Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Spadkobiercy Bieruta

Treść

Podczas debaty nad uchwałą w sprawie reparacji wojennych od Niemiec rząd Belki zaprezentował stanowisko, iż reparacje się Polsce nie należą, ponieważ zrzekł się ich... rząd Bieruta. Przyjęciu uchwały zobowiązującej rząd do wystąpienia o reparacje przeciwna jest też lewica i Platforma Obywatelska. Minister Truszczyński poinformował, że z inicjatywy strony niemieckiej podjęte zostały polsko-niemieckie rozmowy na temat wspólnej strategii przed trybunałami europejskimi na wypadek wniesienia roszczeń przez tzw. wypędzonych.
Pierwsze powakacyjne posiedzenie Sejmu przyniosło znamienny zwrot w sposobie podejścia klasy politycznej do stosunków polsko-niemieckich. O ile dotychczas roszczenia ze strony niemieckich przesiedleńców z ziem zachodnich, niekorzystne dla Polski stanowisko niemieckiej doktryny w tej sprawie oraz niepokojące wypowiedzi na ten temat niemieckich polityków zbywane były przez stronę polską deklaracjami o polsko-niemieckim pojednaniu i znakomitych wzajemnych stosunkach, to podczas wczorajszej debaty na temat uchwały w sprawie reparacji wojennych od Niemiec na rzecz Polski klimat ten uległ diametralnej zmianie. W trwającej ponad 6 godzin dyskusji plenarnej wypłynęły na światło dzienne wszystkie niezałatwione dotychczas kwestie w stosunkach z zachodnim sąsiadem Polski. Uchwała zobowiązuje rząd do wystąpienia o reparacje od Niemiec, stanowiąc odpowiedź na roszczenia tzw. wypędzonych.
Uchwałę poparły wszystkie prawicowe oraz ludowe koła i kluby parlamentarne (RKN, ROP, PP, Dom Ojczysty, PiS, LPR, SKL, PSL i Samoobrona). Przeciwna jest jej natomiast lewica - SLD, SdPl, UP - oraz rząd Marka Belki. Platforma Obywatelska zaprezentowała dwuznaczne stanowisko. Jej lider Donald Tusk zgłosił do uchwały poprawki, które rozmywają treść, i... zaproponował prowadzenie dalszych prac w Komisji Spraw Zagranicznych. Prace te trwają już od roku.
- Dotychczasowa strusia polityka wobec Niemiec nie przyniosła rezultatu. Ustępstwa z polskiej strony traktowane są przez stronę niemiecką jako oznaka słabości - powiedział z trybuny sejmowej poseł Janusz Dobrosz, który w imieniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych przedstawił stanowisko popierające uchwałę.
Powołując się na opinię znawcy problematyki niemieckiej dr. Mariusza Muszyńskiego z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, poseł stwierdził, iż "prawo Polski do odszkodowań za straty wynikłe z II wojny światowej wynika z obowiązującego w prawie międzynarodowym zakazu agresji" i nie zależy od decyzji wielkich mocarstw w Jałcie i Poczdamie.
Okrzykami "Hańba!", "Niech nie opowiada bzdur!" przyjęli posłowie wystąpienie Bugusławy Towalewskiej z SLD, która oznajmiła, że dla jej partii sprawa reparacji jest zamknięta, a uchwała może zburzyć europejską stabilizację. Donald Tusk w imieniu PO oraz Tomasz Nałęcz ( SdPl) opowiedzieli się za "Europą bez roszczeń", nie wyjaśniając jednak, jak sprawić, aby tych roszczeń nie wysuwała strona niemiecka. Według Tuska, roszczenia "wypędzonych" powinien wziąć na siebie rząd niemiecki, ponieważ "Niemcy są odpowiedzialni za wszystkie skutki II wojny światowej". Rzecz jednak w tym, że rząd niemiecki wcale nie jest skłonny tak uczynić. Wystąpienie przez Polskę o reparacje mogłoby mu pomóc w podjęciu tej decyzji. PO jednak sprzeciwiła się przyjęciu uchwały w obecnym kształcie. Tymczasem, jak podał Jerzy Czerwiński (RKN), na samej Opolszczyźnie wpłynęło dotąd kilkadziesiąt wniosków niemieckich przesiedleńców o zwrot majątków.
