Srebro Stańczyka!
Treść
Liczyliśmy na medale Otylii Jędrzejczak i Pawła Korzeniowskiego, a tymczasem na podium rozgrywanych w Melbourne pływackich mistrzostw świata stanął wczoraj Przemysław Stańczyk. Polak w pięknym stylu sięgnął po srebro na 800 m stylem dowolnym, przegrywając jedynie z Tunezyjczykiem Oussamą Melloulim. Wydarzeniem dnia były rekordy świata Amerykanina Michaela Phelpsa na 200 m stylem motylkowym i Francuzki Laure Manaudou na 200 m stylem dowolnym.
To był prawdziwy popis Stańczyka. Nasz reprezentant potwierdził świetne przygotowanie do mistrzostw, a o sukcesie zadecydowała wyśmienita taktyka. Od początku na czoło stawki wysunął się Francuz Sebastien Rouault, który płynął niesamowicie szybko. Długo prowadził, ale w pewnym momencie nie wytrzymał narzuconego przez siebie tempa. Osłabł, a to wykorzystał czujny i cały czas kontrolujący wydarzenia Stańczyk. Polak na chwilę znalazł się nawet na czele stawki, ostatecznie po emocjonującym finiszu przegrał jedynie z Melloulim. Szczecinianin pobił przy okazji znakomity rekord kraju - 7.47,91 min. Brawo!
Wczorajsze finały nie udały się, niestety, naszym największym gwiazdom, Jędrzejczak (200 m stylem dowolnym) i Korzeniowskiemu (200 m delfinem). Pani Otylia już w połowie dystansu uznała, że nie ma szans na włączenie się do walki o medal i zwolniła. Metę minęła jako ostatnia. Takie zachowanie nie mogło dziwić, ponieważ kilkanaście minut później czekał ją niezwykle ważny półfinał jej koronnej konkurencji - 200 m stylem motylkowym. Złoto w kapitalnym czasie rekordu świata (1.55,52 min) zdobyła Manaudou. Na pocieszenie Jędrzejczak awansowała oczywiście do finału delfina, ale dopiero z piątym czasem.
Spory apetyt na podium miał także Korzeniowski, ale i on w wielkim finale popłynął poniżej możliwości. Ani przez moment nie zagroził konkurentom, zajmując przeciętne, szóste miejsce (1.55,87 min). Wygrał - a któż by inny? - niesamowity Phelps. Fenomenalnie przygotowany Amerykanin nie tylko sięgnął po złoto, ale i pobił niewiarygodny rekord świata (1.52,09 min). Drugi na mecie Chińczyk Peng Wu stracił do niego ponad trzy sekundy, a to oznaczało prawdziwy nokaut. W ostatnim wczorajszym finale, 50 m stylem klasycznym, triumfował Ukrainiec Oleg Lisogor (27,66 s).
Na koniec dodajmy, że środa przyniosła jeszcze jeden rekord świata - w półfinale 50 m stylem grzbietowym pobiła go Amerykanka Leila Vaziri (28,16 s).
Dziś czekają nas kolejne emocje, przede wszystkim finał 200 m motylkiem z Otylią Jedrzejczak. Czy nasza reprezentantka zdoła dopłynąć do podium?
Piotr Skrobisz
"Nasz Dziennik" 2007-03-29
Autor: wa