Rura pod napięciem
Treść
Polska nie jest zainteresowana udziałem w budowie gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego. Rosyjskie i niemieckie propozycje dołączenia Polski do tego przedsięwzięcia spotkały się ze wstrzemięźliwą reakcją rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Wystarczającą ilość gazu sprowadzamy dotychczas istniejącym połączeniem. Okazało się też, że wzdłuż rurociągu może zostać poprowadzony kabel wysokiego napięcia łączący z pominięciem Polski rosyjski i unijny rynek energii.
O kwestii bezpieczeństwa energetycznego kraju rozmawiali wczoraj minister gospodarki Piotr Woźniak i unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs. Spotkanie to element strategii przyjętej przez rząd, że rozmowy o Gazociągu Północnym będą prowadzone na płaszczyźnie UE, a nie w relacjach dwustronnych polsko-rosyjskich. - Polska nie jest zainteresowana odgałęzieniem Gazociągu Północnego - stwierdził po spotkaniu wiceminister gospodarki Piotr Naimski. Minister gospodarki Piotr Woźniak odniósł się wczoraj do propozycji przyłączenia się Polski do budowy gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego. - Jeżeli chodzi o oficjalne stanowisko w tej sprawie, to nie będę się posługiwał tą samą metodą co minister spraw zagranicznych Rosji, tylko poczekamy na propozycję złożoną w odpowiedniej formie. Nie chciałbym, aby tak poważne sprawy dyskutowane były tylko za pośrednictwem prasy - powiedział Woźniak. Zaznaczył jednak, że Gazociąg Północny jest substytutem drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego, z tego też powodu nie zmienia na lepsze, ale pogarsza sytuację Polski, jeśli chodzi o dywersyfikację źródeł dostaw.
Bardziej stanowczo wypowiedział się wiceminister gospodarki Piotr Naimski. - Polska nie jest zainteresowana odgałęzieniem Gazociągu Północnego. Dostajemy wystarczającą ilość gazu pochodzącego z Rosji i nie musimy brać go więcej - stwierdził Naimski. Zaznaczył, że nie widzi możliwości, aby Polska miała jakiś interes we wchodzeniu w ten biznes, o którym mówił minister Ławrow. Naimski dodał, iż można się oczywiście zastanawiać, czy do niego nie przystąpić, aby tylko mieć informację, co się w tej sprawie dzieje, ale uczestnictwo w takim przedsięwzięciu byłoby bardzo kosztowne.
Plan w zakresie polityki bezpieczeństwa energetycznego kraju w ciągu 6 tygodni
Decyzja jeszcze nie zapadła
Premier Kazimierz Marcinkiewicz w swoim exposé zapewnił, że rząd będzie pracował nad koncepcją nowego połączenia gazociągowego, umożliwiającego dywersyfikację źródeł zaopatrzenia Polski w gaz ziemny, i przed końcem kadencji nasz kraj powinien uniezależnić się od monopolu w dostawach gazu. Według obecnego rządu, obowiązująca "Polityka energetyczna", jeśli chodzi o dywersyfikację importu gazu - jest zła i skrótowa. Zobowiązuje ona ministrów gospodarki i spraw zagranicznych do "inicjowania poprawy stopnia dywersyfikacji źródeł dostaw energii i paliw". Zapis jednak nie mówi wprost o dywersyfikacji, a wskazuje jedynie na zmniejszenie kosztów importu z nowych kierunków.
Kazimierz Marcinkiewicz podtrzymuje wcześniejsze deklaracje. Odnosząc się do propozycji kanclerz Niemiec Angeli Merkel i ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, stwierdził, że rosyjsko-niemiecki projekt gazociągu po dnie Bałtyku jest dla Polski niekorzystny. - Decyzje o naszym udziale w tym przedsięwzięciu będą podejmowane po analizach ekonomicznych i prawnych. Powołałem pełnomocnika rządu ds. energii, który prowadzi działania związane z dywersyfikacją dostaw surowców energetycznych do kraju. W tej chwili bada wszystkie sprawy związane z gazociągiem bałtyckim - powiedział wczoraj premier. Dodał, że jeśli z analiz będzie wynikało, iż polski udział w tym przedsięwzięciu cokolwiek dla Polski poprawi, to wówczas zostanie podjęta decyzja.
