Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Smitha boli

Treść

Wczoraj odbyły się dwa mecze w lidze NBA. Atlanta Hawks pokonała Sacramento Kings 99:76, a New Orleans/Oklahoma City Hornets wygrali z Boston Celtics 106:88.

Do piątej z rzędu wygranej we własnej hali "Jastrzębie" poprowadził Josh Childress, który zdobył 25 punktów. Dobre spotkanie rozegrał również Josh Smith - do uzyskania triple double zabrakło mu jednego punktu, a mecz zakończył z dorobkiem 12 zbiórek, 10 asyst, 9 punktów, 3 bloków i 3 przechwytów. - Wiedziałem, że jestem blisko. Jestem pewien, że jeszcze będę miał szansę zaliczyć triple double. Fakt, że zabrakło tak niewiele, boli - przyznał odrobinę rozczarowany indywidualną postawą Smith, który w końcówce spotkania nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych.
O zwycięstwie "Szerszeni" nad "Celtami" zadecydowała fatalna w wykonaniu koszykarzy z Bostonu druga kwarta - przegrali ją 9:31 i do końca spotkania nie zdołali odrobić strat. Dzięki takiej postawie w początkowej fazie meczu trener Byron Scott mógł dać odpocząć czołowym graczom Hornets. Jego podopieczni nadal walczą o ósme miejsce w Konferencji Zachodniej i udział w play off. Na razie są blisko, ale do końca rundy zasadniczej muszą zdobywać punkty. - Uważam, że zagraliśmy lepiej w obronie. Mieliśmy też trochę szczęścia - rywale pudłowali. W pierwszej kwarcie podobne rzuty im wychodziły. Zagrali jednak słabiej i mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa - powiedział po meczu lider Hornets Chris Paul, który spędził na parkiecie 29 minut i uzyskał w tym czasie 15 punktów, zaliczył 6 asyst, 5 zbiórek i 3 przechwyty.
Pisk, PAP
"Nasz Dziennik" 2007-03-21

Autor: wa