Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Spółdzielcza samowolka

Treść

Przed Sądem Okręgowym w Kaliszu rozpoczął się proces przeciwko władzom Spółdzielni Mieszkaniowej "Dobrzec". Lokatorzy zarzucają jej władzom łamanie zapisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i uniemożliwienie zamiany mieszkania spółdzielczego na własnościowe. Mieszkańcy przez kilkanaście miesięcy nie otrzymywali niezbędnych dokumentów, materiały nie dotarły również do sądu.
- Jak tylko w 2001 r. weszła w życie ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych, złożyliśmy wnioski o ustalenie dla naszych mieszkań prawa do tzw. odrębnej własności. Ustawa dawała bowiem wszystkim lokatorom dotychczasowych mieszkań spółdzielczych prawo wykupienia mieszkania od spółdzielni jako tzw. odrębnej własności. Do dziś nie otrzymaliśmy niezbędnych dokumentów i nie możemy wykupić mieszkań - powiedziała "Naszemu Dziennikowi" Dorota Mikołajczyk reprezentująca grupę pokrzywdzonych lokatorów.
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Dobrzec" w Kaliszu to jedna z największych instytucji w tym regionie. Od dłuższego czasu wielu lokatorów nie zgadzało się z kontrowersyjnymi działaniami zarządu spółdzielni, lekceważącego - ich zdaniem - zapisy ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Mieszkańcy nie otrzymywali odpowiedzi na swoje skargi, uniemożliwiano im wgląd w statut spółdzielni, dokumenty i rozporządzenia.
Wiemy, że dzieje się tak nie tylko u nas, że jest to niechlubna norma w większości spółdzielni mieszkaniowych, które traktują swoich lokatorów jak zło konieczne, a utworzone przez prominentów poprzedniego systemu nadal wykorzystują różne nomenklaturowe powiązania. Ale to, co dzieje się w "Dobrzecu", to już skandal - twierdzą lokatorzy, którzy w poniedziałek zeznawali na sali sądowej przeciwko władzom swojej spółdzielni.
Jak utrzymują skarżący, prawie żadna z osób, które występowały do władz spółdzielni o zamianę mieszkania spółdzielczego na tzw. odrębną własność, nie doczekała się pozytywnego rozpatrzenia wniosku.
- Trzy razy zwracaliśmy się do spółdzielni o wykaz tzw. pierwotnych kosztów budowy i zasiedlenia mieszkań. Bez tego nie można wykupić mieszkania na własność i oszacować kwoty do uiszczenia. Niestety, mimo że trzykrotnie składaliśmy taki wniosek, do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - mówi Dorota Mikołajczyk.
Cierpliwość lokatorów ostatecznie wyczerpało zachowanie pracowników spółdzielni, którzy przygotowali co prawda projekt uchwały wprowadzającej zmiany w statucie i regulującej zasadę zamiany statusu mieszkań, ale... odmówili mieszkańcom prawa wglądu w zawierający te zmiany załącznik do uchwały. Co ciekawe, nie tylko lokatorzy mają problemy z uzyskaniem niezbędnych dokumentów od władz spółdzielni "Dobrzec" w Kaliszu. Jak się okazało w poniedziałek, nie dotarły one również do sądu.
- Załącznik ze zmianami w statucie nie dotarł do mieszkańców? Muszę powiedzieć, że do sądu również nie dotarł - mówił ze zdziwieniem prowadzący postępowanie sędzia Tadeusz Sobociński. Reprezentująca spółdzielnię radca prawny tłumaczyła to przeoczeniem. Sąd zadecydował o przerwaniu rozprawy do czasu dostarczenia przez nią brakujących dokumentów.
Wojciech Wybranowski, Kalisz



To nieodosobniony przykład

Mówi senator Adam Biela, współautor ustawy uwłaszczeniowej
Zachowanie tej spółdzielni z Kalisza stanowi nieodosobniony przykład istotnej samowoli, łamania prawa i jego nadinterpretacji, po to by utrzymać status quo w spółdzielniach mieszkaniowych. Należy jednak dodać, że wiele spółdzielni realizuje ustawę. Niektóre z nich realizują nawet zapisy korzystne dla członków spółdzielni, a dotyczące nabycia prawa własności ziemi, na której znajdują się budynki mieszkalne. Niestety, przykładów spółdzielni, które lekceważą całkowicie polskie prawo, jest bardzo wiele. Ta spółdzielnia kaliska stanowi rażący tego przykład. Z tego co mi wiadomo spółdzielnie dawały do wglądu wszystkie dokumenty związane z podejmowanymi uchwałami. Natomiast ta spółdzielnia nawet nie dostarczyła ich do sądu. Mam nadzieję, że to trochę przyspieszy rozpatrywanie kwestii skarg w Trybunale Konstytucyjnym na niektóre przepisy ustawy nowelizującej ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 15 stycznia br. Zachęcałbym członków spółdzielni z innych miast do przyjrzenia się tej sprawie i - jeśli w ich spółdzielni również nie dopełniono obowiązków, które wynikają z przepisów ustawy - podążenia tym samym śladem co członkowie spółdzielni mieszkaniowej z Kalisza. Jest to przykre zachęcać do rozpraw sądowych, ale tam, gdzie instytucje, które są zobowiązane do realizacji ustawy, nie wywiązują się z tego, to jedyną możliwością jest droga prawna. Myślę, że lokatorzy spółdzielni kaliskiej mają szansę wygrania sprawy, gdyż ta spółdzielnia w zbyt wielu punktach naruszyła istniejącą ustawę.
not. AN
Nasz Dziennik 18-11-2003

Autor: DW