Represjonowani czekają na lepszą ustawę
Treść
Osoby represjonowane w stanie wojennym skarżą się, że wciąż nie mogą dochodzić godziwego zadośćuczynienia za straty poniesione w związku z podjęciem walki o wolną Polskę. Jak oceniają, dotychczasowe regulacje prawne jedynie częściowo dotykały problemu, a wielu represjonowanych z obiektywnych powodów nie mogło ubiegać się o odszkodowania. Organizacje zrzeszające poszkodowanych uważają, iż Sejm powinien rozpocząć prace nad projektem ustawy autorstwa PiS, który już ponad rok temu został złożony w parlamencie.
O docenienie zasług osób represjonowanych w stanie wojennym upomina się Stowarzyszenie Godność, które chciałoby, aby sprawa odszkodowań została zamknięta w sposób kompleksowy i niebudzący wątpliwości prawnych. Stowarzyszenie wystąpiło o pomoc Andrzeja Czumy, ministra sprawiedliwości. - Na te sprawy trzeba spojrzeć całościowo, zaangażować kilku zaufanych prawników i z udziałem prezydenta, ministra sprawiedliwości opracować porządną ustawę, chociażby na 30-lecie "Solidarności" - powiedział Czesław Nowak, prezes Stowarzyszenia Godność, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Jak zauważył, po wyborach w 1989 roku najważniejszą sprawą było zadbanie o umożliwienie powrotu osób represjonowanych do pracy. Wkrótce przyjęta została też ustawa, która regulowała sprawy represjonowanych do 1956 roku. Jednak roszczenia kombatantów, którzy doznali cierpień po 1956 roku, zostały odłożone w czasie. - Baliśmy się wówczas tego, by nie być posądzonym, że załatwiamy te sprawy, by samemu się obłowić - dodał Nowak.
Sprawa nabrała nowego wymiaru na początku lat 90., kiedy Sąd Najwyższy, na mocy ustawy z 1991 roku, uniewinniał osoby represjonowane. W tym czasie dochodzenie o odszkodowanie nie było jednak dobrze postrzegane przez media (za wywalczenie rekompensaty medialnie zlinczowany został m.in. Andrzej Słowik, były szef łódzkiej "S"), dlatego też sporo osób zrezygnowało z dochodzenia roszczeń. Potem wiele spraw uległo przedawnieniu. Także obecnie w sądach sprawy o odszkodowania padają jako przedawnione. Przykładem jest tu Janusz Rożek, który w 1978 roku został pobity, a jego wniosek o odszkodowanie w ostatnich dniach sąd uznał za spóźniony. Represjonowani pytają jednak, czy osoby takie jak Rożek mogły ubiegać się o odszkodowania w latach 80.? Czy też ktoś z aresztowanych w stanie wojennym, mając rok na złożenie wniosku o odszkodowanie, zdecydowałby się na taki krok? - To są zaszłości, które do tej pory w polskim prawodawstwie nie zostały uwzględnione - dodał Nowak.
Jak podkreślił, dotychczasowe regulacje prawne, ich nowelizacje, jedynie cząstkowo ujmowały problem. Także sądy różnie podchodziły do roszczeń, często w podobnych sprawach orzekając rażąco różne odszkodowania. Dlatego potrzebna jest nowa, spójna regulacja. Podstawą do prac mógłby być projekt PiS, który był już konsultowany ze stroną społeczną, ale od ponad roku czeka w sejmowej zamrażarce. Podobne projekty rządowe utknęły w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Jak zauważył Nowak, represjonowanym chodzi nie tylko o moralną, ale i materialną satysfakcję, gdyż wielu z nich jest dziś w złej sytuacji finansowej. Niestety przez lata nikt nie zadbał o sprawy walczących o wolność, włącznie z Lechem Wałęsą, który "nie upomniał się o swoich żołnierzy". Stowarzyszenie Godność jest gotowe do rozmów i liczy, że minister Andrzej Czuma zechce się spotkać z represjonowanymi, a przedstawione argumenty zostaną poruszone na forum rządu.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 2009-03-05
Autor: wa