Rozliczenia nie można darować
Treść
Z dr. Mieczysławem Rybą, członkiem Kolegium IPN, rozmawia Zenon Baranowski Wyrok sądu warszawskiego to kolejny przejaw niemożności rozliczenia sprawców stanu wojennego i ogólnie komunistycznego reżimu. Kto ponosi za to odpowiedzialność? - Fundamentalny spór o stan wojenny jest sporem historycznym, ale jest też sporem formalnoprawnym. I w jednym, i drugim przypadku istniała od 1989 r. tendencja do nierozliczania zupełnie tych kwestii. Trudno mi się wypowiadać o podstawach prawnych, na bazie których sądy wydawały różne wyroki lub godziły się w pośredni sposób na tak przedłużające się sprawy. Wydaje mi się, że tutaj mamy do czynienia z obowiązującą w życiu publicznym tezą, że tych osób nie rozliczamy. Jeśli już, to drobnych sprawców, którzy byli niejako wykonawcami. Natomiast tych na górze nie ruszamy. Na płaszczyźnie politycznej czy też medialnej wyraził to bardzo dobitnie Adam Michnik, mówiąc, żeby się odczepić od generała. Ale to nie tylko funkcjonowało na łamach "Gazety Wyborczej". A elementem usprawiedliwiającym przecież tak oczywistą sprawę jak bezprawność, jak wprowadzenie stanu wojennego był po prostu Okrągły Stół. Wydaje się, że te procesy nigdy nie dojdą do skutku, jeśli chodzi o głównych architektów. Jednym słowem, czy mamy sobie darować rozliczenie prawne i poprzestać jedynie na historycznym? - Myślę, że nie należy sobie tego odpuścić z dwóch powodów. Toczące się śledztwo, które może nawet nie dojdzie do finału, samo w sobie jest sygnałem dla osób, które ewentualnie w przyszłości chciałyby dopuścić się takich czynów, że ta sprawiedliwość funkcjonuje - nawet poprzez to, iż przeciwko nim prowadzone jest śledztwo. Ma to wymiar moralny. Po drugie, jak słusznie twierdzą prokuratorzy IPN, podczas śledztw zeznania świadków są odbierane pod przysięgą i przez to mają wysokie domniemanie prawdziwości. Dlatego nawet dla prawdy historycznej ma to fundamentalne znaczenie, bo te akta będą bazą dla refleksji historycznej. Wiadomo, że najlepiej, żeby zapadł wyrok. Wówczas mamy oczywistą sprawę. Sprawiedliwość, która się nie dokonuje, po prostu demoralizuje. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-07-11
Autor: wa