Rosyjska alternatywa?
Treść
Minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner uznał budowę elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej na terytorium Polski i Czech za zagrożenie dla Rosji. Oświadczenie to, wygłoszone wczoraj po spotkaniu z szefem dyplomacji rosyjskiej Siergiejem Ławrowem w Moskwie, może oznaczać gwałtowny zwrot w polityce zagranicznej Francji.
- Amerykanie specjalnie zaproponowali Polsce i Czechom stworzenie elementów tarczy antyrakietowej, by zagrozić Rosji. Zgadzam się z Ławrowem, że jest to zagrożenie - stwierdził Kouchner. - Po co rozmieszczać takie [elementy] tarczy, skoro można posługiwać się stacją radiolokacyjną w Azerbejdżanie? - zapytał retorycznie.
Wczoraj grupa amerykańskich, azerskich i rosyjskich ekspertów rozpoczęła kontrolę stacji radiolokacyjnej w Gabali na terenie Azerbejdżanu. Rosja promuje tę lokalizację jako alternatywę dla propozycji Polski i Czech.
Federacja Rosyjska nie rezygnuje z działań mających na celu niedopuszczenie do budowy na terenie Polski i Czech elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
- Wizyta ma charakter czysto techniczny - zapewnił wczoraj generał Patrick O'Reilly, wicedyrektor Agencji Obrony Antyrakietowej przy Pentagonie, będący jednocześnie szefem amerykańskiej delegacji przybyłej do Azerbejdżanu. Generał dodał również, że podczas obecnego spotkania nie są przewidziane żadne negocjacje. Z kolei generał Aleksandr Jakuszyn, pierwszy zastępca szefa sztabu rosyjskich wojsk kosmicznych oświadczył, że propozycja Gabali to próba zaniechania instalacji elementów tarczy przez USA na terenie Europy Środkowej. Rosyjscy wojskowi twierdzą, że stacja radarowa w Gabali kontroluje terytorium Iranu, Iraku, Turcji, Pakistanu, Indii, Chin, Australii, a także znaczną część kontynentu afrykańskiego i półwyspów na Oceanie Indyjskim oraz Atlantyku. Rozmowy na temat wykorzystania przez Waszyngton rosyjskiej stacji w Gabali dzierżawionej przez Rosjan mają odbyć się w październiku.
Tymczasem narastający niepokój USA w kwestii Iranu najwyraźniej udzielił się również rządowi francuskiemu. W niedzielę minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner oświadczył, że w sprawie Iranu "musimy się przygotować na najgorsze". Dodał następnie, że tym najgorszym jest wojna. Później Kouchner starał się złagodzić swą wypowiedź. - Nie chcę, by mówiono o mnie, że jestem podżegaczem wojennym! Moje posłanie było posłaniem pokoju, powagi i zdecydowania - powiedział szef francuskiej dyplomacji. - Najgorszą sytuacją byłaby wojna. By tego uniknąć, Francja stoi na stanowisku, że należy negocjować, negocjować, negocjować, nie obawiając się odtrącenia i pracować wraz z naszymi europejskimi przyjaciółmi nad wiarygodnymi sankcjami - dodał minister. Biały Dom, odnosząc się do słów Kouchnera, wyraził wczoraj przekonanie, że problem Iranu można rozwiązać w sposób dyplomatyczny. - Współpracujemy z Francją i pozostałymi państwami Unii Europejskiej nad nakłonieniem Iranu do wypełnienia jego zobowiązań wynikających z decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ - oznajmiła rzecznik Białego Domu Dana Perino.
Wojciech Tomaszewski, PAP
"Nasz Dziennik" 2007-09-19
Autor: wa