Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sędzia K. Borszowska-Moszowska o opiniowaniu kandydatów do KRS: Dochodzimy do sytuacji, kiedy funkcjonariusze publiczni – a sędziowie są nimi – nie działają na podstawie i w granicach prawa

Treść

Można powiedzieć, że to opiniowanie w rzeczywistości jest głosowaniem. To jest przeprowadzane w wyborach tajnych. Każdy sędzia – według regulaminu, który został stworzony przez prezesów sądów apelacyjnych nie na podstawie jakiegoś przepisu, tylko na podstawie swojej doraźnej potrzeby – ma 15 głosów, zatem dochodzimy do sytuacji, kiedy funkcjonariusze publiczni, a sędziowie są nimi, nie działają na podstawie i w granicach prawa – mówiła w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Kamila Borszowska-Moszowska, sędzia, wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Zgromadzenia i zebrania sędziów w całej Polsce rozpoczynają opiniowanie kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Spośród 60 osób zgłoszonych marszałkowi Sejmu wskazane zostanie 15 osób, które następnie – zgodnie z zapowiedziami koalicji rządzącej – mają zostać wybrane w Sejmie. To rozwiązanie – jak wskazała sędzia Kamila Borszowska-Moszowska – nie ma umocowania prawnego.

– Można powiedzieć, że to opiniowanie (…) w rzeczywistości jest głosowaniem, bo znany jest nam regulamin. To jest przeprowadzane w wyborach tajnych. Każdy sędzia – według regulaminu, który został stworzony przez prezesów sądów apelacyjnych nie na podstawie jakiegoś przepisu, tylko na podstawie jakiejś swojej doraźnej potrzeby – ma 15 głosów, zatem dochodzimy do sytuacji, kiedy funkcjonariusze publiczni, a sędziowie są nimi, nie działają na podstawie i w granicach prawa – zwróciła uwagę rozmówczyni Radia Maryja.

Sędzia dodała, że w ubiegłym tygodniu pojawiła się ulotka z wytłuszczonymi numerami i nazwiskami osób, na które należy głosować.

– Budziło to mój śmiech, bo to świadczy o tym, że sędziowie, którzy rzekomo mają wybrać przedstawicieli środowiska tak bardzo reprezentatywnych, nie znają ich nazwisk i nie są w stanie ich nawet zapamiętać. Dzisiaj (…) zostały opublikowane przez jednego z sędziów – sędziego Jarosława Teklińskiego –SMS-y od „Iustitii”: „Głosuj” i podane numery z listy. To tylko potwierdza moją tezę, że to jest szopka, niepotrzebne marnowanie czasu, pieniędzy, a przede wszystkim papieru, bo będą to karty papierowe, a nie elektroniczne, po to tylko, żeby nie przyznać się, że ta cała zawierucha ośmiu ostatnich lat była spowodowana tylko potrzebą powrotu do swojego określonego statusu – mówiła Kamila Borszowska-Moszowska.

Rozmówczyni Radia Maryja zwróciła również uwagę, że procedura narusza RODO, ponieważ przetwarza dane osobowe bez podstawy prawnej.

– Możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy będą naruszone dobra osobiste sędziów, bo te dane wynikające z tego głosowania mogą naruszać dobra osobiste jakiegoś sędziego, jeżeli np. w małej społeczności okaże się, że on nie ma poparcia. Skoro nie ma to podstawy prawnej, to możemy zakładać, że jest bezprawne – podkreśliła sędzia.

Zastrzeżenia budzi też liczba głosów. Zdaniem gościa „Aktualności dnia” 15 głosów przy wyborze 15 osób spowoduje, że kandydaci zostaną wybrani w całości de facto przez największe środowisko sędziowskie, czyli „Iustitię”, która jest związana z obecną władzą.

– Ponadto, analizując to wszystko, zauważyłam, że paradoksalnie działania obecnej władzy będą istotnie naruszały rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie warunkowości. Dlaczego? Dlatego, że w tym rozporządzeniu jest określone, (…) na jakich zasadach opiera się Unia Europejska i czym jest praworządność, niezawisłość. (…) Jedną z podstaw jest to, że organy władzy muszą działać na podstawie i w granicach prawa, a tutaj tego nie mamy – podkreśliła rozmówczyni Radia Maryja.

Całość rozmowy z sędzią Kamilą Borszowską-Moszowską jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl


źródło: radiomaryja.pl, 20 kwietnia 2026

Autor: dj