Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sprawa prawa do samowoli

Treść

Transseksualista z San Francisco złożył do sądu pozew przeciwko katolickiej klinice Seton Medical Center w Stanach Zjednoczonych. 57-letni Charlene Hastings, który urodził się jako mężczyzna, dziś zaś uważa się za kobietę, wytoczył proces klinice w związku z odmową przeprowadzenia zabiegu powiększenia piersi. Mężczyzna uważa, że padł ofiarą dyskryminacji, ponieważ władze katolickiego szpitala, w oparciu o przekonania religijne, nie chcą przeprowadzać operacji plastycznych na transseksualistach... Powyższa sytuacja doskonale obrazuje modny ostatnio paradoks. Ów mężczyzna jest przekonany, że jest kobietą i żąda respektowania swoich pragnień związanych z tym przekonaniem. Lekarze z katolickiej kliniki są przekonani, iż Pan Bóg stworzył owego człowieka mężczyzną, co zresztą bez problemów może potwierdzić nauka i - dzięki Bogu - nie zamierzają odstępować od opartego na wierze w Stwórcę przekonania. Co jednak by się stało, gdyby sąd przyznał rację owemu mężczyźnie, który uważa się za kobietę, i nakazał lekarzom z kliniki przeprowadzić operację? Sąd potwierdziłby, że transseksualista ma prawo do takich, a nie innych przekonań, i trudno się z tym nie zgodzić. Dalej mielibyśmy jednak do czynienia z przedziwnym paradoksem. Okazałoby się bowiem, iż przysługuje mu prawo do chirurgicznej zmiany płci, które nie istnieje. Jednocześnie okazałoby się, że katolikom z kliniki Seton Medical Center nie przysługuje prawo do wolności wyznania, które skądinąd istnieje... Ostatnimi czasy mamy do czynienia z prawdziwą inwazją filozofii typu "to, co ja myślę; to, co ja chcę", którą liberałowie błędnie identyfikują z wolnością. Nie ulega wątpliwości, że w tym przypadku rozwinęliśmy ewidentnie mylną koncepcję praw człowieka i praw jednostki. Niebezpieczeństwo tej sytuacji polega przede wszystkim na tym, że pragnienie usiłuje zamienić się w prawo. Jak pisze Jean-Marc Varaut, francuski prawnik i humanista, "pragnienie, stając się możliwym, a następnie prawem, naciska na medycynę, aby je zaspokoiła, traktując to jako jej obowiązek". W efekcie, pod kamuflażem respektowania praw jednych, łamane są prawa innych. Wystarczy przyjrzeć się głośnej ostatnio sprawie zapłodnienia in vitro. Choć prawo do dziecka nie jest zapisane w żadnym kodeksie, dziś usiłuje się nas przekonać, że pragnienie rodziców do posiadania dziecka powinno być respektowane jak prawo. Z drugiej strony, choć kodeksy jasno stwierdzają, że każdy człowiek ma prawo do życia, liberalna propaganda usiłuje wmawiać, iż prawo dziecka poczętego wcale nie musi być respektowane... "Wolność nie oznacza prawa do samowoli. Wolność nie daje nieograniczonych przywilejów. Kto ją tak pojmuje, naraża wolność na śmiertelny cios" - ostrzegał Jan Paweł II w 1996 roku w Berlinie. "Człowiek wolny jest przede wszystkim zobowiązany do prawdy. Inaczej jego wolność nie będzie trwalsza niż piękny sen, który kończy się wraz z przebudzeniem" - podkreślił wówczas Papież z Polski. Oznacza to, że o tym, co można robić, a czego nie można, w żadnym wypadku nie ma prawa decydować ludzkie pragnienie. Nie powinien o tym przesądzać również rozwój nauki, techniki czy medycyny. Bo jakie mogą być tego skutki, pokazały już "eksperymenty" z gazem musztardowym czy bombą atomową... Sebastian Karczewski "Nasz Dziennik" 2008-01-12

Autor: wa