Rozliczanie stanu wojennego w toku
Treść
Ponad pięćdziesiąt śledztw dotyczących okresu stanu wojennego prowadzi pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. W najistotniejszym badana jest kwestia odpowiedzialności najwyższych funkcjonariuszy PRL za jego wprowadzenie. Pierwsze zarzuty w tej sprawie już postawiono, kolejne, w tym wobec gen. Wojciecha Jaruzelskiego, są spodziewane za kilka miesięcy.
Pozostałe postępowania dotyczą bezprawnego internowania, zwolnień z pracy niezweryfikowanych dziennikarzy oraz pracowników za udział w strajkach, pobić i niewyjaśnionych dotychczas okoliczności śmierci wskazanych osób. Niestety, jak do tej pory skazano zaledwie dwie osoby, i to w drobnych sprawach. Najważniejsze śledztwo dotyczące stanu wojennego prowadzone jest przez pion śledczy katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej i dotyczy przekroczenia uprawnień podczas jego wprowadzania. Naczelnik Oddziałowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach Ewa Koj zapowiada w pierwszym kwartale przyszłego roku postawienie zarzutów w tej sprawie mniej więcej dziesięciu osobom.
Listę oskarżonych otwierają generałowie: Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Florian Siwicki. Materiał dowodowy stanowią przede wszystkim dokumenty, w których dotychczas nie znaleziono potwierdzenia stanowiska prezentowanego od zawsze przez gen. Jaruzelskiego, który uzasadniał wprowadzenie stanu wojennego zagrożeniem interwencji wojsk UW.
W maju br. zarzuty przekroczenia uprawnień postawiono pięciu żyjącym członkom Rady Państwa: Kazimierzowi Barcikowskiemu, Tadeuszowi Młyńczakowi, Eugenii Kemparze, Emilowi Kołodziejczykowi i Krystynie Marszałek-Młyńczyk. Uchwalili oni w 1981 r. cztery dekrety, m.in. o stanie wojennym, popełniając tym samym - zdaniem IPN - zbrodnię komunistyczną. Całej piątce grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy wskazuje, że Rada Państwa nie miała wtedy prawa przyjąć tych dekretów. Na sesji obradował wówczas Sejm i to on miał wyłączne prawo ich uchwalenia. Według ustaleń IPN, dekret z 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym ukazał się drukiem dopiero 17 grudnia. Wszystkie wcześniejsze decyzje o internowaniu - między 12 a 16 grudnia - podejmowane przez komendantów wojewódzkich były tym bardziej bezprawne. Łącznie podczas stanu wojennego internowanych zostało 10 tys. osób. Oczywiście za decyzją Rady Państwa stoi Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego na czele z gen. Wojciechem Jaruzelskim, który był jednocześnie przywódcą PZPR. W ocenie historyka Antoniego Dudka, to właśnie on i jego najbliżsi współpracownicy złamali prawo, a dekrety Rady były jedynie formalnością.
W połowie tego roku szczeciński oddział IPN wszczął śledztwo w sprawie bezprawnych zatrzymań kilkudziesięciu osób przez komendantów wojewódzkich milicji ze Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego i Koszalina. W grudniu 1981 r. komendantami byli: w Szczecinie - gen. Jarosław W., w Koszalinie - płk Andrzej M., a w Gorzowie Wielkopolskim - Lech K. Obecnie wszyscy są już na emeryturze. Szczecińskie śledztwo w pierwotnym założeniu miało mieć charakter ogólnopolski, lecz ostatecznie przyjęto metodę prowadzenia śledztw przez poszczególne oddziały terenowe IPN. Drugie tego typu postępowanie toczy się w Białymstoku. Z kolei internowani z Lublina i okolic domagają się zbadania bezprawnych aresztowań na tym terenie.
Pozostałe postępowania dotyczą bezprawnego internowania, zwolnień z pracy niezweryfikowanych dziennikarzy oraz pracowników za udział w strajkach, pobić i niewyjaśnionych dotychczas okoliczności śmierci wskazanych osób.
Groźba przedawnienia
Niestety, nad dużą liczbą spraw wsi realne widmo przedawnienia, ponieważ należy uwzględnić tok postępowań sądowych trwających nieraz wiele lat. Według ustawy o IPN, przestępstwa uznane za zbrodnie komunistyczne przedawniają się w 2010 r., z wyjątkiem zabójstw przedawniających się w 2020 r. Cała nadzieja w zintensyfikowaniu prowadzonych w tych sprawach postępowań. Zapowiadał to już wielokrotnie zatwierdzony niedawno przez Sejm nowy prezes Instytutu prof. Janusz Kurtyka i argumentował to właśnie możliwością przedawnienia.
Dotychczas zapadły jedynie dwa nieprawomocne wyroki dotyczące prześladowań związanych ze stanem wojennym. Dotyczą one jednak drobnych spraw. Niestety, w symbolicznej dla okresu stanu wojennego sprawie zabicia 9 górników podczas pacyfikacji kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r. toczy się już trzeci proces.
Wprowadzony 13 grudnia 1981 r. stan wojenny wiązał się z drastycznym ograniczeniem podstawowych praw obywatelskich. Internowanych zostało 10 tys. osób. Za udział w demonstracjach zatrzymano ponad 5 tys. osób. Z przyczyn politycznych kilka tysięcy skazano na kary więzienia lub grzywny oraz pozbawiono pracy. Władze wprowadziły godzinę milicyjną i cenzurę korespondencji, zakazały strajków, zmian miejsca pobytu, zawiesiły działalność organizacji społecznych i związków zawodowych. Brutalnie, przy użyciu specjalnych oddziałów MO (ZOMO) i sprzętu wojskowego, tłumiono wybuchające strajki i demonstracje uliczne. Podczas akcji protestacyjnych zginęło ok. 80 osób. Stan wojenny zniesiono w lipcu 1983 r., dziewięć lat później Sejm uznał jego wprowadzenie za nielegalne.
Zenon Baranowski
"Nasz Dziennik" 2005-12-13
Autor: ab