Smutny bilans rewolucji
Treść
Coraz więcej Ukraińców jest rozczarowanych polityką obecnego prezydenta Wiktora Juszczenki. Jego byli zwolennicy zarzucają mu zaprzepaszczenie ideałów "pomarańczowej rewolucji". Coraz częściej prezydent Juszczenko staje w obliczu problemów, jakie jeszcze rok temu sam sprawiał swojemu poprzednikowi na urzędzie Leonidowi Kuczmie.
Siedmiu deputowanych do Rady Miejskiej Kijowa przykuło się wczoraj do ogrodzenia Sekretariatu Prezydenta Ukrainy, protestując przeciwko izolowaniu się władzy od obywateli. Wszyscy uczestnicy akcji niespełna rok temu brali udział w "pomarańczowej rewolucji" i wspierali opozycję z Wiktorem Juszczenką na czele, walcząc o otwarcie się władzy na sprawy obywateli.
W swoim apelu do prezydenta Wiktora Juszczenki deputowani oświadczyli, że "podczas rewolucji były dwa płoty, które symbolizowały przestępczość, korupcję i izolowanie się władzy od narodu. Obecny płot wokół sekretariatu prezydenta Juszczenki przypomina czasy reżimu Kuczmy. Uczestnicy protestu są przekonani, że likwidacja ogrodzenia zostanie pozytywnie odebrana przez ukraińskie społeczeństwo. Uważają oni, iż taki krok świadczyłby o tym, że obecna władza chce przemian demokratycznych w kraju. Miejscy deputowani zapowiedzieli, że będą kontynuować akcję do momentu usunięcia ogrodzenia lub spotkania z prezydentem albo szefem jego kancelarii Olehem Rybaczukiem.
Tymczasem służba prasowa rządzącej partii Sojusz Ludowy "Nasza Ukraina" powiadomiła, że obchody pierwszej rocznicy "pomarańczowej rewolucji" odbędą się 20 listopada, a więc w przeddzień rocznicy zrywu społecznego, który zaczął się w Kijowie na placu Niepodległości 21 listopada 2004 r. Odpowiedzialny za organizację uroczystych obchodów będzie lider SL "Nasza Ukraina" Roman Bezsmertnyj. W Kijowie na placu Niepodległości ma być odtworzona atmosfera tamtych dni. W tym samym miejscu stanie scena, z której przemawiali liderzy ówczesnej opozycji, a na ulicy Chreszczatyk rozstawionych zostanie kilka namiotów. W uroczystościach na pewno weźmie udział prezydent Wiktor Juszczenko. Nie wiadomo natomiast, czy zgodzi się uczestniczyć w nich Julia Tymoszenko, która wówczas aktywnie popierała Juszczenkę, a obecnie jest w stosunku do niego w opozycji. Jest prawie pewne, że w obchodach nie weźmie udziału mózg "pomarańczowej rewolucji" Oleksandr Zinczenko.
Według niektórych ukraińskich obserwatorów, obecna ekipa rządząca chce wykorzystać obchody dla poprawienia swoich mocno nadwątlonych notowań w ukraińskim społeczeństwie, które zarzuca jej zaprzepaszczenie ideałów "pomarańczowej rewolucji". Zdaniem dziennikarza Iwana Solenki, istnieje jednak niebezpieczeństwo, że rocznicowe uroczystości mogą obrócić się przeciwko samemu Juszczence.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
"Nasz Dziennik" 2005-11-02
Autor: ab