Rażący brak dobrej woli
Treść
Na jednej z najbliższych sesji Rada Miejska Łodzi ma zająć stanowisko w sprawie likwidacji dziecięcego Szpitala im. Janusza Korczaka, którą od kilku lat - mimo wielu protestów pracowników, małych pacjentów, ich rodziców i mieszkańców - konsekwentnie przeprowadza urząd marszałkowski. Tymczasem do końca lutego ze szpitala znikną dwa oddziały - chirurgiczny i laryngologiczny. Co prawda trafią do innej placówki, ale znacznie zmniejszone. To kolejny punkt programu restrukturyzacji Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. M. Kopernika, w którego struktury włączono trzy lata temu jedną z najstarszych w Polsce placówek pediatrycznych. Czym dyktowane są zmiany? Dobrem małych pacjentów? A może chodzi o atrakcyjną działkę w centrum Łodzi, na której znajduje się szpital? W obronę stuletniego szpitala angażuje się coraz więcej osób - pomoc obiecał m.in. marszałek Sejmu Marek Jurek.
- Chcemy zrobić coś, co pozwoli nam przejąć szpital Korczaka - deklaruje w rozmowie z nami radna PiS Anna Lucińska. - Mamy się tym zająć na jednej z najbliższych sesji - dodaje. Jednak według przewodniczącego Komisji Zdrowia Tadeusza Morawskiego (PiS), rada miejska nie ma możliwości prawnych, by zadziałać. - Możemy tylko zająć stanowisko. Będziemy się starali wypracować je najlepiej, jak potrafimy, by szpital powrócił na swoje pierwotne miejsce i by takimi decyzjami nie krzywdzić najmłodszych mieszkańców naszego miasta - tłumaczy. W tym tygodniu ma się spotkać Komisja Zdrowia, aby takie stanowisko przygotować. Ze sprawą szpitala chce się także zapoznać marszałek Sejmu Marek Jurek. Jak nas zapewnił, będzie starał się pomóc.
Obawy próbuje rozwiać rzecznik szpitala im. Kopernika Adriana Sikora. - To nieprawda, że oddziały z Korczaka mają się przenieść do szpitala Kopernika już teraz. Taka przeprowadzka ma nastąpić w pierwszym półroczu tego roku - informuje. Jej zdaniem, to konieczność, gdyż remont ośrodka pediatrycznego - bo tak po fuzji nazywa się szpital im. Korczaka - pochłonąłby za dużo środków. - To budynki zabytkowe, których odnowienie wymagałoby pozwolenia i nadzoru konserwatora zabytków - tłumaczy Sikora - a pieniądze potrzebne są przecież na leczenie.
Takie argumenty nie przekonują lekarzy. - Są unijne programy renowacji zabytków, z których przy dobrej woli można skorzystać - mówią. - Ale tej chyba u nas nie ma - dodają zawiedzeni postawą urzędników. Pytają, gdzie będą leczone dzieci, skoro liczba łóżek po przeniesieniu zmniejszy się drastycznie - np. z 40-łóżkowego oddziału chirurgii zostanie zaledwie 16 miejsc, a laryngologia zmniejszy się do 8. - Nie mam informacji o dużym zmniejszeniu się oddziałów - mówi rzecznik szpitala im. Kopernika. - Będzie ich tylko trochę mniej - prostuje.
To wynik niedomówienia z personelem szpitala czy może inne informacje podawane do prasy? Wiadomo, że restrukturyzacja prowadzona jest z powodu niewykorzystania łóżek w szpitalu Korczaka i związanymi z tym olbrzymimi stratami - takie słowa padały z ust urzędników, którzy trzy lata temu opracowali program przekształcenia szpitala i włączenia go w struktury największego w Łodzi molocha.
Jednak - zdaniem lekarzy - to manipulacja, którą od początku posługuje się urząd marszałkowski - w szpitalu od kilku lat jest coraz więcej małych pacjentów. Mogliśmy to sprawdzić: placówka nie świeci pustkami, o czym mówią raporty przygotowane na potrzeby urzędników.
