Ratyfikacja w ciemno
Treść
Nie posłuchawszy apeli części opozycyjnych polityków i środowisk katolickich, zaniepokojonych nierównoprawnymi warunkami ewentualnego członkostwa Polski w Unii Europejskiej, prezydent ratyfikował wczoraj traktat akcesyjny. Nie przeszkodził mu w tym też fakt, że treść dokumentu nie jest powszechnie znana, a napływające ostatnio z Brukseli informacje świadczą, iż po planowanej akcesji Polacy mogą zostać zmuszeni do współfinansowania odrażającego procederu, jakim są eksperymenty z wykorzystaniem ciał poczętych dzieci. Nie ma też szans na zawarcie w unijnej konstytucji invocatio Dei.
Wczoraj tuż po godz. 14.00 prezydent, w otoczeniu prounijnych polityków i urzędników, złożył podpis pod traktatem akcesyjnym, na mocy którego Polska od 1 maja 2004 r. ma stać się członkiem Unii Europejskiej. Uroczystość odbyła się w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, tej samej, w której 14 maja 1955 r. podpisano Układ Warszawski.
- Nigdy nie pogodziliśmy się z życiem w cieniu żelaznej kurtyny - oświadczył Kwaśniewski, choć powszechnie wiadomo, że on sam był z tą sytuacją w latach 80. doskonale pogodzony, co więcej - popierał ją czynnie jako aktywny funkcjonariusz PZPR.
Prezydent podkreślił, że do podpisania traktatu upoważnia go "wola Narodu" wyrażona w referendum. Następnie wyznał z rozbrajającą szczerością, że traktat akcesyjny musi być przez nas wszystkich dobrze poznany, i zaapelował do mediów, aby rozpowszechniły jego treść. Trudno w tej sytuacji nie zadać pytania, dlaczego - nie znając dokładnie treści dokumentu i wiedząc, że nie znają go również Polacy - zdecydował się poddać go pod referendum a następnie ratyfikować?
Traktat akcesyjny wraz z załącznikami spoczywał w tym czasie na stole po prawej stronie prezydenta, a jego opasłe, wielokilogramowe tomy samą swoją objętością zapowiadały ewentualnym zainteresowanym lekturę na kilka najbliższych lat.
- Europa to nie tylko połączony obszar celny i gospodarczy, ale także wspólnota idei i ducha - stwierdził prezydent. Nie zdecydował się jednak wspomnieć o przygotowanej przez Konwent UE konstytucji europejskiej, która nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, budzi poważne zastrzeżenia. Być może milczenie to było spowodowane obawą przed kolejnym referendum w Polsce, tym razem w sprawie owej konstytucji, którego domaga się część opozycji oraz liczne środowiska katolickie.
Do prezydenta kierowano nawet apele, by wstrzymał się z ratyfikacją traktatu do czasu, gdy znana będzie jej ostateczna treść. Niestety, Kwaśniewski nie chciał skorzystać z tej formy nacisku na europejskich przywódców, którzy zbiorą się jesienią na konferencji międzyrządowej, aby ustalić ostateczny kształt konstytucji UE.
Teraz traktat akcesyjny musi jeszcze ratyfikować Piętnastka. Jak dotąd zrobiła to Dania i Niemcy.
Małgorzata Goss
Nasz Dziennik 24-07-2003
Autor: DW