Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sprawa dla prokuratora

Treść

Zdaniem członków komisji śledczej ds. PKN Orlen, prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leon Kieres narusza art. 14 ust. 1 ustawy o sejmowej komisji śledczej. Zgodnie z nim, "organy władzy publicznej (...) na żądanie komisji (...) przedstawiają dokumenty będące w ich dyspozycji albo akta każdej sprawy przez nie prowadzonej". Prezes Kieres najpierw postawił warunki przekazania dokumentów, po czym sam ich nie spełnił.
Wniosek o zawiadomienie prokuratora generalnego o popełnieniu przestępstwa przez szefa IPN Leona Kieresa złożył we wtorek Konstanty Miodowicz (PO).
- Prezes nie przekazał komisji materiałów dotyczących świadków, którzy byli lub będą przesłuchiwani, mimo tego, że komisja zwróciła się o nie już kilka miesięcy temu - argumentuje poseł. Wniosek ma zostać poddany pod głosowanie 7 czerwca.
Przewodniczący komisji Andrzej Aumiller (UP) nieco bagatelizuje sytuację i zapewnia, że ponowny wniosek w sprawie materiałów wraz z uzasadnieniem trafi do IPN po uzyskaniu pozytywnej opinii Biura Legislacyjnego Sejmu.
Przypomnijmy, że to sam Kieres postanowił, że przekaże komisji materiały IPN dotyczące świadków, ale po spełnieniu przez nią kilku warunków: komisja o teczkę każdej osoby (tylko świadka) zwróci się osobno, każdy wniosek oddzielnie uzasadni i opatrzy podpisem szefa komisji z zapewnieniem, że wykorzystanie informacji z teczek nie naruszy niczyich dóbr osobistych. Kieres mówił wówczas, że liczy, iż akta "nie wyciekną" z komisji.
Tymczasem akta wyciekają, ale z IPN. Choć komisja nie otrzymała np. dokumentów na temat oskarżonego o korumpowanie urzędników Marka Dochnala, to od paru dni mówi się o nich bardzo głośno. Z jego akt paszportowych z lat 80. może wynikać, że prawdopodobnie współpracował z SB. To właśnie byłby trop, o który chodziło komisji, gdy formułowała wnioski do IPN.
Gdyby okazało się, że Dochnal był agentem SB, a później został przejęty w 1990 r. przez Urząd Ochrony Państwa, rzuciłoby to całkowicie nowe światło zarówno na śledztwo prowadzone wobec niego przez łódzką prokuraturę, jak i działania komisji.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-06-02

Autor: ab