Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rannych dobijali cywile

Treść

Po wielomiesięcznym śledztwie prokuratorom poznańskiego Instytutu Pamięci Narodowej udało się ustalić kulisy bestialskiego zamordowania przez czerwonoarmistów we wrześniu 1939 r. grupy polskich oficerów i podoficerów w Buchowiczach koło Kobrynia. Fakty są szokujące: rannych polskich żołnierzy dobijała skomunizowana ludność cywilna.

Kobryń to stosunkowo niewielkie miasteczko leżące obecnie na Białorusi, w okresie zaboru rosyjskiego stanowiło własność marszałka W.A. Suworowa. Od 1919 roku, kiedy to Kobryń wraz z przyległymi wsiami stał się częścią państwa polskiego, w powiecie nasiliła się aktywna działalność komunistycznych agitatorów. Na efekty swoistej kampanii nienawiści nie trzeba było długo czekać. We wrześniu 1939 r. w powiecie kobryńskim rozpoczęło się mordowanie polskiej ludności cywilnej, uciekinierów z terenów zachodnich oraz wycofujących się na wschód żołnierzy Wojska Polskiego. Do jednego z najbardziej brutalnych mordów doszło właśnie we wsi Buchowicze, gdzie miejscowa skomunizowana ludność przy wsparciu oddziału Armii Czerwonej w bestialski sposób wymordowała grupę polskich oficerów i podoficerów. O wszczęciu śledztwa w sprawie tej zbrodni "Nasz Dziennik" informował przed kilkoma miesiącami. Dzisiaj już wiadomo, że prowadzone przez poznański IPN dochodzenie odsłoniło wstrząsające kulisy śmierci polskich żołnierzy.
W trakcie śledztwa ustalono, że po 17 września 1939 r. w okolicach wsi Buchowicze koło Kobrynia w majątku państwa Rynkiewiczów ukrywało się kilkunastu polskich żołnierzy, oficerów i podoficerów, prawdopodobnie z 83. Pułku Piechoty. Polacy mogli czuć się bezpiecznie do momentu, gdy w okolicach wsi pojawiły się jednostki sowieckie. Jak ustalono w trakcie dochodzenia IPN-u, były to operujące w tamtych rejonach: 33. Dywizja Strzelców, 32. Brygada Pancerna Armii Czerwonej oraz 120. i 350. Pułk Odwodu Naczelnego Dowództwa.
- Wówczas to uzbrojona w siekiery i inne narzędzia oraz broń palną (tzw. gwintówki) miejscowa ludność wskazała Sowietom miejsce ukrywania się Polaków. Gdy ci ostatni, nie podejmując walki, wyszli z zarośli i chcieli się poddać, żołnierze radzieccy - zachęceni przez cywilów - zaczęli strzelać do żołnierzy polskich. Miejscowi dobijali też rannych, ściągając z nich odzież i obuwie. W ten sposób zamordowano wszystkich polskich żołnierzy - powiedział nam prowadzący postępowanie w tej sprawie prokurator Mirosław Sławeta z poznańskiego IPN.
W śledztwie pojawiła się również inna wersja przebiegu wydarzeń, z której wynikać by mogło, że rozstrzeliwanie polskich żołnierzy rozpoczęło się dopiero wówczas, gdy jeden z miejscowych oddał niecelny strzał, raniąc jednak czerwonoarmistę.
Prokuratorzy IPN usiłują obecnie ustalić nazwiska wszystkich pomordowanych polskich oficerów i dotrzeć do ich rodzin oraz znajomych. Ich wspomnienia mogłyby pomóc wyjaśnić jeszcze wiele niejasności, jakie pojawiają się w śledztwie.
- Udało nam się ustalić, że jednym z zamordowanych mógł być kapitan Karpiński, który we wrześniu 1939 r. służył prawdopodobnie w 83. Pułku Piechoty, ale bardzo zależy nam na kontakcie - czy to telefonicznym, czy osobistym - ze wszystkimi osobami, które mogą cokolwiek wnieść do tej sprawy - mówi prokurator Mirosław Sławeta.
Wojciech Wybranowski, Poznań

Kontakt z IPN w Poznaniu: ul. Rolna 45a, 61-478 Poznań, tel. (61) 835 69 06
Nasz Dziennik 21-11-2003

Autor: DW