Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Różne oblicza kradzieży

Treść

Siódme przykazanie Boże zabrania okradania bliźnich. Niekoniecznie musi polegać ono na bezpośrednim zabraniu rzeczy. Jak już mieliśmy okazję się zorientować, istnieje wiele sposobów kradzieży. Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia wśród nich korupcję, korzystanie z mienia służbowego do celów prywatnych, źle wykonane prace, przestępstwa podatkowe, fałszowanie czeków i rachunków, nadmierne wydatki, marnotrawstwo (KKK nr 2409). Korupcja to nic innego, jak przekupywanie tych, którzy winni podejmować decyzje zgodnie z obowiązującym prawem. Polega na wręczaniu łapówek za pomyślne załatwienie jakiejś sprawy. Może też dokonywać się poprzez zaciąganie wzajemnych zobowiązań: w zamian za uzyskaną (lub obiecaną) korzyść skorumpowany urzędnik wydaje pożądaną decyzję. Zdarza się, że skorumpowaniu ulegają ludzie, którzy decydują o tworzeniu prawa państwowego. Działają wtedy na korzyść tych, którzy im płacą, a nie troszczą się o dobro wspólne. W przeszłości niestety mieliśmy takie sytuacje, gdy prawo było uchwalane pod zapotrzebowanie konkretnych grup gospodarczych, często ze szkodą dla państwa i obywateli. I to nie tylko u nas, ale w całym świecie. Zarówno przyjmowanie łapówek i uzależnianie od nich decyzji lub wykonania powinności zawodowych, jak i wręczanie łapówek jest grzechem ciężkim. Nikt nie ma prawa domagać się, aby czerpać dodatkowe korzyści z wykonywanej pracy. Czy można zatem wręczać prezenty jako wyraz naszej wdzięczności? Czy kwiatek i bombonierka wręczone na koniec roku szkolnego nauczycielce będą łapówką i próbą korupcji? Czy ofiarowanie lekarzowi jakiegoś daru za opiekę w chorobie będzie łapówką? Odpowiedzi na te pytania należy szukać w naszej intencji. Możemy przecież żywić autentyczną wdzięczność i wyrazić ją jakimś drobiazgiem. Nie można jednak nigdy żądać prezentów, tym bardziej uzależniać od ich otrzymania swej pracy. Kiedy dziecko przynosi pani wychowawczyni kwiatek z podziękowaniem za roczną pracę, nie jest to łapówka. Kiedy jednak pani uzależnia otrzymanie lepszej oceny od otrzymanego prezentu, jest to wykroczenie przeciwko uczciwości i sprawiedliwości. Katechizm mówi jeszcze o "przywłaszczaniu i korzystaniu w celach prywatnych z własności przedsiębiorstwa". Kiedy więc ktoś korzysta z samochodu służbowego lub telefonu w celach prywatnych, winien to zgłosić swemu pracodawcy i uzyskać na to jego zgodę. Czasami taki stan rzeczy jest wyraźnie ustalony pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Gdy dokonuje się to bez wiedzy i zgody właściciela - jest nadużyciem i kradzieżą. Podobnie jest z używaniem narzędzi, wykorzystywaniem ich w celach niezwiązanych z działalnością zawodową (np. ktoś używa kserokopiarki w biurze do kserowania własnych materiałów albo posługuje się narzędziami do wykonywania czegoś prywatnie). Nie wspominamy już o wynoszeniu rzeczy z miejsca pracy. To wszystko, jeśli dokonuje się bez pozwolenia właściciela, jest zwyczajną kradzieżą. Niektórzy tłumaczą takie swoje postępowanie niskimi wynagrodzeniami. Widzą w tym formę "rekompensowania sobie", "dodatkowego wynagrodzenia, które im się należy". Czy jednak można tak jednostronnie decydować? Czyż nie będzie uczciwiej postawić sprawę jasno i działać za obopólną wiedzą i zgodą? Trzeba być bardzo ostrożnym w tego typu działaniach, gdyż bardzo łatwo z "tajemnego wyrównania" przejść do tajemnej kradzieży. Aby żyć w pokoju sumienia, najlepiej dosłownie rozumieć przykazanie Boże: "Nie kradnij!", bez jakichś zawiłych komentarzy, które by zniekształcały ocenę naszego działania. ks. Zbigniew Sobolewski "Nasz Dziennik" 2008-07-04

Autor: ab