- Nie ma pojednania bez zadośćuczynienia - oświadczył lider PiS Jarosław Kaczyński. Według niego, w Polsce istnieje "front obrony interesów niemieckich". - To duża grupa ludzi, która żyje za niemieckie pieniądze, udając niezależnych publicystów i uczonych - powiedział Kaczyński. Zaliczył też do tej grupy tzw. pożytecznych idiotów oraz ludzi naiwnych, którzy "zapamiętali się w pojednaniu". Lider PiS wezwał do budowy frontu narodowego w sprawach polsko-niemieckich, w przeciwnym razie instytucje europejskie wbrew historycznej sprawiedliwości wymogą na Polsce wypłatę odszkodowań na rzecz obywateli państwa-agresora.
- Miliardowe odszkodowania zniszczą Polskę. Zdaje sobie z tego sprawę rząd niemiecki, który robi wszystko, by ich nie wziąć na siebie - ostrzegł poseł Antoni Macierewicz, powołując się na wypowiedź szefowej CDU Angeli Merkel.
Podczas tej ważnej debaty ławy rządowe świeciły pustką - nie przybył na nią ani premier Belka, który jest na urlopie, ani szef MSZ, który służbowo gości na Dalekim Wschodzie. Rząd reprezentował minister Jan Truszczyński, którego argumentacja przeciwko uchwale sprowadzała się do obrony stanowiska, jakie przed 50 laty zajął w tej sprawie komunistyczny rząd... Bieruta. Rząd utrzymuje, jakoby oświadczenie tegoż rządu z 23 sierpnia 1953 r. o zrzeczeniu się przez Polskę reparacji, miało moc prawno-międzynarodową, ponieważ zostało jakoby notyfikowane rządowi NRD. Tymczasem, jak wskazywali posłowie, oświadczenie rządu Bieruta nie ma mocy prawnej, ponieważ nie zostało przez nikogo podpisane ani ratyfikowane przez Radę Państwa, ani nawet opublikowane w Dzienniku Ustaw. Według Macierewicza, nie zostało ono również notyfikowane rządowi NRD. Macierewicz powołał się w tej sprawie na ekspertów - Waldemara Gontarskiego i Stefana Hamburę. Truszczyński nie potrafił podać źródła informacji o rzekomej "nocie". Dowodził natomiast, że ostateczna rezygnacja z reparacji została zawarta w traktacie "2 + 4" z 1990 r. Przyznał wprawdzie, że Polska nie była jego stroną, ale - jak stwierdził - "siedziała tam jako strona na niewidzialnym krześle". - Nieprawda, traktat nic o roszczeniach nie wspomina! Skoro pan twierdzi, że zamknął on roszczenia, to dlaczego w takim razie strony traktatu - Francja, Wielka Brytania i Rosja, rozwiązały kwestię roszczeń w osobnych umowach z Niemcami? - polemizował z ministrem Macierewicz.
Truszczyński, odpowiadając na pytanie Macierewicza, przyznał , że 10 sierpnia br. zwrócił się do MSZ ambasador Niemiec w Polsce z propozycją rozmów na temat roszczeń, i MSZ te rozmowy podjął. Według ministra, ich celem jest ustalenie sposobu postępowania na wypadek złożenia przez przesiedlonych pozwów w Europejskim Trybunale Praw Człowieka lub Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.
Głosowanie nad uchwałą o reparacjach zostanie przeprowadzone w piątek rano.
Małgorzata Goss
Nasz Dziennik 26-08-2004

Autor: DW