Radykalna zmiana poglądów
Treść
Nie mogąc opanować sytuacji w Iraku i chcąc uniknąć negatywnych tego konsekwencji, wielu amerykańskich kongresmanów przekonuje Biały Dom, aby przerzucił na inne państwa ciężar walki z irackimi powstańcami.
Amerykański senator Joseph Biden, demokrata, członek senackiej komisji spraw zagranicznych, uważa, że do powstrzymania przemocy w Iraku potrzebne są 60-tysięczne siły międzynarodowe. Z kolei republikański senator Chuck Hagel z Nebraski podkreślił, nawiązując do niemal codziennych ataków na żołnierzy USA w Iraku, że administracja USA powinna zabiegać o pomoc międzynarodową. Jego zdaniem, w Iraku potrzebne jest m.in. większe zaangażowanie ONZ i krajów arabskich. - Czas nie pracuje dla nas. Z każdym upływającym dniem tracimy teren. (...) Tym bardziej potrzebna jest nam pomoc - ostrzegł senator Hagel.
Także demokratyczny senator Chris Dodd z Connecticut, członek senackiej komisji spraw zagranicznych, sądzi, że w Iraku potrzebne są dodatkowe wojska, i to niezwłocznie. - Myślę, że zostały nam tygodnie, żeby odwrócić sytuację. (...) Nasi wojskowi są wyczerpani - powiedział Dodd w telewizji CBS.
Także republikański senator John McCain z Arizony, członek komisji sił zbrojnych, nie ma wątpliwości, że USA potrzebują w Iraku pomocy innych krajów. - Potrzebujemy pomocy naszych przyjaciół i sojuszników (...) łącznie z naszymi europejskimi przyjaciółmi. (...) wiem na pewno, że mnóstwo naszych żołnierzy jest coraz bardziej zmęczonych - powiedział.
Głosy te świadczą o radykalnej zmianie nastrojów w amerykańskim politycznym establishmencie. O ile wcześniej, gdy sprawy szły dobrze, Amerykanie nie chcieli się z nikim dzielić potencjalnymi profitami z okupacji Iraku, o tyle teraz, gdy znaleźli się w poważnych tarapatach, są skłonni przerzucić negatywne aspekty awantury, którą rozpętali, na tzw. siły międzynarodowe.
KWM, PAP
Nasz dziennik 1-07-2003
Autor: DW