Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rosji i Ukrainy kłótnie o historię

Treść

Mało jest spraw, które by tak bardzo dzieliły Rosję i Ukrainę, jak ocena wspólnej historii. Podczas gdy rosyjskie władze gloryfikują Stalina i innych komunistycznych przywódców, Ukraińcy uważają okres przynależności do ZSRS za czas ogromnych zbrodni dokonywanych na ich narodzie. O tych problemach dyskutowano podczas panelu "Pamięć historyczna" w trakcie obrad szczytu Europa - Ukraina, jaki wczoraj zakończył się w Kijowie.

Lewko Łukjanenko, ukraiński dysydent z czasów ZSRS (spędził w łagrach 26 lat), podkreślił, że ocena przeszłości historyków ukraińskich i rosyjskich jest zupełnie odmienna. Dla Ukraińców Stalin jest wrogiem, a w Rosji odbywa się proces jego rehabilitacji i krwawy wódz jest znowu gloryfikowany. Boris Dubin, rosyjski socjolog, zaznaczył, iż na postawie badań socjologicznych Rosjanie dziś mają poczucie, że są "twierdzą prawosławia" otoczoną zewsząd wrogami. Dla Rosjan wrogiem są Stany Zjednoczone, Ukraina i kraje nadbałtyckie. - Większość Rosjan uważa, że linia demarkacyjna przebiega na granicy rosyjskiej, której trzeba pilnować jak za ZSRS - mówił Dubin. Ponadto Rosjanom brakuje narodowych autorytetów, dlatego władze promują "bohaterów przeszłości", w tym głównie wodzów rosyjskiej i sowieckiej armii. - Wśród wzorców nie zobaczymy premiera Piotra Stołypina, który chciał modernizować Rosję. To, iż Rosja nie chce się reformować, nie sprzyja jej rozwojowi, lecz stagnacji - zaznaczył Dubin.
Prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ihor Juchnowśkyj jest zdania, że Ukraina się rozwija, ale na jej teraźniejszości wciąż ciąży okres niewoli komunistycznej, o wiele dłuższy niż w Polsce. - Tylko wywołany sztucznie przez Stalina Wielki Głód w latach 1932-1933 spowodował śmierć milionów Ukraińców. Dlatego UIPN będzie się starał ujawnić zbrodniarzy komunistycznych, nazywając katów po imieniu - stwierdził prezes Juchnowśkyj, którego zdaniem prawda o przeszłości ma konsolidować Ukraińców.
Bardzo ostro na wypowiedź prezesa UIPN zareagował Sergiej Markow, deputowany do rosyjskiej Dumy, zaznaczając, iż Ukraina próbuje dziś skonsolidować własny naród wokół antyrosyjskich fobii. - Każdy naród ma prawo do własnej historii, ale nie ma prawa na fałszerstwa historyczne, jak to się dzieje na Ukrainie. Obecna historia ukraińska to nauka nienawiści - stwierdził Markow. Jego zdaniem, na czele "fałszerzy i rewizjonistów historii" stoi prezydent Wiktor Juszczenko i posłuszna mu Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Markow oświadczył, że gdyby żył Joseph Goebbels, to gratulowałby prezydentowi Juszczence wybielania UPA. Zdaniem Markowa, obecne władze Ukrainy czynią wszystko, aby ukryć ścisłą współpracę nacjonalistów UPA z Niemcami w czasie wojny.
Ponieważ dyskusja historyczna zdominowała ostatni dzień obrad Forum, mniej uwagi zwrócono na kwestie gospodarcze. Po raz kolejny wrócił jednak temat korupcji na Ukrainie, która jest jedną z głównych przeszkód w rozwoju gospodarki i przyciąganiu inwestycji zagranicznych. - Dziś inwestorzy zagraniczni krytycznie odbierają Ukrainę i nie spieszą tu inwestować. Zniechęca ich korupcja, nieprzejrzyste funkcjonowanie gospodarki i rozliczeń bankowych, trudności ze zwrotem podatku VAT, a także niestabilność prawna i nieprzejrzysta prywatyzacja - mówiła Natalia Korolewśka, deputowana do Rady Najwyższej Ukrainy. Jej zdaniem, albo radykalnie zmieni się na Ukrainie klimat inwestycyjny, albo gospodarka zostanie zniszczona przez kryzys.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
"Nasz Dziennik" 2009-02-28

Autor: wa