PŚ siatkarek
Treść
Dziś z Włochami, jutro z Japonią, a w niedzielę z Serbią - polskie siatkarki, walczące w turnieju o Puchar Świata, czeka nie lada wyzwanie. Nawet jeśli "Złotka" nie mają już zbyt dużych szans na miejsce w czołowej trójce imprezy, gwarantującej awans na igrzyska, wciąż mają o co grać.
Teoretycznie Polki wciąż mogą być w trójce. Muszą jednak nie tylko wygrać czekające je jeszcze sześć meczów, ale też czekać na potknięcia rywalek w walce o paszporty do Pekinu. To już scenariusz mało realny. Amerykanki są o krok od stolicy Chin, mają wszak na koncie komplet zwycięstw, w tym z Polską, Kubą i Brazylią. Pięć meczów wygrały również Włoszki, mimo niepowodzenia w pojedynku z USA świetnie grają Brazylijki. Czy zatem "Złotka" mogą liczyć na to, że przeciwniczki nagle złapią zadyszkę i zaczną przegrywać? Raczej nie, tym bardziej że przed nimi w tabeli są jeszcze Serbki, Kubanki i Japonki. Musiałoby się wydarzyć zbyt dużo korzystnych zbiegów okoliczności.
Ale Polki wciąż mają o co grać! Ważne, by już do końca turnieju postarały się o komplet zwycięstw, co zaowocuje punktami do rankingu FIVB. Jeśli nie uda im się teraz w Japonii, kolejną szansę uzyskania paszportów do Pekinu podopieczne Marco Bonitty będą miały w styczniu w Halle, gdzie rozegrany zostanie europejski turniej kwalifikacyjny. Na igrzyskach zagra jego zwycięzca. Co, jeśli nie będzie nim Polska? Pozostanie tylko turniej interkontynentalny, w którym zagrają dwie drużyny europejskie (najwyżej sklasyfikowane w rankingu spośród tych, które wcześniej na olimpiadę się nie zakwalifikowały). Stąd wielka waga kolejnych meczów w PŚ...
Pocieszające, że choć Włoszki i Serbki to dwie najlepsze drużyny Europy, Polki potrafią z nimi grać i wygrywać. Z Japonią powinny sobie poradzić, a z Dominikaną, Koreą Południową i Tajlandią - bez problemów. W PŚ można wygrać te sześć meczów.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-11-09
Autor: wa