Samodzielnie podjął decyzję
Treść
Gdy obejmował funkcję premiera, to głównie dlatego że nie chciał nim wówczas być prezes Prawa i Sprawiedliwości. Gdy odchodził, by objąć ster rządów w stolicy, to też przede wszystkim z tego powodu, że PiS nie miało kogo wystawić w prestiżowym wyścigu o fotel prezydenta Warszawy. Dziś podjął wreszcie decyzję, o której nikt nie może powiedzieć, że nie jest samodzielna. Kazimierz Marcinkiewicz nie będzie szeregowym członkiem rządu Jarosława Kaczyńskiego, bo nie mógł być wicepremierem. Obejmie stanowisko prezesa jednej z wielkich państwowych firm. Jakiej? Tego już nie wiadomo, ale na pewno nie będzie to PKN Orlen. PAIiIZ SA mogłaby być rzeczywiście interesującym miejscem dla byłego premiera.
- Kazimierz Marcinkiewicz oczekiwał funkcji wicepremiera koordynującego gospodarkę, czyli chciał wejść w miejsce pani Zyty Gilowskiej, a ja takiej możliwości w tej chwili nie widzę - tą wypowiedzią w porannych "Sygnałach dnia" premier Jarosław Kaczyński ostatecznie rozwiał wszelkie dywagacje dotyczące wejścia do rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Premier argumentował, że taka zmiana byłaby "całkowicie niemerytoryczna", bo z dwójki Gilowska - Marcinkiewicz to ta pierwsza dysponuje tytułem profesora ekonomii.
- W tej chwili Marcinkiewicz jest bardziej zainteresowany jakimś eksponowanym miejscem w sferze gospodarki państwowej w przedsiębiorstwach. I rozmawialiśmy o tym, i sądzę, że doszliśmy do porozumienia - tłumaczył Jarosław Kaczyński. Zaprzeczył jednocześnie, że chodzi o PKN Orlen. Decyzja może zapaść jeszcze przed świętami.
Marcinkiewicz potwierdza, że dla realizacji swoich planów niezbędna byłaby dla niego funkcja koordynatora resortów gospodarczych.
- Ten tydzień bardzo dobrze pokazał, że moje wejście, powrót do rządu byłby wykorzystywany do pokazywania różnic, które przecież istnieją pomiędzy premierem, mną, pomiędzy panią wicepremier - tłumaczył w Radiu Zet. Zdecydowanie zapowiada, że nie opuszcza szeregów PiS. To szczególnie ważna deklaracja w świetle gorących namów ze strony Bronisława Komorowskiego czy Stefana Niesiołowskiego.
- Podjąłem decyzję po kilku rozmowach z panem premierem, jest ona bardzo trudna, ale przemyślana i pewnie dla wszystkich dobra - tłumaczył po południu Marcinkiewicz dziennikarzom. Zapowiedział, że będzie starał się znaleźć "takie miejsce, żeby mieć wpływ na wykorzystanie wielkiej szansy", jaka stoi przed Polską.
- Nie zamierzam odchodzić od polityki, znikać z życia publicznego, bo taką potrzebę czuję i takie zapotrzebowanie odczuwam - zaznaczył. Dodał, że "naprawdę samodzielnie podjął tę decyzję".
Jest już pewne, że Marcinkiewicz zostanie szefem jednej z państwowych firm. Głośno mówi się o Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie bądź PKO Bank Polski. Według naszych informacji, może jednak chodzić o Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych SA. Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że to świetne miejsce do wykorzystania kontaktów zagranicznych Marcinkiewicza i znacznie łatwiej z niej wrócić do polityki niż ze spółki działającej czy to na rynku banków, czy naftowym.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-12-20
Autor: wa