Wkrótce Ministerstwo Gospodarki powinno przedstawić plan w zakresie polityki bezpieczeństwa energetycznego kraju m.in. odnośnie do dywersyfikacji dostaw gazu. Według Naimskiego, najpierw jednak trzeba będzie powrócić do ekspertyz i dokładnie przeanalizować sytuację. W ciągu sześciu tygodni pierwsze kierunki działania w tej sprawie mają zostać nakreślone. Wiceminister gospodarki nie wykluczył, że może nastąpić powrót do negocjacji w sprawie gazu norweskiego, z tym że nie wiadomo, czy faktycznie byłoby to jeszcze możliwe.
Pod Bałtykiem może zostać przeprowadzony kabel wysokiego napięcia, łączący rosyjski rynek energii z unijnym
Gazociąg z kablem
Gazociąg Północny to, jak się okazuje, nie tylko rura z gazem. Wraz z rurociągiem po dnie Bałtyku może zostać przeprowadzony również kabel wysokiego napięcia łączący - z pominięciem naszego kraju - rosyjski rynek energii z unijnym.
- Nie ma oficjalnego potwierdzenia tej informacji, ale wygląda na to, że taki projekt jest rozważany. Myślę, że sprawa kabla wysokiego napięcia bardzo szybko się wyjaśni - powiedział Woźniak. Zaznaczył, że z punktu widzenia biznesu przeciągnięcie obok gazociągu kabla wysokiego napięcia byłoby jak najbardziej logiczne, tak jak w przypadku ułożenia kabla światłowodowego wzdłuż Gazociągu Jamalskiego. - Co innego jednak, jakie ma to konsekwencje dla bezpieczeństwa energetycznego kraju - zauważył Woźniak. Jego zdaniem, byłoby to kolejne wyzwanie dla całego unijnego rynku energii. Oba rynki - rosyjski i unijny - nie są bowiem ze sobą zsynchronizowane, a kwestia ich połączenia stanowiłaby wieloletni proces.
Propozycje Rosji i Niemiec nie przekonują ekspertów krytykujących inwestycję. Jej zablokowanie jest możliwe, chociaż bardzo trudne. Państwa bałtyckie - Estonia, Łotwa, Litwa - są przeciwko, a do nich ze względów ekologicznych może się przyłączyć Szwecja i Dania. Sceptycznie podchodzą do propozycji przyłączenia się Polski do tej inwestycji.
Pożeracz kapitału
- Na pewno chodzi im o pozyskanie środków. Inwestycja jest niezwykle kapitałochłonna. Załóżmy, że Polska w to wchodzi, wnosi jakiś wkład finansowy, ale co z tego mamy? Problem polega na tym, że ten rurociąg ma iść przez Bałtyk z pominięciem Polski - zauważa dr Paweł Soroka, ekspert Polskiego Lobby Przemysłowego. - Jest to niebezpieczne, z uwagi na to, że Rosja może ograniczyć dostawy (a nawet zakręcić kurek z gazem) tą nitką Gazociągu Jamalskiego, bo dostawy do Europy Zachodniej będą realizowane przez Gazociąg Północny - dodaje. Podkreśla, że teraz "gdyby chcieli Polskę zdyscyplinować ze względów politycznych", to nie mogą tego zrobić, bo pozbawiliby Europę Zachodnią dostaw. Soroka podkreśla, że niekorzystny dla Polski jest również projekt z położeniem kabla wraz z rurociągiem. - W tym przypadku chodzi o eksport energii elektrycznej z Rosji do Niemiec i dalej do Europy Zachodniej. Polskie długodystansowe sieci energetyczne są już połączone z sieciami wschodnimi i zachodnimi. Oznacza to, że dotychczas gdyby Rosja chciała eksportować energię elektryczną do Europy Zachodniej, to musiałaby wysyłać za pomocą polskich sieci energetycznych. Mielibyśmy wpływ na przepływ energii elektrycznej i pobieralibyśmy opłaty tranzytowe. Z budowy kabla energetycznego wynika, że oni chcą nas ominąć - stwierdził ekspert.
Prace budowlane na dnie Bałtyku jeszcze się nie rozpoczęły. Rosja zapowiada jednak ich uroczystą inaugurację na 9 grudnia. Kilka dni później podobna uroczystość ma się odbyć również w Niemczech.
Robert Popielewicz, Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2005-12-06
Autor: ab