Ratownicy mniej skuteczni
Treść
Mimo braku funduszy na zakup środków zapewniających normalne funkcjonowanie beskidzcy ratownicy wodni będą normalnie pracować. Zmniejszeniu ulegnie jednak ich skuteczność. To efekt odrzucenia przez marszałka śląskiego oferty konkursowej Beskidzkiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Oficjalnie oferta złożona przez Beskidzkie WOPR została odrzucona przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego z powodu "błędów formalnych". - Ze zdumieniem dowiedzieliśmy się, że nie dostaniemy dotacji. Tłumaczono nam, że oferta zawierała błędy formalne. Jakie? Tego niestety nie wiemy - powiedział nam Eryk Gazda, prezes Beskidzkiego WOPR. Tym samym ratownicy nie mają na zbliżający się sezon funduszy niezbędnych do zakupu paliwa, remontu silników, łodzi czy chociażby na środki łączności i konieczne remonty stanic. - Złożyliśmy drugi wniosek, jesteśmy dobrej myśli. Nie wyobrażam sobie, by takie jednostki jak GOPR czy WOPR nie otrzymały niezbędnych środków. Przecież prowadzimy działalność tego samego typu, co np. policja, dbamy o bezpieczeństwo - dodał Eryk Gazda. Nawet jeżeli druga oferta zostanie odrzucona, ratownicy zapowiadają, że nie znikną z krajobrazu jezior. - Będziemy starać się wypełniać nasze statutowe obowiązki, ale nasza skuteczność zależy od tego, czy będziemy mieć paliwo i środki łączności - zaznaczył prezes.
W sprawie ratowników interpelację do marszałka województwa śląskiego złożył Rajmund Pollak, radny sejmiku śląskiego. Zauważył, że zarząd województwa znalazł środki np. na reklamę Śląska w zagranicznej telewizji, a zapomniał o ratownikach. - Beskidzkie WOPR zajmuje się ratowaniem tonących bez względu na ich przynależność narodową lub polityczną, zapewnia również szkolenie ratowników wodnych, którzy nie tylko udzielają pierwszej pomocy na akwenach powiatu bielskiego, cieszyńskiego i żywieckiego, ale również uczą pływać dzieci i dorosłych, a także biorą udział w akcjach pomocy ludności w czasie klęsk żywiołowych, takich jak powódź - zaznaczył Pollak.
Podczas wczorajszych obrad sejmiku śląskiego zarząd województwa obiecał zająć się tą sprawą. Istnieje więc szansa, że tym razem oferta ratowników zostanie rozpatrzona pozytywnie. Pojawiają się jednak obawy, że beskidzkie WOPR otrzyma tylko nieco ponad połowę wnioskowanych pieniędzy.
Beskidzkie WOPR pracuje przez cały rok. W zimie nad jeziorami w regionie licznie pojawiają się rybacy. Od kwietnia rozpoczyna się sezon żeglarski. Ratownicy pracują bez wynagrodzenia jako społecznicy.
MA
"Nasz Dziennik" 2005-03-22
Autor: ab