Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rewolucji raczej nie będzie

Treść

Obserwując oficjalne białoruskie media, można odnieść wrażenie, że w kraju nic się w niedzielę nie wydarzyło. W wiadomościach telewizyjnych nic nowego: Baćka (ojciec narodu) - nowy-stary prezydent, walka narodu białoruskiego na froncie budowy kwitnącej i stabilnej Białorusi oraz "prawda" o opozycji i "zgniłym" Zachodzie, który finansuje watażków.

Jedynym świadectwem tego, że na Białorusi w niedzielę odbyły się wybory prezydenckie, jest coraz mniej liczny tłum na placu Październikowym w Mińsku, który nie zgadza się z oficjalnymi wynikami wyborów.
Wyszło niemal jak w czasach sowieckich - w zamkniętych oddziałach wyborczych: szpitalach i jednostkach wojskowych, na Łukaszenkę oddało głosy 91,1 proc. uczestników głosowania. Nawet ci, którzy go poparli, nie mogą uwierzyć w to, że głosowało na niego ponad 80 proc. społeczeństwa.
Wiele osób głosowało na Łukaszenkę ze strachu. Od wielu miesięcy w prasie, radiu i telewizji "prano mózgi" Białorusinom, wychwalając Łukaszenkę. Straszono też tym, co może spotkać stabilną Białoruś, gdy władzę przejmą jego konkurenci. Jako przykłady pokazywano nędzę Gruzji, kłopoty Litwy i Ukrainy, bezrobocie w Polsce. Starsi ludzie swoje poparcie dla prezydenta motywują tym, że otrzymują regularnie emerytury (to nic, że nie wystarcza na godne życie). A jedna z mieszkanek wsi (w XXI wieku!) powiedziała, że głosuje na Baćkę, bo dzięki niemu mają we wsi sklep, asfalt i latarnie.
Opozycja próbuje obudzić naród. Niedzielne zgromadzenie na placu w Mińsku było największym, jakie odbyło się tam w okresie rządów Łukaszenki. Ale "przebudzenie" nie potrwa długo. Chociaż milicja nie pacyfikuje demonstrantów otwarcie na samym placu, to jednak wyłapuje najbardziej aktywnych po cichu. Setki działaczy opozycyjnych jeszcze przed wyborami umieszczono za kratkami. Dołączają do nich kolejni niezadowoleni z rządów "dożywotniego" prezydenta.
Nie będzie powtórki z ukraińskiego Majdanu, ponieważ zsowietyzowane społeczeństwo białoruskie ma inną mentalność niż otaczające je narody, brakuje mu rzetelnej informacji i jest permanentnie zastraszane.
Julia Lisowska, Grodno

"Nasz Dziennik" 2006-03-23

Autor: ab