemy z niej wyczytać żadnych konkretnych, bezpośrednich i precyzyjnych przepisów, które by nas zmuszały bezpośrednio do zalegalizowania aborcji. Niemniej jednak poziom ogólności sformułowań zawartych w Karcie Praw Podstawowych, braku precyzji, daje dużą możliwość interpretacyjną organom wymiaru sprawiedliwości, w tym Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości, który na podstawie Karty Praw Podstawowych mógłby oddziaływać swoimi orzeczeniami na Polskę, jeżeli naturalnie zrezygnujemy z protokołu brytyjskiego. Protokół brytyjski wyraźnie chroni nas przed tego typu działaniami organów wymiaru sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2008-03-26
Autor: wa