Skoro intencje słuszne, to dlaczego winny?
Treść
Sąd Grodzki w Białymstoku uznał Łukasza Wróbla, autora wystawy ukazującej prawdę o procederze tzw. aborcji, za winnego prezentowania w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści. Sąd postanowił jednak nie nakładać na niego żadnej kary z powodu "słusznych intencji, jakimi się kierował".
- Plakaty w ocenie sądu prezentują nieprzyzwoite treści. Rozumienie ustawowego znamienia "przyzwoitość" w dużej mierze zależy od panujących w społeczeństwie, w danym miejscu i czasie poglądów na to, co jest nieprzyzwoite, a co nie. W doktrynie przyjmuje się, że nieprzyzwoite jest to, co może wywołać oburzenie społeczne, ma bezwstydny charakter bądź też daje wyraz lekceważenia uczuć innych osób. W tej sprawie bezspornym jest, że prezentacja obwinionego wywołała oburzenie i zgorszenie - przynajmniej jednej osoby, tj. pokrzywdzonego [oskarżyciela] Adama Kamińskiego - uzasadniała w poniedziałek wyrok sędzia Magdalena Beziuk-Gawęcka. Według niej, wystawa prezentuje treści drastyczne. Do takich wniosków doszła po przesłuchaniu Adama Kamińskiego oraz po oględzinach dowodu w postaci płyty, na której prezentowane są wybrane plakaty z wystawy "Wybierz życie". - Z zeznań pokrzywdzonego wyraźnie wynika, że wystawa nim wstrząsnęła, wręcz go zgorszyła. Czy wywołała podobne uczucia u innych osób, tego sąd nie może ocenić, ponieważ tylko Adam Kamiński złożył w sądzie taki wniosek - oznajmiła sędzia.
Wyrok uzasadniono również opiniami Małgorzaty Ewy Skalskiej, biegłej z zakresu psychologii, z których wynika, że treści zawarte w wystawie były szokujące i mogły wywołać urazy psychiczne u dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Sędzia nie dopatrzyła się sprzeczności pomiędzy opiniami biegłej a złożoną w sądzie przez adwokata Piotra Kwietnia obszerną i wnikliwą opinią autorytetu z dziedziny psychologii dziecięcej, Beaty Rusieckiej, psycholog zatrudnionej w biurze Rzecznika Praw Dziecka. Choć, zdaniem adwokata, opinia Beaty Rusieckiej jest przeciwstawna do opinii biegłej i jasno mówi, że dzieci, którym rodzice czy opiekunowie pozwolili obejrzeć wystawę antyaborcyjną, nie mogły jednak przez sam ten widok doznać urazów psychicznych ze względu na ich "niemożność intelektualną percepcji i głębszej analizy tego, co widziały".
Sędzia odniosła się także do zeznań Wróbla, który podał, że organizując wystawę, skorzystał z przysługującemu mu konstytucyjnego prawa do udziału w dyskusji publicznej. - Niewątpliwym w ocenie sądu jest to, że każdy obywatel ma prawo do dyskusji publicznej, jednak bezspornym jest także to, że każdy obywatel ma prawo wybrać: czy zabrać głos w dyskusji, czy też odmówić prawa wzięcia w niej udziału. Obwiniony, umieszczając wystawę w miejscu publicznym, zabrał to prawo wszystkim przechodniom znajdującym się w pobliżu wystawy. Swoim działaniem, w ocenie sądu, wymusił na nich konieczność oglądania tak drastycznej prezentacji - oceniła sędzia. - Mógł przecież swoją wystawę tak ustawić, by tylko zainteresowani i godzący się na zobaczenie treści, jakie niesie ze sobą słowo "aborcja", mogli je zobaczyć - dodała sędzia.
Jest cz�owiek, znajdzie si´ paragraf
Sąd uznał, że choć autor wystawy ulokował ją w miejscu publicznym zgodnie z prawem, ponieważ miał na to pozwolenie urzędu miejskiego, właściciela terenu, to jednak sam powinien rozważyć, czy można ją pokazywać wszystkim widzom. - Obwiniony winien rozważyć, czy prezentując wystawę, powinien umożliwić obejrzenie jej wszystkim potencjalnym widzom i tym samym umiejscowić ją według swego uznania. Czy też umożliwić jej obejrzenie tylko wybranym widzom, to jest tym, którzy sami zdecydują, czy zechcą ją zobaczyć - argumentowała sędzia.
Ostatecznie sędzia zmieniła kwalifikację prawną czynu dokonanego przez Łukasza Wróbla z wywołania zgorszenia publicznego na umieszczenie w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści, które wywołały zgorszenie jednej osoby - Adama Kamińskiego. Sąd odstąpił jednak od wymierzenia kary autorowi wystawy z powodu jej szlachetnych celów. - Główny cel tej wystawy, jaki wskazał obwiniony, tj. ukazanie rozwoju nienarodzonych i abortowanych dzieci, jest w ocenie sądu słuszny i potrzebny - podkreśliła sędzia. Dodała również, że obwiniony, jako obywatel, miał prawo wziąć udział w dyskusji publicznej. Sąd w całości zwolnił Łukasza Wróbla od ponoszenia kosztów postępowania. Wyrok jest nieprawomocny.
- Wyrok ten świadczy, moim zdaniem, iż wymiar sprawiedliwości nie ma jednoznacznego stanowiska wobec wystawy Łukasza Wróbla "Wybierz życie". Świadczy o tym fakt, że dwa sądy - Sąd Rejonowy w Lublinie i Sąd Grodzki w Białymstoku - za ten sam czyn skazały go, jako podstawę prawną wskazując zupełnie inne artykuły kodeksu wykroczeń. To są dwa różne przepisy i wyroki. Zachodzi więc uzasadnione pytanie: który z tych sądów się myli? Ja stawiam drugie pytanie: Być może oba sądy nie mają racji i na siłę próbuje się mu przypisać jakieś wykroczenie? Na zasadzie - jest człowiek, trzeba znaleźć paragraf - skomentował wyrok adwokat obwinionego, Piotr Kwiecień. Obrońca Łukasza Wróbla powiedział nam również, że w sprawie wczorajszego wyroku przygotuje apelację, w której będzie sugerował białostockiemu sądowi, by zwrócił się z pytaniem do Sądu Najwyższego, aby ten wydał jednoznaczny werdykt.
Adam Białous, Białystok
"Nasz Dziennik" 2006-08-16
Autor: wa