Siostry nie chcą ustawy
Treść
Pielęgniarki i położne z ponad 80 szpitali uczestniczyły wczoraj w ogólnopolskim sprzeciwie wobec projektu ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej. Protest polegał na godzinnym opuszczeniu stanowisk pracy. W pozostałych placówkach pielęgniarki protestowały w formie pikiet, wieców i akcji informacyjnych.
Siostry zapowiadały od dawna, że polityka obecnej ekipy rządzącej stawia je przed koniecznością podjęcia radykalnych form obrony nie tyle swoich miejsc pracy, ale i samych zakładów. Według Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, projekt ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji ZOZ-ów zakładający przekształcanie szpitali w spółki użyteczności publicznej będzie prowadził do upadłości publicznych jednostek służby zdrowia. Bożena Banachowicz, przewodnicząca OZZPiP, zaznacza, że grozi to niewywiązaniem się ze zobowiązań wobec pracowników i zwolnieniami, a dla pacjentów - wydłużeniem drogi do szpitali oraz koniecznością dopłacania do leczenia. Siostry domagają się przekazania szpitalom 2,2 mld zł w formie bezzwrotnej pożyczki.
Godzinny protest, polegający na powstrzymaniu się od zajęć pielęgniarskich oraz uczestnictwo w pikietach, rozpoczął się o godzinie 10.00. W województwie świętokrzyskim brało w nim udział dwanaście szpitali i dwie przychodnie. Protest objął m.in.: województwa zachodniopomorskie, podlaskie, warmińsko-mazurskie, dolnośląskie, pomorskie. Akcja nie objęła oddziałów ratujących życie. Na pozostałych w czasie strajku dyżur pełnili ordynatorzy i pielęgniarki oddziałowe.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w ostatnich dwóch latach w urzędach pracy było zarejestrowanych kilkanaście tysięcy bezrobotnych pielęgniarek i położnych. W opinii Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, ogólna ich liczba może sięgać nawet 200 tysięcy. Protestujące wczoraj siostry stoją na stanowisku, że wejście w życie ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej pogorszy tę sytuację. Zdaniem Grażyny Nowak, organizatorki kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych, ewentualne protesty pielęgniarek to tylko jeden z aspektów problemu, gdyż niedługo nie będzie miał kto odchodzić od łóżek pacjentów. - My już praktycznie nie mamy pielęgniarek i położnych. Siostry dobrze wykształcone, te, które znały języki obce, dawno wyjechały z Polski - konstatuje Nowak.
Głosowanie nad projektem nowej ustawy zdrowotnej w Sejmie zaplanowane jest na dziś.
Beata Andrzejewska
"Nasz Dziennik" 2005-03-22
Autor: ab