Société Général zamieszane w malwersacje
Treść
Rozpoczął się proces finansistów podejrzanych o udział we francusko-izraelskich malwersacjach finansowych. Société Général oskarża się o to, że od lutego 1998 r. znało "mechanizm prania czeków fałszywego pochodzenia, co kłóciło się z zasadami ich kontroli". Bank podejrzany jest też o realizację czeków indeksowanych w Izraelu, które zostały zgłoszone jako skradzione.
Przed sądem w Paryżu stanie dzisiaj około stu osób zamieszanych w gigantyczne nadużycia bankowe. Głównym uczestnikiem afery jest francuski bank Société Général, który kilka dni temu stracił 7 mld euro w wyniku nieuczciwości swojego pracownika. Teraz przed sądem będzie zeznawać dyrektor placówki Daniel Bouton. Dochodzenie nazwane "Sontier" (Scieżka) wykazało funkcjonowanie licznej grupy przestępczej, której cześć znajdowała się w paryskiej dzielnicy konfekcji. Ostatecznie policja odkryła 5 siatek, które w latach 1996-2001 dokonywały przestępstw finansowych kosztem społecznego mienia. Zebrane pieniądze "prali" za pośrednictwem fikcyjnych firm, poprzez fałszywe faktury i czeki, które wymieniali na gotówkę w Izraelu. Izraelskie prawo pozwala na realizację czeku, nawet w przypadku, kiedy jest on wystawiony na inną osobę niż jego właściciel.
W aferę zamieszani są handlowcy, przedsiębiorcy oraz izraelskie stowarzyszenie charytatywne. Swoje operacje prowadzili oni w Société Général, Barclays-France, Société Marseillaise de Crédit i pakistańskim banku narodowym. Szacuje się, że tylko samo Société Général nielegalnie zrealizowało czeki na sumę 24 mln euro. Proces potrwa do końca lipca. Oskarżonym grozi kara do 10 lat więzienia i wysokie grzywny.
Franciszek L. Ćwik
"Nasz Dziennik" 2008-02-04
Autor: wa