Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rozgrzane głowy ochłoną, a problemy pozostaną

Treść

Z Pawłem Kowalem (PiS), wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Anna Wiejak

Jak odniesie się Pan do zarzutów, że ostatnia ekipa rządząca doprowadziła do pogorszenia stosunków z Rosją?
- Nie mają podstaw. Wynika to z tego, że niektórzy nie ochłonęli jeszcze po kampanii wyborczej. Nasze stosunki z Rosją były trudne, ale nie we wszystkich sprawach były złe. Wśród trudnych są niektóre kwestie polityczne oraz historyczne, ze szczególnym uwzględnieniem sprawy Katynia, a także niektóre ekonomiczne, jak np. embargo na mięso. Ale znajdą się też elementy pozytywne, np. kontakty kulturalne. Zwróćmy też uwagę na otwarcie Domu Polskiego w Petersburgu, na niezłą w sumie wymianę gospodarczą. Trzeba mówić o stosunkach z Rosją pragmatycznie i nie używać tego tematu w rozgrywkach politycznych wewnątrz kraju.

Jak ocenia Pan politykę strony rosyjskiej wobec Polski?
- Rosja ma kłopoty z zaakceptowaniem Polski jako normalnego kraju, normalnego członka Unii Europejskiej, ciągle nie umie sobie z tym poradzić. Sprawa embarga pokazuje, że stara się traktować Polskę inaczej niż inne kraje Wspólnoty. Należy podkreślić, że UE potrafi zachowywać się solidarnie, czego dowodem był wiosenny szczyt Unia - Rosja w Samarze. Konsekwencja w utrzymaniu asertywnej polityki względem Rosji po pewnym czasie przyniesie skutki.

Skąd w Rosji ten wybuch optymizmu związany ze zmianą władzy w Polsce?
- Można by to traktować jako kurtuazję, ale widać, że to nie jest tylko kurtuazja. Rosjanie mogą liczyć na to, że mają w Polsce przyjaciół w różnych kręgach politycznych, ale też muszą się liczyć z tym, że Polska jest krajem niezależnym, członkiem UE, i należy ją traktować jak każdy inny kraj w Europie. Mam nadzieję jednak, że nie odejdziemy od zasady otwartego mówienia o problemach w naszych relacjach, nawet gdyby to było nieprzyjemne. Nie sądzę, żeby właściwe było czynienie sobie jakichś nadmiernych nadziei na zmianę zasadniczych kierunków polskiej polityki zagranicznej, nawet jeśli dzisiaj ktoś niesłusznie i nieodpowiedzialnie używa polityki zagranicznej do walki politycznej w kraju. Niedługo rozgrzane głowy ochłoną, a problemy do rozwiązania pozostaną. Będziemy to obserwowali.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-10-26

Autor: wa