Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Różne kryteria

Treść

Z oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat w ubóstwie żyło w Polsce ok. 12 proc. osób. Tymczasem dane raportu "Diagnoza Społeczna 2005", największego badania socjologicznego, pokazują, że nasz status materialny systematycznie się poprawia. Jak jest naprawdę i skąd te rozbieżności?
"Diagnoza Społeczna 2005" to największe badanie socjologiczne realizowane we współczesnej Polsce. Wyniki raportu opublikowanego 25 września br. pokazują m.in., że chociaż polskie społeczeństwo jest zróżnicowane, to jednak dystans między poszczególnymi grupami społecznymi nie powiększa się, a raczej maleje, np. między miastem i wsią. Raport mówi także o tym, że przybywa ludzi bogatych. - Najbardziej istotną rzeczą jest zróżnicowanie społeczeństwa. Rzeczywiście część ludzi żyje dobrze, część wychodzi z ubóstwa, ale są też i tacy, którzy żyją pod tą kreską. Prawda jest złożona, ale nie ulega wątpliwości, że problem ubóstwa istnieje - mówił Tadeusz Cymański (PiS).
- Jeżeli interpretujemy wyniki badań prowadzonych przez GUS oraz przez autorów "Diagnozy Społecznej 2005", musimy pamiętać o trochę innych akcentach położonych w tym badaniu - wyjaśniała rozbieżności Anna Bieńkuńska, naczelnik Wydziału Warunków Życia Ludności GUS. Dodała też, że jeżeli chodzi o miary ubóstwa, to nie ma jednej granicy ubóstwa akceptowanej czy przez polityków, czy przez naukowców, i na ubóstwo należy patrzeć z różnych stron. Główny Urząd Statystyczny stosuje w swoich analizach kilka kryteriów. Najczęściej za granicę ubóstwa przyjmowane jest tzw. minimum egzystencji, które szacowane jest przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. - Na podstawie wyników badań budżetów domowych możemy powiedzieć, że w sferze ubóstwa w ostatnich dwóch latach żyło ok. 12 proc. osób całej populacji. Jeżeli przyjmiemy granicę ubóstwa subiektywnego, tzn. ustaloną w oparciu o opinię respondentów, to okaże się, że zagrożona jest jedna czwarta osób w skali kraju - mówiła Bieńkuńska. Z badań GUS wynika, że ubóstwem bardziej są zagrożeni mieszkańcy wsi i małych miasteczek niż dużych aglomeracji miejskich. Dotyczy to także osób utrzymujących się ze świadczeń z pomocy społecznej. Do grupy osób ubogich zaliczają się także rolnicy, szczególnie ci, którzy mają małe gospodarstwa rolne i nie utrzymują się z rolnictwa oraz, niestety, rodziny wielodzietne.
- Nie można w ogóle dopuszczać myśli o zmniejszaniu skali pomocy, trzeba jednak mówić o jej racjonalizacji i uszczelnianiu. Uważamy, że pomoc powinna być lepiej adresowana i bardziej szczelna. Mamy świadomość, że nie funkcjonuje to idealnie, że istnieje w tej sferze, jak w wielu innych, pewien obszar korzystania w sposób nieuprawniony, szczególnie to nas niepokoi - mówił Tadeusz Cymański. Poseł zwrócił też uwagę na problem tzw. szarej strefy. - Szara strefa, patrząc z pozycji państwa, finansów publicznych i przyszłości, jest zjawiskiem bardzo niekorzystnym. Pozbawia państwo dochodów w postaci podatków, nie pozwala tym osobom, które pracują, odkładać pieniędzy na przyszłą emeryturę, co odbije się w przyszłości na nich w sposób bardzo dolegliwy - tłumaczył Cymański.
Agnieszka Niewęgłowska

"Nasz Dziennik" 2005-10-28

Autor: ab