Rzucili wyzwanie Berlusconiemu
Treść
Natychmiastowej dymisji premiera Włoch Silvio Berlusconiego domagali się w sobotę w Rzymie uczestnicy demonstracji zorganizowanej przez największą siłę opozycji, centrolewicową Partię Demokratyczną. W wiecu udział wzięło kilkaset tysięcy osób. Manifestacja na placu Laterańskim odbyła się pod hasłem konieczności zmian i odbudowy kraju po latach rządów centroprawicy Berlusconiego. - Obiecujemy przywrócić Włochom miejsce, w którym powinny być, gdzie czeka na nie świat - oświadczył przywódca Partii Demokratycznej Pier Luigi Bersani. Włochy mają kłopoty z obsługą swojego zadłużenia i grozi im kryzys na wzór grecki. Opozycja obiecuje, że po dymisji Berlusconiego przywróci Włochom "godność i dobre imię oraz ich europejskie powołanie".
W wystąpieniu, które media nazwały wyzwaniem rzuconym Berlusconiemu, Bersani zaproponował zwolennikom postępu i siłom umiarkowanym "pakt na rzecz rządu", by utworzyć większość "dla odbudowy kraju i wspierania odrodzenia Włoch". - Nie dążymy do przewrotu koalicyjnego. Jeżeli dojdzie do przerwy i zmiany polityki, jesteśmy gotowi na nowy rząd. Od dawna powtarzamy, że wszystkie kraje zagrożone tym kryzysem udzieliły odpowiedzi albo zmieniając rząd, albo przyspieszając wybory - zauważył Bersani. Według lidera włoskiej centrolewicy, projekt unii walutowej jest dobry, ale zniszczyły go rządy prawicy takie jak Angeli Merkel w Niemczech i Nicolasa Sarkozy´ego we Francji. W ich ocenie, Berlusconi jawi się jako ich "karykatura" i przynosi państwu wstyd.
W odpowiedzi na wiec premier Berlusconi oświadczył, że "w rzymskich pałacach krąży czcze gadanie i plotki na jeden temat: dymisja rządu". - Przykro mi, że rozczarowuję tych, którzy z nostalgią wspominają Pierwszą Republikę, gdy rządy pracowały średnio po 11 miesięcy. Ale odpowiedzialność wobec naszych wyborców i kraju narzuca nam i naszemu rządowi konieczność kontynuowania batalii obywatelskiej, którą prowadzimy w tym trudnym momencie kryzysu - oświadczył Berlusconi. Dodał, że "zostaje tam, gdzie jest", odrzucając tym samym apele o dymisję.
PF, PAP
Nasz Dziennik Poniedziałek, 7 listopada 2011, Nr 259 (4190)
Autor: au