Nowe realia
Może w takim razie sytuacja tak się zmieniła, że błędem jest realizować program sprzed trzech lat? - Na spotkaniach z organem założycielskim ciągle słyszymy to samo - mówią lekarze - że to najlepsze wyjście. Przedstawiają pisma konsultantów w dziedzinie chirurgii czy laryngologii. Wszyscy podkreślają, że decyzja urzędników jest nieuzasadniona i absurdalna i że "zniszczyć taki szpital jest bardzo łatwo, odbudować go będzie trudniej". - Jak to możliwe, że pomimo pawilonowej zabudowy ośrodka pediatrycznego, zgodnej ze standardami UE, braku zakażeń wewnątrzszpitalnych, co jest problemem w szpitalu im. Kopernika - próbuje się na siłę nas tam przenieść? - pytają lekarze z Korczaka. Ich zdaniem, likwidacja łóżek pediatrycznych przy ich rzeczywistym braku, z pominięciem opinii konsultantów wojewódzkich, jest niedopuszczalna.
Dwa lata temu po likwidacji oddziału neurologii w szpitalu Korczaka - jedynego w województwie - okazało się, że nie ma gdzie leczyć dzieci chorych na epilepsję. Czy obecny zarząd - choć znajdują się w nim trzy osoby z poprzedniego składu - zechce rozważyć zmianę decyzji? Tym bardziej że kilka miesięcy temu urzędnicy mogli się przekonać, do czego może doprowadzić nietrafiona i zła decyzja: miasto Zgierz pozbawiono oddziału pediatrycznego, a tamtejsze dzieci fachowej opieki. Spowodowało to olbrzymi chaos, a nawet pośrednio doprowadziło do śmierci jednego dziecka. O zamiarach zarządu informacji nie mamy, gdyż ani z szefem wydziału zdrowia w urzędzie marszałkowskim Waldemarem Podhaliczem, ani z jego zastępcą nie udało nam się porozmawiać. Także rzecznik marszałka województwa bez konsultacji z przełożonymi nie chciał się na ten temat wypowiedzieć.
Atrakcyjna działka
A jeśli w całej sprawie chodzi o coś zupełnie innego? Nie o szpital przynoszący straty, nie o niż demograficzny, jak wielokrotnie w swoich pismach do lekarzy ze szpitala podnosił wicemarszałek Stanisław Olas, ale o atrakcyjną działkę w centrum Łodzi? 8 zabytkowych budynków i 3 ha ziemi wyceniono na 5 mln 600 tys. (wg urzędu marszałkowskiego). Grunty w tym miejscu warte są ponad 6 tys. zł za metr kwadratowy. Szpital będący darowizną rodów fabrykanckich dla łódzkich dzieci po wojnie został przejęty przez Skarb Państwa. W październiku 2005 r., przed samymi wyborami, ówczesny wojewoda łódzki Stefan Krajewski (SLD) przekazał cały teren urzędowi marszałkowskiemu (gdzie rządzili i do dziś pozostają w zarządzie jego koledzy). Po wyprowadzeniu stamtąd szpitala działkę można by atrakcyjnie sprzedać albo sprzedać po zaniżonej cenie (po to wspomniana wyżej wycena) komuś, kto już od dawna jest nią zainteresowany. - Taki scenariusz jest możliwy - potwierdza Grzegorz Lorek, w ubiegłej kadencji radny sejmiku województwa - pod warunkiem, że zrobi się przetarg, ale wtedy "znajomy" może wygrać, bo dużo wie - dodaje.
Dla Korczaka pomiędzy restrukturyzacją a likwidacją można postawić znak równości. Obawiają się jej nie tylko lekarze i pracownicy szpitala, ale też łodzianie, których dzieci już za kilka miesięcy mogą nie mieć gdzie się leczyć.
Przypomnijmy, że w sprawie nadużyć i niewyjaśnionej prywatyzacji oddziałów w szpitalu Kopernika Prokuratura Okręgowa w Łodzi prowadzi postępowanie. Przez lata placówka była przejmowana przez prywatne spółki; w tej chwili w 80 proc. szpital jest w ich rękach. - Ta sprawa się toczy - poinformował nas rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania. Nic poza tym nie chciał nam powiedzieć. Jednak czy w takim razie powinna być prowadzona restrukturyzacja, czy nie trzeba by jej na czas śledztwa i wyjaśnienia wszystkiego zawiesić? - Prokuratura nie może tego zakazać - powiedział p.o. szef wydziału śledczego prokurator Rafał Sławnikowski. - Nie ma żadnych przeszkód prawnych, by prowadzić takie działania, ale osoby za nie odpowiedzialne powinny brać pod uwagę prokuratorskie postępowanie - stwierdził.
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2007-01-15
Autor: wa