Sprzedaż w ekspresowym tempie
Treść
Za niespełna miesiąc łódzka elektrociepłownia zmieni właściciela. Jeden z największych zakładów w mieście ma dostać się w ręce francuskiej firmy Dalkia Termika. Decyzję w tej sprawie minister skarbu podjął już tydzień temu, wczoraj pismo od Polish Institute of Management - doradcy prywatyzacyjnego resortu, dostali związkowcy z łódzkiej EC. To skandal, że rząd, który nie ma ku temu żadnych prerogatyw, podejmuje decyzję, której negatywny skutek odczuje prawie milion osób - mówią zbulwersowani łódzcy parlamentarzyści i radni.
W dokumencie przysłanym pocztą poinformowano związkowców, że 19 maja br. rozpoczął się czterotygodniowy okres na wyłączność negocjacyjną dla francuskiego kontrahenta.
Wczoraj związki zawodowe łódzkiej EC zostały oficjalnie poinformowane o wybraniu przez ministra Jacka Sochę kontrahenta do kupna ich zakładu - francuskiej firmy Dalkia Termika. - Pismo sygnowane przez prezesa Polish Institute of Management przyniósł listonosz, dla każdego z pracowników był to szok. Nikomu nie przyszło do głowy, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta tak szybko i przez rząd, który nie uzyskał w Sejmie wotum zaufania. Może ze względów prawnych wszystko jest w porządku, ale ze względów moralnych minister nie miał prawa decydować o prywatyzacji - tłumaczą rozgoryczeni związkowcy. 19 maja minister Jacek Socha podpisał dokumenty na wyłączność negocjacyjną dla Dalkia Termika. Oznacza to, że w ciągu czterech tygodni, kiedy zostaną dopracowane pakiety negocjacyjne z pracownikami zakładu, Skarb Państwa, który jest właścicielem EC, podpisze umowę sprzedaży z zachodnim kontrahentem. - Jest dla nas zaskoczeniem, że prywatyzacja zakładu zatrudniającego prawie 3 tys. osób przeprowadzana jest w zaciszu ministerialnego gabinetu - mówią związkowcy. W przeciągu trzech tygodni związki zawodowe muszą wynegocjować dla pracowników pakiet socjalny. To, czego Skarb Państwa nie dokonał przez rok, my mamy zrobić przez kilka dni?! - mówią oburzeni pracownicy. Zdenerwowania i zaskoczenia nie kryją także łódzcy samorządowcy i parlamentarzyści. - To skandal, że rząd, który nie ma ku temu żadnych prerogatyw, podejmuje decyzję, której negatywny skutek odczują łodzianie - 800 tys. osób - powiedziała nam poseł LPR Urszula Krupa. - Francuska firma stanie się w krótkim czasie monopolistą dyktującym ceny ciepła w Łodzi - tłumaczy Grzegorz Lorek, radny Sejmiku Województwa Łódzkiego. - A poza tym prywatyzacja ta zniweczy plany gminy dotyczące wykorzystania źródeł geotermalnych, których duże pokłady znajdują się na terenie aglomeracji łódzkiej, do produkcji energii - dodaje.
Łódzka elektrociepłownia zatrudnia 2,7 tys. osób, od 1993 r. jest to zakład w pełni zrestrukturyzowany, jego wartość rynkowa to ponad 1 mld zł. - Boimy się, że mimo obietnic i podpisanych pakietów w krótkim czasie mogą nastąpić zwolnienia - mówią związkowcy. Według nich, zarówno oni, jak i zakład zostali potraktowani przedmiotowo, nikt nie konsultował z nimi decyzji o wyborze kontrahenta. - Po prostu postawiono nas przed faktem dokonanym - tłumaczą. Może dlatego tak szybko, że firma Polish Institute ma z ministerstwem skarbu podpisaną umowę do lipca br., zmieni się rząd, może też zmienić się doradca prywatyzacyjny.
Anna Skopinska
Nasz Dziennik 27-05-2004
Autor: DW