Repatriacja z hamulcem
Treść
Zrzucenie przez rządy III RP na samorządy terytorialne odpowiedzialności za repatriację naszych rodaków, m.in. z Kazachstanu, znacząco przyczyniło się do ograniczenia możliwości powrotów polskich zesłańczych rodzin do Ojczyzny. Jak na razie brakuje wyrazistego programu rządowego w tym zakresie, a problemy ze znalezieniem mieszkań i pracy dla repatriantów często przerastają możliwości gmin. Dziś ustawa o repatriacji wymaga weryfikacji, uporządkowania i odświeżenia. Trzeba, by autorzy nowelizacji zauważyli potrzeby rodaków mieszkających na Ukrainie, którzy coraz częściej spoglądają ku Polsce. Wczoraj o problemach repatriacji mówili w Niepołomicach (woj. małopolskie) uczestnicy obchodów 70. rocznicy pierwszych masowych deportacji do Kazachstanu.
Dotychczas repatriację hamowano przez zrzucenie prawa do repatriacji na samorządy lokalne. - Owszem, uznano za możliwe przyjazdy naszych rodaków, ale tylko z azjatyckiej części byłego Związku Sowieckiego, jeżeli gmina zapewni im mieszkanie i pracę. I z tym było bardzo trudno. Stworzono pewien system zachęt materialnych, ale te fundusze bardzo często nie były wykorzystywane. Jak była praca, to nie było mieszkań, jak były mieszkania, to nie było pracy. Dlatego z Kazachstanu przyjechało mniej więcej 2 tys. osób. To bardzo niewielka liczba
- powiedział nam Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". Podkreślił, że inicjatywa w zakresie repatriacji powinna wyjść od władz państwowych, a nie lokalnych. W latach 50. ubiegłego wieku, podczas prowadzonej wówczas odgórnie repatriacji, do Polski przyjechało 270 tys. osób.
Krytycznie o dotychczasowej repatriacji wyraża się także Aleksandra Ślusarek, prezes Związku Repatriantów RP. - Swoją działalność rozpoczynałam w 1994 roku. Wcześniej w sprawie repatriacji nic się nie działo. Przez lata mojej pracy nie widzę, by w tej sprawie były realizowane jakieś konkretne działania - powiedziała w rozmowie z nami. Zgadza się z tezą, iż proces repatriacyjny powinien odbywać się na poziomie państwowym, a nie gminnym. Repatriację w wielu przypadkach hamuje także postawa urzędników na terenie Kazachstanu. Do Polski trafia średnio co piętnasta chętna do wyjazdu osoba. Mimo istniejących trudności Aleksandra Ślusarek pomogła w powrocie do kraju już 63 rodzinom.
Wreszcie coś drgnęło
Obecnie jest nadzieja, że sprawy repatriacji zostaną uporządkowane. Przy premierze powołanych zostało sześć zespołów z myślą o opracowywaniu szczególnie pilnych zagadnień. Wśród nich jest zespół ds. repatriacji. - Musimy pamiętać o nowych zjawiskach. O ile na początku wydawało się, że przede wszystkim musimy dać zielone światło dla naszych rodaków z Kazachstanu, o tyle ostatnio ich pragnienie repatriacji wydatnie się zmniejsza ze względu na wyraźną poprawę sytuacji ekonomicznej w Kazachstanie. Ponadto osoby deportowane to już bardzo starzy ludzie. Jest za to bardzo silna chęć przyjazdu rodaków z Ukrainy. Zmiana tej sytuacji nakazuje, aby całe zagadnienie repatriacji na nowo rozpatrzyć. Myślę, że tym razem nie zabraknie woli politycznej - podkreślił A. Stelmachowski.
Obowiązująca ustawa mówi, iż osoby z innych niż azjatyckie republik byłego ZSRS nie mogą otrzymać wizy repatriacyjnej. W praktyce to ograniczenie udaje się ominąć, ale osoby przyjeżdżające do Polski same muszą znaleźć sobie lokum i zatrudnienie. Ustawa ma szereg mankamentów. To m.in. różnicowanie zaproszeń na imienne i nieimienne, które tak naprawdę spowodowało wstrzymanie repatriacji. - W mojej pracy podstawą udanej repatriacji, w rozumieniu dobrej adaptacji i przyspieszenia tego procesu, jest zasada łączenia rodzin. Jeśli przyjmiemy taką zasadę, z pewnością repatriacja pójdzie sprawniej - podkreśliła A. Ślusarek. Ponadto warto także rozpocząć rozmowy obu zainteresowanych państw nt. przekazywania funduszy emerytalnych osób repatriowanych i uwzględniania ich lat pracy przy ustalaniu wysokości świadczeń w Polsce. Obecnie repatrianci mogą liczyć tylko na najniższe uposażenie. Potrzeba także lepszych rozwiązań dla członków rodzin repatriantów nieposiadających polskiego pochodzenia, by łatwiej było im znaleźć pracę w naszym kraju. - Trzeba dać szansę także mieszanym małżeństwom, dlaczego mamy kogoś przekreślać? - zauważyła A. Ślusarek. Wyjściem dla nich byłby np. przyspieszony tryb nadania obywatelstwa i zaliczanie dotychczasowego stażu pracy. Potrzebna jest też analiza, czy pieniądze przeznaczone na szkolenia adaptacyjne czy kursy języka polskiego nie zostałyby lepiej wykorzystane przez samorządy lokalne. Brakuje również kontroli wydatkowania finansów idących za ustawą o repatriacji. Ponadto wojewódzcy pełnomocnicy ds. repatriacji powinni sprawdzać w terenie, czy repatrianci w początkowej fazie są objęci właściwą opieką.
