Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sprawa dla prokuratora

Treść

Marszałek Sejmu Marek Jurek zapowiedział wczoraj, że zwróci się do prokuratora generalnego o informacje na temat śledztwa w sprawie domniemanego molestowania seksualnego kobiet przez liderów Samoobrony. Premier Jarosław Kaczyński podkreślił natomiast, że nie widzi możliwości współpracy z osobami, które dopuściłyby się podobnych czynów.

"Gazeta Wyborcza" opublikowała w poniedziałek wywiad z byłą radną Samoobrony w łódzkim sejmiku i byłą dyrektorką biura poselskiego obecnego wiceszefa partii Stanisława Łyżwińskiego Anetą K., która opowiedziała, jak w zamian za usługi seksualne dla Andrzeja Leppera i Łyżwińskiego miała dostać pracę w partii. Wczoraj gazeta ujawniła, że Aneta K. złożyła w piątek pozew o alimenty przeciwko Łyżwińskiemu. Twierdzi, że wiceszef Samoobrony jest ojcem jej dziecka.

Marek Jurek ocenił, że sprawa opisana przez "Gazetę Wyborczą" jest "tak poważna, że wymaga wyjaśnień ze strony wymiaru sprawiedliwości". Jak powiedział, nie wyobraża sobie, "by takie praktyki mogły być obecne w życiu publicznym i tolerowane nie tylko w Sejmie, ale w jakiejkolwiek partii politycznej". Zdaniem Jurka, gdyby doniesienia o Łyżwińskim się potwierdziły, to powinien on złożyć mandat poselski.

Premier podkreślił wczoraj w "Sygnałach Dnia", że w "żadnym razie nie widzi możliwości współpracy" z osobami, które dopuściły się czynów o jakich napisała gazeta.

Posłowie PiS, z którymi wczoraj rozmawiała Polska Agencja Prasowa, zapowiadają, że - jeśli prokuratura postawi zarzuty molestowania Anety K. wicepremierowi Andrzejowi Lepperowi - powinien on opuścić rząd. Nieoficjalnie przyznają jednak, że na podstawie znanych faktów prawdopodobnie trudno będzie postawić Lepperowi zarzuty.

Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk poinformował dziennikarzy, że Łyżwiński zapewnił go w prywatnej rozmowie, że doniesienia "Gazety Wybprczej" są nieprawdziwe. Łyżwiński miał go zapewnić także, że nie jest ojcem córki Anety K.

Andrzej Lepper pytany o swoje relacje z Anetą K. ocenił, że został "zamieszany w konflikt dorosłych ludzi". Pytany w programie TVP "Kwadrans po ósmej", czy w wyniku "seksafery w Samoobronie" może stracić stanowisko w rządzie, Lepper ocenił, że jeśli będą dowody niezbite, to tak.

Jak dodał, oczekuje, że zostanie przesłuchany przez prokuraturę. Zapewnił, że jest gotów stanąć z Anetą K. twarzą w twarz. Lepper nie wykluczył także, że jeśli potwierdzą się zarzuty wobec Łyżwińskiego, to wiceszef Samoobrony będzie musiał opuścić partię.

Wczoraj prokuratura w Łodzi, która bada tę sprawę, przesłuchała w charakterze świadka byłego radnego Samoobrony z Tomaszowa Mazowieckim (Łódzkie) Mariusza Strzępka. Potwierdził on w zeznaniach, że wiedział o molestowaniu i wykorzystywaniu kobiet przez Łyżwińskiego. Powiedział także, że nie ma żadnych informacji, by kobiety w Samoobronie były wykorzystywane przez Leppera. Zdaniem Strzępka jednak, "Lepper jak najbardziej wiedział o całej sprawie". Zastrzegł jednak, że nie ma na to żadnych dowodów.

O niewinności liderów Samoobrony przekonane są natomiast posłanki tej partii: Renata Beger i Sandra Lewandowska. Beger zastrzegła jednak, że Łyżwiński powinien złożyć wyjaśnienia swoim partyjnym kolegom. Jak podkreśliła, oczekuje też, że badania medyczne ustalą, czy ojcem dziecka Anety K. jest Łyżwiński.

Według wicemarszałek Sejmu Genowefy Wiśniowskiej ujawnienie sprawy przez gazetę, to "próba rozbicia, utrącenia Samoobrony i koalicji rządowej".

Portal "Gazeta.pl" opublikował wczoraj po południu wywiad z byłą ekspertką Samoobrony Anną Rutkowską, która - jak twierdzi - rok temu otrzymała propozycję seksualną od szefa ekspertów Samoobrony Kazimierza Zdunowskiego. Według Rutkowskiej seks z nim lub z obecnym wiceszefem Samoobrony Krzysztofem Filipkiem miał być warunkiem otrzymania wynagrodzenia, które należało się jej za pisanie posłom wystąpień sejmowych.

Rutkowska poinformowała także, że do partii Leppera trafiła przez obecną minister pracy i polityki społecznej Annę Kalatę. To ona miała zaoferować Rutkowskiej pracę w Samoobronie.

Pytana przez dziennikarzy o tę sprawę Kalata zaprzeczyła, jakoby polecała Rutkowską do pracy w Samoobronie.
(PAP)
TOMASZ DOMALEWSKI
"Dziennik Polski" 2006-12-06

Autor: wa