Relikty marksizmu
Treść
Francuski ruch związkowy przeżywa najpoważniejszy od II wojny światowej kryzys. Obecnie do związków zawodowych należy niecałe 8 proc. spośród wszystkich zatrudnionych (niespełna 2 mln ludzi). Jest to trzy razy mniej niż w 1980 roku.
Jedynie socjalistyczna centrala związkowa CFDT odnotowuje od piętnastu lat wzrost liczby swoich członków. Obecnie należy do niej 873 tys. ludzi. Na drugim miejscu plasuje się CGT z 600 tys. członków, a na trzecim - centrala związkowa FO licząca 300 tys. związkowców. Spośród niespełna dwóch milionów związkowców zdecydowana większość to pracownicy sektora państwowego. Tylko 5 proc. osób zatrudnionych w sektorze prywatnym należy do organizacji związkowych.
Francuskie związki zawodowe, które jak dotychczas skutecznie paraliżowały jakiekolwiek próby reform, zawdzięczają swoją siłę poparciu pracowników rozbudowanego sektora państwowego. Ich zasadnicza rola ogranicza się obecnie do obrony dotychczasowych przywilejów, bez oglądania się na to, czy są one uzasadnione, czy nie. Z tego powodu pracownicy sektora prywatnego mają coraz gorszy obraz ruchu związkowego, tym bardziej że jego finanse nie podlegają żadnej kontroli państwowej. Aktualnie francuskie prawodawstwo traktuje związki zawodowe jako jedyną instytucję uznaną przez państwo, która nie jest zobowiązana do prowadzenia księgowości. Sprawia to, że związki zawodowe praktycznie nie podlegają jakiejkolwiek kontroli.
Źródła kryzysu
Prawdziwa przyczyna kryzysu francuskiego ruchu związkowego polega przede wszystkim na tym, że opiera się on na lewicowej ideologii, której chciał podporządkować całe francuskie społeczeństwo, przez dziesięciolecia usiłując narzucić mu marksistowską teorię walki klasowej, zakładającej istnienie sprzecznych interesów pracowników i właścicieli kapitału. Te szkodliwe teorie usiłowała wprowadzić w życie przede wszystkim komunistyczna centrala CGT, która po zakończeniu II wojny światowej stała się najsilniejszą i najbardziej wpływową centralą związkową we Francji. Zgodnie z marksistowską ideologią była ona narzędziem partii komunistycznej, służącym realizacji planu światowej proletariackiej rewolucji na wzór tego, co dokonało się tuż po I wojnie światowej w Rosji.
Silnemu oddziaływaniu marksistowskiej ideologii uległa również centrala związkowa CFDT powstała na skutek rozłamu, jaki dokonał się w chrześcijańskiej centrali CFTC. Jednak w przeciwieństwie do centrali lewicowych tutaj marksistowskie wpływy nie znalazły politycznego przełożenia. Nawet deklarująca się jako antykomunistyczna centrala FO zgrupowała wokół siebie różnego rodzaju lewackie ugrupowania.
Upadek ZSRS i zwrócenie się Chin w kierunku kapitalizmu sprawiły, że największa dotychczas komunistyczna centrala CGT zaczęła tracić na znaczeniu. Aby ratować swoją pozycję, całą swoją energię skoncentrowała na walce o zachowanie dotychczasowych przywilejów socjalnych. Centrala FO koncentruje się przede wszystkim na obronie przywilejów urzędników państwowych. Z kolei CFDT stara się być bardziej elastyczna, uznając, że obecnie bardziej owocne dla świata pracy od konfrontacji z pracodawcami mogą być negocjacje. Do spadku liczby sympatyków związków zawodowych przyczyniło się też pojawienie się nowych instytucji, takich jak np. stowarzyszenia obrońców środowiska. Czy w związku z tym należy się cieszyć z obecnego kryzysu francuskich związków zawodowych?
Przeżarci marksizmem
Obecne społeczeństwa zachodnie ewoluują w dwóch kierunkach. Pierwszy, "model północny", zakłada, że społeczni partnerzy są na tyle silni, by usiąść razem przy stole negocjacji i osiągnąć porozumienie uwzględniające obopólne interesy. System taki dobrze funkcjonuje w Holandii, Danii i Szwecji. Do niedawna działał on również w Niemczech.
Z kolei model anglosaski zakłada marginalizację znaczenia związków zawodowych na rzecz idei liberalnej rewolucji. Chociaż jest on krytykowany w środowiskach lewicowych, trzeba obiektywnie stwierdzić, że rezultatem jego wprowadzenia jest to, że gospodarki amerykańska i brytyjska rozwijają się dwa razy szybciej niż francuska czy niemiecka, a bezrobocie jest tam o połowę mniejsze niż we Francji i Niemczech.
Obecnie Francja znajduje się pośrodku tych dwóch modeli. Mimo że związki zawodowe są poważnie osłabione, to nadal są one silne w olbrzymim sektorze państwowym i są w stanie zablokować jakąkolwiek reformę przybliżającą do gospodarki wolnorynkowej. Wynika to z tego, że destrukcyjna idea walki klas głęboko zagnieździła się nie tylko wśród członków związków zawodowych, ale przesiąkły nią szerokie kręgi francuskiego społeczeństwa. Niestety, większość Francuzów nadal uważa, że to, co jest dobre dla przedsiębiorstw, jest automatycznie niekorzystne dla zatrudnionych w nich pracowników. Tego typu mentalność jest podstawową przeszkodą w modernizacji francuskiej gospodarki i źródłem przewlekłego kryzysu.
Franciszek L. Ćwik, Caen
"Nasz Dziennik" 2005-02-01
Autor: ab