Siostra Laurencja - Alojza Rozalia Długosz
Treść
Wśród osób aresztowanych przez UB w związku ze sprawą ks. bp. Czesława Kaczmarka była Siostra Laurencja - Alojza Rozalia Długosz ze Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, odpowiedzialna w tym czasie za prowadzenie kuchni w domu biskupim w Kielcach. Władza komunistyczna próbowała zmusić ją do odegrania roli świadka "karalnych" słów i czynów ks. bp. Kaczmarka, "antypaństwowych i antyludowych" rozmów i decyzji ordynariusza kieleckiego. Nie złamał jej ponadośmiomiesięczny pobyt w więzieniu mokotowskim i brutalne metody śledztwa, którym została poddana.
Alojza Rozalia Długosz urodziła się 22 marca 1898 r. w Korczynie (powiat Krosno), w rodzinie Michała i Marii z d. Gonet. Z tej samej miejscowości pochodził św. ks. bp Józef Pelczar, założyciel Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sercanek). W rodzinnym Korczynie ukończyła 4 klasy szkoły powszechnej. Tam również w latach 1919-1920 uczęszczała do szkoły gospodarczej dla dziewcząt, założonej przez ks. bp. Pelczara. Szkołę tę prowadziły siostry sercanki. Alojza Długosz wstąpiła do tego zgromadzenia 9 czerwca 1920 roku. Po odbytym nowicjacie 10 lipca 1922 r. złożyła pierwsze śluby zakonne, a sześć lat później 30 czerwca 1928 r. śluby wieczyste.
Talent pedagogiczny i kulinarny
Będąc w zakonie, siostra Laurencja zdobyła wykształcenie pedagogiczne. Ukończyła kursy zawodowe i doskonale zaliczyła praktykę instruktorsko-nauczycielską w szkołach gospodarczych. Dzięki temu w latach 1926-1928 i 1931-1939 pracowała jako nauczycielka gospodarstwa domowego w Żeńskiej Prywatnej Szkole Rolniczej w Przemyślu, należącej do Zgromadzenia Sióstr Sercanek. Kochała pracę pedagogiczną z młodzieżą żeńską i przejawiała uzdolnienia w tym kierunku. Pracowitość i duże poczucie humoru zjednywały jej uznanie i przywiązanie uczennic. Ceniły ją również siostry zakonne i środowisko, w którym pracowała. Inną pasją jej zakonnego życia była praktyczna sztuka gotowania, dlatego prowadziła kuchnię w kilkunastu placówkach swojego zgromadzenia. Nie ograniczała się tylko do zajęć pedagogicznych czy gastronomicznych, ale interesowało ją wiele dziedzin życia. Wszystko podporządkowywała pogłębianiu życia duchowego, stąd wiele czasu poświęcała modlitwie.
Działalność konspiracyjna i dobroczynna
Na placówce w Przemyślu zastała siostrę Laurencję II wojna światowa. Miasto najpierw opanowali Niemcy, a od 17 września 1939 r. również Sowieci. Okupanci podzielili między siebie jego terytorium: Niemcy pozostali w części zachodniej, a Rosjanom odstąpili część wschodnią. Do Przemyśla i całej okolicy Niemcy skierowali rzesze wysiedleńców z Kraju Warty. Tymczasem wielu mieszkańców tych obszarów Sowieci wywieźli całymi rodzinami na nieludzką ziemię. Po wkroczeniu na te tereny Niemców i Sowietów w niektórych kręgach ludności ukraińskiej rozpalone zostały drzemiące w nich dążenia autonomiczne. Do Przemyśla docierały wieści o rzeziach Polaków, z którymi dotychczas Ukraińcy żyli w sąsiedzkiej zgodzie. Do pełniejszego obrazu panujących tu stosunków społeczno-politycznych należy dodać i to, że kwitła tu praca konspiracyjna, niepodległościowa, do której przystąpiło wielu Polaków. Zaangażowały się w nią również siostry sercanki.
Wojna przerwała zajęcia szkolne sióstr, okupant zajął ich budynki klasztorne. Zabroniono im publicznie pokazywać się w stroju zakonnym. Jako osoby świeckie kierowane były do różnych prac, najczęściej w szpitalach, w samym mieście i miejscowościach znacznie oddalonych. Siostra Laurencja była zatrudniona poza miastem. Oprócz tego oddawała się pracy charytatywnej, oświatowej, a także konspiracji patriotycznej. Z tych racji zmuszona była zmieniać miejsce zamieszkania i pracy. Przebywała też przez dłuższy czas w domach zgromadzenia na terenie Kielecczyzny. Aktywne wspieranie działaczy podziemia oraz działalność na polu dobroczynnym już na początku okupacji nie uszły uwagi Niemców. Z tego powodu w 1940 r. gestapo aresztowało siostrę Laurencję i osadziło w więzieniu kieleckim. Trudno dziś ustalić, jak długo siostra w nim przebywała, w każdym razie udało się jej opuścić to miejsce odosobnienia.
