Sikora, Marczułajtis, Rutkowski i inni...
Treść
To była naprawdę udana zima dla polskich sportowców. Medale najważniejszych imprez, wygrane konkursy Pucharu Świata, miejsca w czołówce, słowem - po raz pierwszy od lat zimą o naszych zawodnikach mówiło się głośno i najczęściej dobrze. Bohaterem był biatlonista Tomasz Sikora, świetnie wypadła snowboardzistka Jagna Kolasińska-Marczułajtis, błysnął talent skoczka Mateusza Rutkowskiego. To cieszy, ale i zaskakuje, bo przyzwyczailiśmy się do zgoła innego scenariusza.
W minionych latach, mniej więcej od listopada do marca było bowiem tak: rozpoczynał się sezon PŚ w skokach narciarskich i nadchodził czas Adama Małysza. Najsłynniejszy obywatel Wisły zgarniał medale najważniejszych imprez, mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, trzy razy z rzędu zdobył Kryształową Kulę, co przed nim nikomu się nie udało, słowem - zachwycał i zadziwiał. Poza nim jednak było kiepsko, cichutko, skromnie.
W tym sezonie stało się jednak coś nadzwyczajnego. Przede wszystkim kryzys dotknął samego Małysza. Nasz skoczek tylko cztery razy znalazł się na podium zawodów PŚ (tyle samo razy był drugi), co jak na niego było wynikiem bardzo słabym. Sezon zakończył na 12. miejscu w klasyfikacji generalnej. Poniżej oczekiwań.
Ale oto nagle świetnie zaczęli spisywać się inni nasi reprezentanci. Rozpoczął Karol Jabłoński (Baza Mrągowo), który na wodach węgierskiego Balatonu zdobył srebrny medal bojerowych mistrzostw świata. Dzień później - w tej samej konkurencji, ale podczas mistrzostw Europy - najlepszy był Michał Burczyński (AZS Uniwersytet Warmińsko-Mazurski Olsztyn). Ich śladem poszli inni.
Przede wszystkim Tomasz Sikora. Zawodnik chorzowskiego Dynamitu ostatnie lata miał ciężkie. Pozbawione sukcesów, pełne zwątpienia i myśli o zakończeniu sportowej kariery. Ale to twardy człowiek. Jeszcze raz zakasał rękawy, pracował za dwóch i efekty przerosły oczekiwania: Polak w kapitalnym stylu powrócił do światowej czołówki. W niemieckim Oberhofie wywalczył tytuł wicemistrza świata w biegu na 20 km. Kilka tygodni później zdominował rozgrywane w białoruskich Raubiczach mistrzostwa Europy: zdobył tam medale: dwa złote (bieg na dochodzenie i 20 km), srebrny (sprint) i brązowy (drużynowo). Pod koniec sezonu dopiął swego i stanął na "pudle" zawodów PŚ (w Holmenkollen) - był drugi (bieg na dochodzenie) i trzeci (sprint). W klasyfikacji generalnej cyklu uplasował się na świetnej siódmej pozycji.
Także siódme miejsce w końcowej klasyfikacji snowboardowego PŚ w konkurencjach alpejskich zajęła Jagna Kolasińska-Marczułajtis (AZS AWF Kraków Zakopane). To wielki sukces, zważywszy, że pani Jagna w tym sezonie powróciła na stoki po przerwie związanej z urodzeniem dziecka. Spisywała się świetnie, w większości zawodów plasując się w ścisłej czołówce. Na początku roku, jako pierwsza Polka w historii, wygrała w Bad Gastein konkurs PŚ. W powszechnej opinii jest to największe wydarzenie w dziejach naszego snowboardu. Inna przedstawicielka tej dyscypliny (ale w wydaniu frestylowym) - Paulina Ligocka (CCS Cieszyn), była jedną z gwiazd mistrzostw świata juniorek - wywalczyła złoto w skokach i srebro w halfpipe.
Ale to nie wszystkie sukcesy. Przynależność do światowej czołówki potwierdziła nasza para sportowa Dorota Zagórska i Mariusz Siudek (Dwory Unia Oświęcim), która w mistrzostwach Europy w Budapeszcie zdobyła brązowy medal. 29-letni Janusz Krężelok (AZS AWF Katowice) pod koniec lutego w norweskim Trondheim triumfował w zawodach PŚ w biegach narciarskich, wygrywając sprint. Był to jego życiowy sukces, potwierdzający dobrą formę i wielkie możliwości. Najlepsza nasza biegaczka Justyna Kowalczyk (AZS AWF Katowice) wywalczyła trzy medale (dwa złote i jeden brązowy) w nieoficjalnych mistrzostwach świata U-23. To nowa impreza, wprowadzona do kalendarza Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, aby stworzyć możliwość rywalizacji zawodnikom, którzy skończyli już wiek juniora, a w konfrontacji z najlepszymi wielkich szans jeszcze nie mają. We wspomianych już biatlonowych ME w Raubiczach wśród juniorek kapitalnie spisała się Krystyna Pałka (AZS AWF Katowice), która w pięknym stylu zwyciężyła w biegu na dochodzenie i była druga w sprincie.
Wreszcie kilka chwil radości przysporzyli skoczkowie. Ci młodsi. Mateusz Rutkowski (TS Wisła Zakopane/SMS) w niezapomnianym stylu zwyciężył w norweskim Stryn w mistrzostwach świata juniorów, ustanawiając rekord obiektu, w tyle pozostawiając m.in. słynnego Austriaka Thomasa Morgensterna. Rutkowski wraz z kolegami - Dawidem Kowalem, Kamilem Stochem i Stefanem Hulą - wywalczył także srebrny medal w konkursie drużynowym.
I to wszystko musi cieszyć. Sukcesów, medali i miłych niespodzianek było bowiem sporo, co rokuje dobrze na przyszłość. Tę bliższą i tę nieco odleglejszą, sięgającą roku 2006. I zimowych igrzysk olimpijskich w Turynie.
Piotr Skrobisz
Nasz Dziennik 18-02-2004
Autor: DW