Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Silesia" spółką pracowniczą

Treść

Założenie i zarejestrowanie spółki, zapewnienie potrzebnego do jej działania kapitału oraz gwarancja uzyskania koncesji na eksploatację węgla - to warunki, po spełnieniu których możliwe byłoby przejęcie kopalni "Silesia" przez tworzącą się spółkę z udziałem pracowników. Kluczowe dla powodzenia projektu jest jednak pozyskanie przez nowo utworzoną spółkę inwestora. Biznesplan przedstawiono już dwunastu podmiotom, siedem chce na ten temat rozmawiać. Związki nie kwapią się bynajmniej z ujawnieniem inwestora, zasłaniając się tajemnicą handlową. Nie wiadomo też, jaki pakiet akcji pozostanie w takim wypadku w rękach pracowników, gdyż będzie to zależało od konkretnej umowy handlowej zawartej z inwestorem.
Jak poinformował nas Dariusz Dudek, przewodniczący zakładowej "Solidarności", wszelkie dokumenty potrzebne do zarejestrowania spółki pracowniczej zostały już złożone u notariusza. Firma przyjmie formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Chce do niej przystąpić większość pracowników zakładu.
Wcześniej związkowcy z czterech związków zawodowych działających w "Silesii" (ZZ "Solidarność ‘80", ZZ Górników w Polsce, ZZ Kadra i ZZ Ratowników Górniczych w Polsce) przekazali kierownictwu Kompanii Węglowej roboczy biznesplan, który zawiera rozwiązania poparte analizami ekonomicznymi i prawnymi. W opinii związkowców, przygotowany biznesplan jest wiarygodny i powinien być atrakcyjny dla ewentualnych inwestorów oraz banków, które mogłyby kredytować inwestycje w "Silesii" udostępniające w niej nowe złoża węgla.
Żeby kopalnia była rentowna, musi wydobywać co najmniej ok. 1,2 mln ton węgla rocznie. Aby to osiągnąć, potrzeba inwestycji w udostępnienie nowych złóż, tzw. rozcinkę pokładów, i ewentualnie pogłębienie szybu. Biznesplan dotyczący lat 2010-2018 zakłada dwa warianty - mniej i bardziej optymistyczny. W obu z nich potencjalna wielkość wydobycia jest na podobnym poziomie 1,2-1,5 mln ton węgla rocznie, różnią się za to liczbą zatrudnionych. W pierwszej wersji jest to 1150, a w drugiej - 1350 osób.
Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku wynajęci przez związki eksperci pracujący nad biznesplanem orzekli, że kopalnia może przetrwać przez najbliższe 30-40 lat pod warunkiem, że zainwestuje się w nią około 215 mln złotych. Dla porównania - dotychczasowe wyliczenia Ministerstwa Gospodarki mówiły o blisko 2 mld zł, by utrzymać produkcję zakładu.
Związkowcy nie ukrywają, że prawdopodobnie będą musieli szukać inwestora strategicznego, chyba że - zastrzegają - uda im się zaciągnąć kredyty inwestycyjne w bankach. O środki te zarząd zakładu starał się przed rokiem w Ministerstwie Gospodarki, które jednak nie dysponowało taką kwotą. Związkowcy podkreślają, iż na wejście potencjalnego inwestora zgodzą się jednak tylko wówczas, gdy zostanie przez niego zachowany pakiet socjalny gwarantujący zatrudnienie wszystkim pracownikom. Obecnie kopalnia zatrudnia ponad 800 osób.
Trudności się piętrzą
W ubiegłym roku niepowodzeniem zakończyła się transakcja ze szkocką firmą Gibson, która nie dopełniła formalności przetargowych. Specjalny zespół KW zarekomendował wówczas ponowną próbę sprzedaży kopalni; na zaproszenie odpowiedziała m.in. Grupa Energetyczna ENEA, która jednak odstąpiła od procedury kupna i nie złożyła oferty wiążącej. Po dwóch nieudanych próbach sprzedaży kopalni związkowcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Ich zdaniem, sprzedaż kopalni jest dla załogi jedyną alternatywą. W przeciwnym razie ze względu na ogromne potrzeby inwestycyjne nierentowna dla KW kopalnia zostanie zlikwidowana. Według informacji KW, "Silesia", formalnie będąca częścią kopalni "Brzeszcze-Silesia", wydobywa ok. 300-500 ton węgla na dobę. To ponad 20-krotnie mniej od średnich kopalń Kompanii, w których dobowe wydobycie sięga nawet 8-9 tys. ton.
Zdaniem Kazimierza Grajcarka, przewodniczącego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ "Solidarność", Silesia jako spółka pracownicza ma duże szanse, ponieważ posiada drugie co do wielkości złoża węgla kamiennego w Polsce. - Będzie to zarządzanie na pewno w polskich rękach, chociaż kapitału trzeba będzie poszukać - komentuje Grajcarek. Kompania Węglowa stoi na stanowisku, iż nie ma innej drogi prawnej zbycia majątku jak ogłoszenie przetargu lub zaproszenie inwestorów do składania ofert. Jak twierdzi Zbigniew Madej, rzecznik KW, taką ofertę może wprawdzie zgłosić spółka z udziałem pracowników, ale pod warunkiem, że wskaże pewne źródła finansowania. Takich zabezpieczeń żąda bowiem minister środowiska, który wydaje koncesję na wydobycie węgla. Czy jeżeli spółka nie spełni tych wymagań, kopalnia zostanie zlikwidowana? Madej jest ostrożny z takimi deklaracjami. - Życzymy tej spółce wszystkiego dobrego, ale nie będę tego komentował, jak również bez komentarza pozostawiam cały biznesplan i sugerowaną kwotę tych 215 mln zł - powiedział Madej.
Niejednoznaczne stanowisko zajęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które w odpowiedzi na przesłane zapytanie o to, czy miasto Czechowice-Dziedzice mogłoby przejąć "Silesię", skierowało związkowców do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. - Raczej nie będzie to możliwe, gdyż nie jest to zadanie własne gminy - usłyszeliśmy w urzędzie.
Na temat tego, czy spółka może być zwolniona z dywidendy, nie chce się wypowiadać też Ministerstwo Skarbu Państwa, a także resort środowiska - na temat tego, czy mogłaby otrzymać koncesję na prowadzenie działalności wydobywczej. Niestety, mimo wielokrotnych prób nie udało się nam uzyskać opinii Ministerstwa Gospodarki.
Zdaniem Wojciecha Jasińskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, oraz ekspertów rynku, plany związkowców są o tyle mało realne, że wątpliwe jest, by przyszły inwestor nie starał się o przejęcie pakietu kontrolnego nad kopalnią. Z jednej strony nie jest to najlepsza pora na tego typu działanie - w Polsce kopalnie łączą się w holdingi, wymieniają się pracownikami, szukają ludzi do pracy. Z drugiej - spada produkcja węgla i pod tym względem utrzymanie produkcji w "Silesii" to pomysł dobry.
Anna Ambroziak
"Nasz Dziennik" 2009-09-14

Autor: wa