Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Sie ma" dyktafony

Treść

Zapytanie poselskie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w sprawie informacji o zamiarze przeznaczenia na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dyktafonów, którymi posługiwał się Zbigniew Ziobro, wniósł poseł PiS Zbigniew Girzyński. Po dwudziestu pięciu dniach rządów politycy Platformy Obywatelskiej muszą odpowiedzieć na sto interpelacji i zapytań, jakie złożył w związku z pełnieniem przez nich funkcji rządowych ten młody parlamentarzysta.



Ostatnie zapytanie poselskie Girzyńskiego o pomyśle przeznaczenia na aukcję WOŚP sprzętu elektronicznego pozostającego w dyspozycji Ministerstwa Sprawiedliwości pod poprzednim kierownictwem to w istocie ironiczny komentarz do wcześniejszych poczynań obecnego szefa resortu sprawiedliwości. Ten nie ustaje dziś w kontestowaniu i zwalczaniu wszystkiego, co wiąże lub wiązać by się mogło ze Zbigniewem Ziobrą. Bo pomijając już fakt wycofania przez Ćwiąkalskiego z Sejmu pakietu "ustaw Ziobry" reformujących polski wymiar sprawiedliwości i zawierających tak ważne rozwiązania, jak ustawę zwiększającą uprawnienia osób pokrzywdzonych, trudno inaczej niż autokompromitacją - jak twierdzą politycy PiS - nazwać jego zapowiedź oddania na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dyktafonów nabytych na użytek Ministerstwa Sprawiedliwości za kadencji Ziobry. Za zakup sprzętu, który Ćwiąkalski chce odstąpić na potrzeby fundacji założonej przez Jerzego Owsiaka, zapłacono z pieniędzy podatników.
"Idea wpierania przedsięwzięć charytatywnych jest chwalebna i godna uznania" - przyznaje poseł Girzyński w swoim zapytaniu. I zaraz docieka, jakie jeszcze przedmioty minister Ćwiąkalski zamierza wystawić na licytację. "W szczególności chciałem dowiedzieć się, jakie są szanse nabycia oryginału napisanej przez Pana Ministra ekspertyzy na rzecz znanego lobbysty Marka Dochnala?" - sonduje. Jest też zainteresowany udziałem w dobroczynnej aukcji pióra, którym Ćwiąkalski podpisał opinię prawną dla Ryszarda Krauzego, czy też umowy zawartej z jego klientem, byłym senatorem Henrykiem Stokłosą.
Zbigniew Girzyński, z wykształcenia doktor historii, nie ukrywa, że chciałby otrzymać na cele charytatywne również inne "cenne pamiątki", np. legitymację członka PZPR wystawioną dla Zbigniewa Ćwiąkalskiego i odpisy protokołów egzekutyw prowadzonych przez niego jako sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Na zapytanie Ministerstwo Sprawiedliwości będzie musiało odpowiedzieć w terminie 21 dni.
Jak obliczyliśmy, pismo do ministra Ćwiąkalskiego jest setnym złożonym przez posła Girzyńskiego w ciągu 25 dni rządów gabinetu Donalda Tuska. I raczej nie ostatnim.
- Jutro złożę zapytanie do minister Julii Pitery w sprawie informacji o planach powołania na stanowisko prokuratora apelacyjnego we Wrocławiu byłego szefa Prokuratury Okręgowej w Opolu Józefa Niekrawca, zdymisjonowanego za nieprawidłowości - mówi już całkiem serio poseł Girzyński. I dodaje: - Ktoś może powiedzieć, że to głupota czy obstrukcja, ale tak nie jest. Naturalną formą działań opozycji jest kontrola i recenzja działań rządu. Dlatego też w każdej sprawie, która tego wymaga, staram się interweniować na gruncie regulaminu Sejmu w formie interpelacji i zapytań - tłumaczy parlamentarzysta.
Zbigniew Girzyński składał już interpelacje w sprawie skandalicznej wypowiedzi minister Kudryckiej grożącej kontrolą Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w sprawie zapowiedzi wprowadzenia odpłatnych studiów, w sprawie rzekomej obietnicy Donalda Tuska wsparcia "autonomii Śląska" (mówił o tym poseł Kutz w wywiadzie dla jednego z miesięczników) oraz "boiska w każdej gminie".
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik" 2007-12-11

Autor: wa