W rzeczywistości PRL
Zaraz po zakończeniu okupacji niemieckiej zaistniała na krótko dla sióstr sercanek możliwość prowadzenia Szkoły Gospodarczej w Przemyślu, należącej do ich zgromadzenia, w której siostra Laurencja sprawowała obowiązki nauczycielki. Ponieważ w latach okupacji zaginęły jej uprawnienia nauczycielskie, postarała się o ich uaktualnienie. Inspektorat szkolny w Przemyślu pismem z dnia 11 lipca 1946 r. wydał zaświadczenie, w którym czytamy: "Siostra Laurencja od 1926 do 1928 i 1931-1939 nauczycielka gospodarstwa domowego w Prywatnej Szkole Rolniczej Żeńskiej w Przemyślu; na podstawie ukończenia kursów zawodowych oraz wybitnie dodatniej praktyki instruktorsko-nauczycielskiej otrzymała w r. 1937 od Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego dekret nauczycielki zawodowej w niższych szkołach gospodarczych". Zaświadczenie było podstawą nauczania w szkole.
Począwszy od 1949 r., władza ludowa podjęła walkę z zakonami żeńskimi. Wcześniej wyjęto spod prawa siostry ze zgromadzeń bezhabitowych. Następnie prześladowania dotknęły pozostałe zakony. Zamykano prowadzone przez siostry szkoły, upaństwawiano ich placówki opiekuńczo-wychowawcze, odsuwano je od pracy w szpitalach i od nauczania religii w szkołach. Dalsze plany władz PRL miały na celu całkowitą likwidację żeńskich zgromadzeń zakonnych, a nawet w dalszej perspektywie przewidywano miejsca odosobnienia - obozy pracy dla zakonnic, oczywiście pod nadzorem funkcjonariuszy UB.
W 1950 r. władza komunistyczna nie udzieliła zezwolenia na dalsze prowadzenie Szkoły Gospodarczej dla dziewcząt w Przemyślu. Urząd Bezpieczeństwa przemocą zajął budynek szkoły przygotowany na rozpoczęcie roku szkolnego. Siostra Laurencja utraciła pracę nauczycielki. W tej sytuacji władze zakonne powierzyły jej obowiązki kucharki w domu biskupim w Kielcach.
"Niewinnie więziona i przesłuchiwana"
Siostra Laurencja przygotowywała posiłki dla ks. bp. Kaczmarka zaledwie przez kilka miesięcy, gdyż 20 stycznia 1951 r. ksiądz biskup został aresztowany i uwięziony w Warszawie. Siostra Laurencja pozostała w pałacu biskupim, już pod nieobecność ordynariusza. Została aresztowana przez UB 1 lutego 1953 r. i osadzona w więzieniu mokotowskim w Warszawie. W czasie długiego śledztwa na różne sposoby usiłowano ją zmusić do zeznań przeciwko księdzu biskupowi Kaczmarkowi. Jednak wysiłek komunistycznych oprawców nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Pozostała niezłomna. Ponadto o wielkości s. Laurencji, służebnicy Najświętszego Serca Jezusowego, świadczy fakt, że okryła milczeniem stosowane wobec niej metody śledztwa.
Po zakończeniu procesu ks. bp. Czesława Kaczmarka 15 października 1953 r. siostra Laurencja, która "była niewinnie więziona i przesłuchiwana", opuściła więzienie warszawskie i wróciła do dawnych obowiązków w domu biskupim.
W dalszym życiu zakonnym czterokrotnie pełniła obowiązki przełożonej: w kieleckim Domu Księży Emerytów (1955-1957), w Pińczowie (1962-1966), w Spytkowicach (1966-1969) i Frysztaku (1969-1972). Zapadając coraz bardziej na zdrowiu, ostatnie lata życia spędziła w domu swojego zgromadzenia w Korczynie. Zmarła 24 listopada 1987 r. w wieku 89 lat. Pochowana została na cmentarzu parafialnym w rodzinnej ziemi korczyńskiej.
ks. Daniel Wojciechowski
"Nasz Dziennik" 2009-08-29
Autor: wa