Wolę rządu, chcącego zmienić istniejącą sytuację, wyraził wczoraj Michał Dworczyk, doradca premiera ds. Polonii i Polaków za granicą. Zapewnił, że trwają prace nad nowelizacją ustawy o repatriacji oraz nad Kartą Polaka, a zmiany mają sprawić, by więcej Polaków mogło powrócić do Ojczyzny. - Jest to sprawa bardzo ważna, gdyż tylko w ten sposób Polska może spłacić dług rodakom, którzy zostali na Wschodzie - mówił.
Prawo oparte na prawdzie
Wczoraj na Zamku Królewskim w Niepołomicach spotkało się ponad tysiąc osób. Przybyli repatrianci z całej Polski, ich rodziny oraz ludzie, których na różny sposób łączy Golgota Wschodu. Uroczystości w 70. rocznicę pierwszych masowych deportacji do Kazachstanu rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem o. Józefa Mareckiego, kapelana krakowskiego Związku Sybiraków. Gościem szczególnym był ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski. Wczoraj zwrócił się on do repatriantów o to, by spojrzeli na swoje losy oczami dziecka Bożego, by pamiętali o swoich przodkach i nie zatracali tożsamości. Przypominał, że to repatrianci, obok żyjących rodaków na Wschodzie, są świadkami Golgoty Wschodu. Prosił, by w miarę możliwości repatrianci dokumentowali swoją historię, spisywali ją, by pamięć o deportacjach trwała, by poprzez prawdę i oparte na niej prawo doszło do przebaczenia. - Prawda buduje pamięć, a ona jest wielkim skarbem - mówił.
Rocznicowe spotkanie było okazją do złożenia podziękowania tym, którzy w sposób szczególny zasłużyli się idei repatriacji. Specjalnie na rocznicę pierwszych masowych deportacji do Kazachstanu przygotowano medal Związku Repatriantów RP. Odznaczone zostały nim osoby, które nigdy nie zapomniały o Polakach na Wschodzie. Wśród nich znaleźli się m.in. ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski, prof. Andrzej Stelmachowski, Franciszek Bogusławski (założyciel i pierwszy prezes Związku Repatriantów) i Jan Grodzicki (prezes krakowskiego Związku Sybiraków).
Prawo do repatriacji, czyli nabycia w ten sposób obywatelstwa polskiego, przysługuje osobom, które go nie posiadają, a pragną przesiedlić się na stałe do RP. Ustawa o repatriacji ma umożliwić powrót do kraju osobom, które na skutek deportacji, zesłań i innych prześladowań narodowościowych i politycznych nie mogły się dotąd osiedlić w Polsce.
Marcin Austyn
Trwają prace nad Kartą Polaka
Repatriacji dotyczy przygotowywana obecnie Karta Polaka i wymagająca odświeżenia ustawa o obywatelstwie polskim. Głównymi celami Karty Polaka są: wzmocnienie więzi przebywających za granicą osób polskiego pochodzenia z Polską i utrwalenie ich tożsamości narodowej. To także zadośćuczynienie moralne dla osób, które utraciły polskie obywatelstwo. Karta stanowi również potwierdzenie polskiego pochodzenia.
Zgodnie z przyjętym harmonogramem prac do 21 maja br. powinny zakończyć się konsultacje międzyresortowe w sprawie Karty. Ostatnie poprawki mają być wprowadzone do 16 czerwca. 22 czerwca br. projekt ustawy mógłby trafić do Sejmu. Pewną nowością proponowanego rozwiązania jest m.in. poszerzenie grona osób mogących ubiegać się o Kartę. O polskich korzeniach w przypadku utraty dokumentacji będą mogły także orzekać organizacje polonijne.
MA
"Nasz Dziennik" 2006-05-08
Autor: ab