Rybacy blokują porty
Treść
Wczoraj rybacy z północnego wybrzeża Francji rozpoczęli blokadę portów w Calais, Boulogne-sur-Mer i Dunkierce, domagając się zwiększenia limitów połowu dorsza. Bruksela zezwoliła ostatnio na podniesienie limitów o 30 proc., co zdaniem rybaków jest jednak niewystarczające.
Według informacji udzielonej "Naszemu Dziennikowi" przez kapitanat portu w Dunkierce, blokada jest kontynuowana, chociaż minionej nocy w godzinach od 22.00 do 6.00 rano udało się wynegocjować z protestującymi zgodę na wypłynięcie z portu w Calais kilku statków. Dzisiaj w Dunkierce w porcie wschodnim zablokowanych jest 21 statków, a w porcie zachodnim - 10.
Według rzecznika prasowego portu w Calais Gérarda Barrona, blokada sparaliżowała połączenia promowe z Anglią. Sytuacja staje się krytyczna zarówno dla pasażerów, jak i kierowców samochodów ciężarowych, których 5 tys. jest codziennie przewożonych przez promy. W Boulogne-sur-Mer, największym, francuskim porcie rybnym, zablokowane są chłodnie transportujące ryby i owoce morza na teren całej Europy.
Obecne ograniczenia połowów dorsza oznaczają szereg przerw w pracy rybaków. W roku 2008 za postoje otrzymali oni odszkodowania na sumę ponad 3 mln euro. Ale tak jak w Polsce, tak i we Francji ostro krytykowana jest unijna polityka dotycząca rybołówstwa morskiego. - Mamy dość limitów, które zagrażają egzystencji firm rybackich - stwierdził Marc Perrault, przewodniczący komitetu rybaków w Boulogne-sur-Mer. - Oczekujemy od rządu znalezienia rozwiązania. Nie chcemy pieniędzy ani tymczasowych przerw w połowach. Chcemy pracy - podkreślił Perrault.
Minister rolnictwa i rybołówstwa Michel Barnier zaapelował do rybaków o "wykazanie odpowiedzialności, biorąc pod uwagę ilość dorsza w Kanale La Manche i Morzu Północnym". Dzisiaj rzecznik prasowy rządu Luc Chatel dał do zrozumienia, że rybacy będą mogli liczyć na dodatkowe rekompensaty. Zapewnił, że rząd jest gotów na "rozpoczęcie dyskusji" z protestującymi. Do pierwszego spotkania ma dojść jeszcze dzisiaj. Związki zawodowe rybaków zapowiedziały tymczasem rozszerzenie protestów. Oprócz portów blokowane mają być też drogi.
Jednak przewoźnicy promowi LD Lines i P&O nie składają broni i zwrócili się o pomoc do sądu w Boulogne-sur-Mer. Sąd nakazał rybakom odblokowanie portu. Jeśli rybacy nie zastosują się do nakazu, grożą im wysokie grzywny. W przypadku P&O wynosi ona 1 tys. euro od statku za godzinę, w przypadku zaś LD Lines aż 5 tys. euro.
Franciszek L. Ćwik
"Nasz Dziennik" 2009-04-16
Autor: wa