Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rozbieżne szacunki

Treść

Rezerwy finansowe Narodowego Funduszu Zdrowia, które mogłyby być przeznaczone na podwyżki, nie wystarczą, by rozwiązać problemy płacowe w branży - uważa minister Zbigniew Religa. Tym samym podtrzymał dotychczasowe zdanie, iż w tym roku służba zdrowia na podwyżki nie może liczyć. Inaczej uważają związkowcy. Twierdzą, że pieniądze są i chcą, by je uruchomić jeszcze w czerwcu tego roku.
Wczoraj, zgodnie ze złożoną w piątek obietnicą, minister spotkał się w Katowicach z przedstawicielami NSZZ "Solidarność" śląskiej służby zdrowia i odpowiedział na złożone przez nich postulaty. Religa ocenił, że NFZ nie ma żadnych rezerw finansowych, które mogłyby być przeznaczone na podwyżki płac. Wyliczył, iż po uregulowaniu wszystkich zobowiązań, można mówić o kwocie niespełna 200 milionów złotych, która nijak nie rozwiąże żądań lekarzy.
Tymczasem związkowcy uważają, że w NFZ jest 1,1 mld złotych rezerwy. Kolejny przynajmniej miliard, to niedoszacowana składka zdrowotna za obecny 2006 rok, którą Fundusz otrzyma, a nie ma jej w planie finansowym. Religa zastrzegł, że z danych od NFZ i resortu takie kwoty nie wynikają. Jeśliby jednak wyliczenia związkowców się potwierdziły, "znalezione" pieniądze mogłyby być przeznaczone na podwyżki jeszcze w tym roku.
Wczoraj minister przystał na prośbę związkowców i obiecał, że wystąpi do Najwyższej Izby Kontroli o zweryfikowanie działań działu finansowego centrali NFZ.
Szef resortu zdrowia zadeklarował także, że dzisiaj zwróci się do minister finansów o sprawdzenie informacji związkowców. Dziś minister chce także rozmawiać o zwiększeniu nakładów na ochronę zdrowia. Chciałby, aby w najbliższych czterech latach nakłady na opiekę zdrowotną wzrosły do 6 procent PKB, zaś w ciągu siedmiu lat uległy podwojeniu. Resort planuje również wprowadzenie dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych.
Zbigniew Religa odniósł się także wczoraj do propozycji 100-procentowych podwyżek płac w służbie zdrowia. I choć uznał, iż żądanie nie jest wygórowane, to jest z punktu widzenia budżetu państwa niemożliwe do zrealizowania. Wyliczył, że takie podwyżki dla około 500 tys. pracowników resortu kosztowałyby 20 mld złotych, podczas gdy dziś NFZ dysponuje 35 mld rocznie. Minister dodał, iż oferowana podwyżka płac o 30 procent od 1 stycznia 2007 r. jest najwyższą dotąd proponowaną w resorcie. Ponownie zadeklarował, że w przyszłym roku na ochronę zdrowia rząd przeznaczy 4 mld zł więcej niż obecnie. Zanim tak się jednak stanie, pomysł musi zyskać aprobatę w Sejmie. Debata już 10 maja.
Związkowcy składali również żądania zrównania w całej Polsce wyceny punktów za usługi medyczne.
Minister zdrowia wyraził także swoje zaniepokojenie trwającymi na Podkarpaciu protestami lekarzy. Powiedział, że w obecnej sytuacji jest zmuszony do podjęcia działań mających na celu zabezpieczenie zdrowotne obywateli. W najbliższym czasie minister ma szczegółowo rozpoznać sytuację i rozpocząć działania ułatwiające korzystanie pacjentom z usług medycznych.
Wczorajsze spotkanie ze Zbigniewem Religą związkowcy śląsko-dąbrowskiej "S" ocenili pozytywnie. Zadeklarowali, iż nie będą na razie podejmować akcji protestacyjnych. Liczą, że minister wywiąże się z danych obietnic, wskazywane przez "S" pieniądze się znajdą i z końcem czerwca wypłacone zostaną podwyżki. Związkowcy liczą, że kontrola NIK potrwa najdalej miesiąc. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że te rzeczy wymagają czasu - dodała Ewa Fica, przewodnicząca Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "S" regionu śląsko-dąbrowskiego.
Marcin Austyn, Katowice

"Nasz Dziennik" 2006-04-11

Autor: ab